IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Carlos Villarías

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Carlos Villarías
Admin
avatar
Odala
Wiek : 36
Skąd : Chavin
Czystość krwi : 90%
Orientacja : Hetero
Zajęcie : Zarządzanie "Zakątkiem Ixcuiny"
Liczba postów : 9
Penary : 83


PisanieTemat: Carlos Villarías    Pon 15 Gru - 16:14



Carlos Villarías



Data i miejsce urodzenia: 12 maja 1982r.
Miejsce zamieszkania: Chavin, Peru
Czystość krwi: 90%
Zawód: właściciel Zakątku Ixcuiny
Ukończona szkoła: Feitiçaria

Wzrost: 1,85m
Typ sylwetki: szczupła, lekko uśmieśniona
Kolor oczu: ciemnobrązowe
Kolor włosów: hebanowy
Znaki szczególne: brak
Wizerunek: Willy Cartier



Biografia...

Wszystko zaczęło się w Chavin, w niewielkim rolniczym miasteczku niedaleko stolicy Peru. Miejscu gdzie zieleń znajduje się w każdym kącie, a dary ziemi są czczone tak samo jak liczni bogowie. W jednym z mizernych domków mieszkała rodzina Villarías. Wielodzietne małżeństwo mogło pochwalić się wszystkim: własną plantacją kukurydzy, paroma rozmnażającymi się gągielami i butelkami alkoholu robionego z owoców skupowanych od innych hodowców. Niestety, to wszystko kosztowało, a rodzina jak każda w tym czarodziejskim miasteczku była uboga. Większością przychodów spłacali długi za ziemię, dom czy paszę dla ptaków. Mieli jednak siebie nawzajem, więc pokonywali trudy życia z podniesioną głową. Sam Carlos, czwarte dziecko i pierwszy chłopak w rodzinie był wychowany właśnie w tej ziemi. Od maleńkości zbierał kolby, wypychał poduchy pierzem lub przechadzał się wśród rzędów kukurydzy zabijając szkodniki. Nie znał innego sposoby na życie, jego 6 sióstr i o sześć lat młodszy brat byli równie mocno zakochani w zapachu żniw, woni eterycznych olejków i smaku tamtejszego powietrza co on. Może to zasługa matki, która od maleńkości uczyła ich szacunku do ziemi. Ta pozwala im żyć, dając im pożywienie, schronienie i nadzieje na przyszłość. Może to sprawiło baczne oko ojca, surowego i twardego w tradycyjnym wychowaniu. Nikt nie wiedział, żyjąc w tej wątpliwej sielance z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. W przypadku Carlosa trwało to do dziesiątego roku życia. Szczęśliwy brunet o opinii pracowitego dowcipnisia nie spodziewał się, że pewnego dnia to wszystko się skończy. Pamiętał jak dziś swoje dziesiąte urodziny. Radość rodziców, polne kwiaty zerwane z pobliskiego wzgórza które otrzymał od sióstr. Uśmiech czteroletniego braciszka który nie do końca zdawał sobie sprawę z okazji na którą reszta rodziny się cieszy. Była uczta, taka na jaką rodzina mogła sobie pozwolić. Specjalnie zabito i przyrządzono gągiela, otworzono słoik kandyzowanej kukurydzy i ugotowano parę niecodziennych potraw. Wszystko mieściło się w 4 miskach co na stole wyglądało dość mizernie. Dla niego jednak była to uczta, lepsza od placków zbożowych na wodzie z ziołami, które jego matka  codziennie podawała. Jedli, pili i rozmawiali, mówiąc głośno swoje marzenia dotyczące przyszłości chłopca. W myślach składali go pod opiekę boga Mixcoa. W rodzinie nie było dobrego myśliwego, więc byli pewni, że ten pomógłby wyjść rodzinie z długów. Niestety, własnie w tamtej chwili wszystko się zmieniło. Tak rozmawiając poczuli ciężki zapach dymu. To ich plantacja płonęła, pochłonięta ogniem zła Metzli. Wybiegli, część miasteczka patrzyła z politowaniem na tragedię. Oni złapali za wiadra, przez co zdążyli uratować jedynie ich mizerny dom. Wszystko spłonęło, a wypalona ziemia nie nadawała się do ponownego zasiania. Nie wiadomo czy ktoś ukradł zwierzęta czy same uciekły, bo nawet kości po nich nie zostało. To było straszne. Zrozpaczona matka długo nie mogła dojść do siebie. Dzieci drżały, bały się każdej kolejnej minuty. Ojca wpierw sparaliżowało, nie minął jednak dzień gdy zaczął przejmować się utrzymaniem rodziny. Ziemię za bezcen sprzedał, a to co im zostało postanowił zainwestować. W co? W ich dom, jedyne co im pozostało. Większość dzieci chodziła już do szkoły, Carlos miał ją rozpocząć za rok, nie trudno było więc znaleźć trochę miejsca na magazynowanie tego co im zostało i tworzenie rzeczy na sprzedaż. W jednym z pokoi urządził mały lokal dla mieszkańców. Sprzedawał tam