IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 dom Che

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: dom Che   Czw 4 Gru - 7:58


Dom Che


Prosty, drewniany dom na jednym z niższych drzew, za to bardziej wgłąb dżungli. Właściciel o niego dba, więc jest schludny i... pustawy. W końcu rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Co się dziwić, skoro Roslavets nie lubi niezapowiedzianych gości!

Hol


Hol, gdzie na co dzień kanapa jest złożona. Jak widać można ją jednak rozłożyć i tu zazwyczaj śpią goście, a raczej spaliby, gdyby przychodzili, hehe.

Kuchnia


Kuchnia znajduje się na zewnątrz, pod domkiem i jest ona bardziej "polowa", choćby właśnie z tego względu. Co jakiś czas odnawiane jest zaklęcie chroniące to miejsce przed częstymi opadami deszczu w dżungli.

Łazienka


Zwykła łazienka!

Sypialnia Che


Znajduje się tam łóżko, maleńki stolik z krzesłem, niewielki regał na książki oraz maleńka szafka na ubrania.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: dom Che   Czw 4 Gru - 21:38

Pogoda była ładna, nie było na co narzekać, poza tym, że prawdopodobnie niedługo zacznie się ściemniać. Jeśli już nie zaczęło, w końcu okolica nie była szczególnie otwarta na promienie słoneczne. Amelia w duszy rozbawiona wymianą listów z Che, zrobiła jak napisała - przybyła! Nie była do tego zbyt chętna, bo średnio przepadała za tymi terenami, ale nie ma w zwyczaju rzucać słów na wiatr. Brakowało jej tylko hipogryfa, na którym to miała przyjechać. Prawdopodobnie Amelka wyszła z założenia, że i tak by zwierza przyćmiła swoją osobą. Nie wspominając, że nawet jeśli teoretycznie miała by takiego hipogryfa to ktoś musiałby siłą ją na niego zaciągnąć. Wielkie to to i straszne. A jakie nieobliczalne! Całkiem podobne do Che, hehe.
Ciężko powiedzieć ile razy tu była. Może raz czy dwa i to dosłownie na moment, gdy czegoś od chłopaka potrzebowała, a ten nie odpisywał na listy. Do tego nie znajdował się bezpośrednio w swoim domu, tylko w okolicy. W związku z tym znalezienie odpowiednich drzwi do zapukania było nieco skomplikowane. Nie miała zamiaru dawać o sobie znać w jakiś niestandardowy sposób czy choćby uprzedzić chłopaka o jakiej porze dokładnie będzie. Doskonale wiedziała, że i tak by jej nie odmówił.
Gdy znalazła te upierdliwe drzwi, które zdawały się być tymi dobrymi, zapukała w nie jednym z końców różdżki, którą cały czas trzymała w dłoni. Czekała teraz na przywitanie godne królowej, w międzyczasie poprawiła włosy, co by się ładnie układały na ramionach oraz sukienkę czy przypadkiem nie zahaczyła nią o jakiegoś krzaka. Sukienka może nie ślubna, ale biała - liczy się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: dom Che   Sob 6 Gru - 10:16