przetwory, które im pozostały, podawał alkohol nie najlepszego gatunku. Ludzie jednak tam przychodzili, nie wiadomo czy z litości czy z braku podobnego miejsca w okolicy. Tak marnie żył Carlos do rozpoczęcia szkoły. Szaty miał po siostrach tak samo jak podręczniki. Uczył się, z tylu głowy myśląc o rodzicach żyjących z tego co danego dnia uda im się zarobić. W dążeniu pewnie przez życie pomagała mu najstarsza siostra Jimena. Najwyraźniej właśnie jej rodzice kazali opiekować się resztą rodzeństwa w czasie pobytu w szkole. Ona zapewniała, że będzie lepiej. Jej słowa niby prorocze, utrzymywały chłopaka w nadziei. Nie zawiódł się. Po paru latach, gdy całe rodzeństwo już chodziło do szkoły, a dom niemal cały zamienił się w regionalny lokal, rodzice zaczęli odnosić większe zyski. Przedsiębiorczy ojciec zainwestował w różne alkohole, dania. Już nie było mowy na powrotu do uprawiania ziemi. Lokal nazwał "Zakątek Ixcuiny", by przyciągał pięknem i urokiem jak wille. By zapewnić urok lokalowi już od początku opracował sposób, by krople amortencji unosiły się w powietrzu. W czasie kiedy lokal się rozwijał, Carlos uczył się miernie. Wolał bawić się, żartować zbierać najróżniejsze modne karty. Nie stać go było na nie, więc kradł. Minęło trochę czasu zanim nauczyciele zorientowali się jakie z niego ziółko. W tym czasie zdążył nauczyć się przebiegłości. Nawet wyjec od ojca nie zmienił jego natury. Zaczął kombinować, inwestować na najróżniejsze sposoby. Zszedł na zła ścieżkę. Skończył szkołę na ocenach z prac, które pisały mu siostry. Kochały go, więc "pomagały" mu w nauce. W zamian dostawały bezpieczeństwo, że rodzice nie dowiedzą się o ich szkolnych szaleństwach. Z przebiegłym uśmiechem znalazł się w rodzinnym domu, a w zasadzie pokoju, bo resztę stanowił lokal. Ojciec bacznym okiem obserwował każdy jego ruch, znając już jego możliwości po licznych skargach nauczycieli i wybrykach w wakacje. Zatrudnił syna w lokalu, by nauczyć go odpowiedzialności. Karcił, poprawiał, kształcił. O studiach nie było mowy, choć lokal zarabiał na siebie, ciągle były długi do spłacania. Siostry niektóre wyjechały do Lima, szukając lepszego życia, inne zostały razem z Carlosem w lokalu. Po roku był barmanem, podawał alkohole, tworzył specjały do ubogiej karty. Siostry które zostały, pracowały jako kelnerki. Zakątek stał się prawdziwie rodzinnym lokalem. Interes rozwijał się, a Carlos kombinował jak po śmierci rodziców przejąć miejsce. Szybko stał się najbardziej pracowitą osobą pod słońcem. To było jego zbawieniem i klątwą. Do późnych godzin zmywał szklanki, podawał drinki i ustawiał butelki. Tak mijały dni, tygodnie. Niestety, w tym czasie pani domu zachorowała na zanikanie epidemiczne. Jej dzieci ze szkoły wiedziały, że to choroba, jednak cała wioska wraz z nią cieszyła się na każdy centymetr jej ciała bezpowrotnie ginący w eterze. Nawet ojciec Carlosa wierzył, że tak będzie lepiej. Nie podjęto żadnej próby walki o kobietę. Przepadła, pozostawiając po sobie tylko ubrania i zapach na pościeli na której umierała. To był dla Carlosa cios. Już wiedział, że nie chce śmierci rodziców. Całą miłość po matce przelał na lokal w którym robił tak wiele. Choć ciągle był tym samym cwanym chłopakiem ze spalonej plantacji, to jednak nie myślał już o zakątku jak o możliwości wielkiego przekrętu. Wtedy dopiero ojciec widząc jego przemianę, pozwolił zaangażować się prowadzenie lokalu. Gdy Carlos miał 30 lat rodziciel zmarł z przyczyn naturalnych. Mężczyzna z siostrami musiał zaopiekować się lokalem. Kobiety wspólnie zadecydowały, że Carlos zostanie właścicielem, by trzymał zakątek twardą ręką w tym lub lepszym stanie. Od śmierci ojca zdążył zmienić wystrój wnętrza lokalu, rozszerzyć menu oraz zaciągnąć dług na siebie z wizją spłacania go do końca życia. Zapewnił sobie przyzwoite życie, już nie na tyłach lokalu, a w wynajętym mieszkaniu. Siostry zdążyły w ciągu ostatnich lat powychodzić za mąż lub poukładać sobie życie po swojemu. Przyszło mu zatrudnić mieszkańców miasteczka, a samemu zająć się uczciwą pracą. Gdzie tu był haczyk? Z miłością do kombinowana szybko przyszła miłość do hazardu. Nie wiadomo więc ile jeszcze czasu przyjdzie mu mieć zakątek w rękach.


Charakter...

Carlos jest typem człowieka, który nieustannie potrzebuje adrenaliny. Szuka, kombinuje, wymyśla co by nowego mogło się wydarzyć w jego życiu. Nie boi się zaryzykować wszystkiego w hazardzie czy zakładzie. Daje mu to siłę do dalszych działań. W końcu życie właściciela lokalu wcale nie opiewa w fajerwerki, jeśli się o nie nie zadba. Wiedząc o tym, robi wszystko by zapewnić sobie wyzwania również w pracy. Sprowadza nowości, eksperymentuje z alkoholami. Oczywiście, nigdy nie był bogiem z eliksirów, więc jego poszukiwania mogą się odnosić co najwyżej do mieszania zawartości różnych butelek, jednak lepsze to niż nic. Zapewnia tym sobie w miarę stałych klientów, który z uśmiechem na ustach przychodzą zobaczyć zmiany w karcie. Zawsze dziwią się, czemu zmienia kartę, która i tak przynosi mu zyski. Carlos uważa, że jeśli coś zatrzymuje się w rozwoju, to mimowolnie się cofa. Tak samo jest w jego życiu prywatnym. Do tej pory nie zatrzymał się z żadną kobietą, uważając się za wiecznie młodego. Nie ma przez to problemów z najróżniejszymi flirtami. Ba, jeśli nie spojrzy na jakąś dziewczynę zalotnie, będzie pluł sobie w brodę, że nie potrafi się zachować tak, jak w jego wieku wypada. W tym wszystkim jest jedną z najbardziej pogodnych osób, jakie można spotkać na swojej drodze. Nie uważa szklanki do połowy pełniej, on już zastanawia się co zrobić, by była pełna. Nie stroni w tych staraniach od przekrętów, układów i korupcji. Sądzi, że to właśnie one budują to, co wszyscy nazywają rzeczywistością, więc nie da się od tego uciec. Można za to czerpać z tego tyle ile jest się w stanie zaryzykować. To jednak nie sprawia, że wszystko zostawia ślepemu wypadkowi. Jeśli wie, że trzeba się czymś zająć, to robi z miejsca. Nie znosi przekładać swoich planów na przyszłość, która nigdy nie nadchodzi. Bo jeśli by ona istniała, to na pewno byłby łowcą, tak jak jego rodzice marzyli. Takie życie nie jest najprostsze. Nie potrafi ponosić porażek, przez co wpada w furię. Zapomina o wszystkim, by w parę minut popełnić błędy swojego życia. W ten sposób raz gdy jechał ze znajomym jego autem, pod wpływem irytacji spowodował wypadek. Szarpnął za kierownicę raptownie, krzycząc coś czego teraz nie pamięta. Nie żałuje tego, ale jeśli mógłby cofnąć czas to nie wsiadłby do pojazdu. Prócz tego często jakieś kłamstwo czy przekręt wychodzą na światło dzienne. Czaruje jak tylko może, by osoba okłamywana nie zorientowała się, ale gdy tak się stanie całkowicie zmienia swoje zdanie. Jest wtedy hipokrytą, przez co nie trudno się domyśleć, nie ma dobrej opinii w miasteczku. W jego oczach jednak lepiej być hipokrytą niż kłamcą, co oczywiście ma się nijak do rzeczywistości.



Rodzina...

● Basilia Villarías - matka chłopaka, kobieta o słabym zdrowiu. Kobieta, która poza rodziną i domem nie widziała życia. Nie żyje.
● Porfirio Villarías - ojciec chłopaka, mężczyzna o mocnej ręce i głęboko zakorzenionych tradycyjnych wartościach. To on stworzył Zakątek oraz zadbał w nim o wszystko. Głownie jemu dzieci zawdzięczają wychowanie. Nie żyje.
● Rodzeństwo - 6 siostr i brat. Najstarszą z nich Jimenę chłopak wspomina najlepiej.

Interesujące fakty...

● Z natury nie nadaje się na przyjaciela, więc jeśli takiego szukasz, to jesteś pod złym adresem.
● Lubi kobiety, czuje się w obowiązku początkowo uwodzić je nawet jeśli nie ma wobec nich większych zamiarów.
● Jego amortencja pachnie tamtejszą ziemią i kobiecymi perfumami, przez co w lokalu nie wie czy wszystko w porządku działa czy nie.
● Nie ma żadnych większych talentów, zawsze wszystko starał się wykombinować zamiast starać się coś robić
● Uwielbia hazard, quidditha i wszystko od czego podskakuje adrenalina
● Jest typem człowieka, który nie potrafi usiedzieć w miejscu. Dla niego coś zawsze można zrobić szybciej, lepiej.
● Lubi mieszać alkohole, co wcale nie równa się nałogowi alkoholowemu. Zapamiętaj kiedy będziesz go powierzchownie oceniać.


Zgody
Czy wyrażasz zgodę na ingerencję Chupacabry (Mistrza Gry)?
tak
(dalszą część wypełniasz jeśli udzieliłeś pozytywnej odpowiedzi!)
Czy wyrażasz zgodę na zabicie postaci?
tak
Czy wyrażasz zgodę na ciężkie ranienie postaci?
tak
Czy wyrażasz zgodę na lekkie zranienia postaci?
tak
Czy wyrażasz zgodę na udział w losowych event'ach, które wytypowują grupę graczy do danej akcji z MG?
tak
Czy wyrażasz zgodę na uśmiercenie członków rodziny nie istniejących jeszcze na forum?
tak
Czy wyrażasz zgodę na ingerencję MG w posiadanie potomstwa na forum?
tak
Czy wyrażasz zgodę na ingerencję w sytuację materialną twojej rodziny?
tak
Czy wyrażasz zgodę na otrzymywanie listów od Chupacabry, który może wcielić się w członków twojej rodziny bądź domniemanych wrogów, przyjaciół?
tak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Smitten Wolf
Moderator
avatar
Jeran
Rok studiów : V
Skąd : Sankt Petersburg, Rosja
Czystość krwi : 100%
Partner : Związki są nudne.
Orientacja : Bi
Zajęcie : Zarządzanie całym tym burdelem.
Inne : Starosta Jeran
Liczba postów : 79
Penary : 195


PisanieTemat: Re: Carlos Villarías    Pon 15 Gru - 20:13



Witaj na Paracas! Niniejszym Twoja karta została zaakceptowana. Stałeś się teraz częścią naszej rodziny, dlatego nie uciekaj! Możesz za to założyć temat z relacjami, gdzie uzgodnisz powiązania swojej postaci z innymi osobami. Jeśli szukasz kogoś konkretnego dla swojej postaci, napisz post w poszukiwaniach. Pamiętaj o założeniu swojej poczty oraz legitymacji czarodziejskiej - te dwie rzeczy są niezbędne, abyś mógł otrzymywać listy do swojego notatnika oraz aby pracodawca miał wgląd w Twoje osiągnięcia. Jeśli zaś chcesz już zagrać, a nie masz z kim, zgłoś się do tematu z chętnymi do gry. Zapewne znajdziesz tutaj wątek do rozegrania! Baw się u nas dobrze i pamiętaj - cree en la magia.
Chyba musisz mi wybaczyć, że jestem tak okropnie upierdliwą osobą. Niemniej jednak karta dostaje słodziuchnego akcepta, a ja mam zamiar rozpływać się nad jestestwem Carlosa.
Postać jest naprawdę ciekawa. Może dlatego, że jest pierwszym PRAWDZIWYM FACETEM na forum, a może dlatego, że ożywi Chavin. Bądź co bądź bardzo ciekawym jest fakt, że pochodzi z ubogiej rodziny, wiele przeszedł i mimo śmierci rodziców nadal potrafi radzić sobie z utrzymaniem lokalu. Ponadto bardzo mu współczuję, bo przecież uzależnienie od hazardu nie jest nigdy niczym dobrym. Tak więc mam nadzieję, że uda mu się z tego wyjść i - co najważniejsze - nie będzie kiedyś zmuszony oddać lokalu w obce ręce.
Pracuj dzielnie, zarabiaj i łap klientów. Może kiedyś zbudujesz wielką sieć własnych "Zakątków" na całym świecie.
Otrzymujesz: Karty do gry, karty z czekoladowych żab, klucze Chantico i 70 hajsów! Tylko nie przepij!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com
 

Carlos Villarías

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Carlos Verno

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Karty Postaci
 :: 
Dorosli
-