Che nienawidził odwiedzin. Nienawidził gości i tego, że krzątają mu się na jego terenie, prawdopodobnie zwabiając co rusz jakieś drapieżniki swoim niedbalstwem, lekkomyślnością i ignorancją. Kiedy ktoś się zapowiadał, albo on kogoś zapraszał, to niby wściekał się mniej, bo przecież obietnic trzeba dotrzymywać, względnie miał nadzieję, że dany osobnik o siebie zadba. Albo chociaż ma na tyle szacunku do ludzi, że po prostu dowie się czegoś o dżungli i nie będzie łaził jak święta cudokrówka uznając, że to przecież zwykła okolica, więc mogę stąpać po ziemi niczym słoń i się z tym durnie obnosić. Cóż, widocznie Roslavets miał w sobie wciąż podkłady nadziei czy wiary w ludzi, których on sam jeszcze nie odkrył, albo raczej po prostu sobie tego nie uświadamiał. Amelka? Tak szczerze to wątpił, aby się zjawiła. Przecież bała się zwierząt, a las tropikalny był ich wylęgarnią. Dlatego nie sądził, że niebawem zapuka ona do jego drzwi. Ich listy uznał za dobry żarcik i przerywnik między podejmowanymi czynnościami, ale zupełnie niczym zobowiązującym.
Wyobraźcie sobie więc jego zdziwienie, kiedy pod koniec męczącego dnia chciał zmontować sobie stolik do holu, a tu ktoś puka! Na początku wziął to za odgłos natury, ale kiedy ten się powtórzył, uznał, że musi sięgnąć po różdżkę i podejść do tych cholernych drzwi. Na domiar złego pogoda wyczuwając jego irytację, po prostu się zepsuła i lunął deszcz.
- Kto do chuja... - zaczął się drzeć w holu, by ostatecznie uchylić drzwi, celując w nieznajomego różdżką i by po chwili się zmieszać, widząc Resendez w białej sukni przed jego domem. Zamrugał gwałtownie i przeanalizował wszystkie fakty, by ostatecznie się cofnąć wgłąb pomieszczenia i opuścić swą magiczną broń. - A, wybacz, nie spodziewałem się. - Coś tam zabełkotał pod nosem, robiąc jednocześnie gest, aby weszła do środka. Zaklęciem przegonił wszystkie ścinki drewna, kłody oraz nóż, ponieważ to właśnie z tymi rzeczami pracował, a teraz zabierały one masę cennego miejsca. - Rozgość się. Co cię tu sprowadza, chcesz się hajtać? - spytał na koniec, gdzie powoli wracał mu animusz. Biedna Amelka!

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: dom Che   Sob 6 Gru - 16:11

Deszcz? No kurwa serio? Jej dobry humor powoli zaczynał znikać, czego efektem była soczysta wiązanka różnorakich myśli, wskazujących na poirytowanie. Tak ładnie to ujmując. Każda sekunda stania tam i czekania na Che zdawała się być wiecznością. Ten domek nie jest taki duży żeby przechodził przez niego tyle czasu! W momencie gdy musiała zapukać ponownie już uznała, że Roslavets nie zamierza się pofatygować by przyjąć takiego gościa. Oczywiście Amelia nie dałaby za wygraną, nawet jeśli miałaby stać tam o wiele dłużej. Chociaż noc w dżungli nie była sympatyczną myślą!
Słysząc jego darcie miała niepohamowaną chęć rzucenia na drzwi jakiejś bombardy tuż przy jego nosie, jeśli w końcu by do nich podszedł. Ale spokojnie, spokojnie, w końcu doczekała się chłopaka w drzwiach i obdarowała go  zirytowanym spojrzeniem, jakby zaraz miałaby go nim spalić albo przynajmniej boleśnie uszkodzić.
- Ja też się cieszę, że Cię widzę! - wypowiedziała z garścią ironii w swoim głosie. Ona by tu bardziej czerwony dywan widziała. Ewentualnie jakieś obsypywanie kwiatami czy coś. Różdżka przed nosem to niekoniecznie miły gest.
Jednak nie zraziła się kiepskim przywitaniem i weszła do środka przy czym uważnie rozglądała się dookoła.
- Ostrzegałam, że przyjdę, nie? - odpowiedziała już klasycznym dla siebie tonem głosu, jedną rękę opierając na biodrze, a drugą bawiąc się różdżką między palcami.
- Dom na drzewie to jedno z ostatnich miejsc w Paracas, w którym chciałabym składać Ci taką propozycję. Chociaż wiem, że to właśnie o tym marzyłeś podczas tego... pięknego wieczoru. - odpowiedziała z rozbawieniem. Dla Amelki Che był niczego sobie, ale bawiła ją myśl, że ich rodzinki chciały ich ze sobą zeswatać za wszelką cenę. Po chwili bez najmniejszego skrępowania rozgościła się na kanapie, która znajdowała się w holu i błyszczącymi oczyma oczekiwała jakiejś odpowiedzi ze strony chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: dom Che   Sob 6 Gru - 21:41

Nie zauważył jej zirytowanego spojrzenia. Albo po prostu skrzętnie udawał, że go nie widzi. Choć była doprawdy urocza, kiedy się tak złościła! Nie myślał o tym jednak zbyt długo, bowiem chwilowo ogarniał życie dookoła siebie. Kiedy uznał, że jest już całkiem ok, to nawet się uśmiechnął półgębkiem do Amelki. Taki był miły. W przeciwieństwie do pogody i deszczu, który dudnił odbijając się od drewnianego dachu domostwa i liści drzew obecnych dookoła. Che zdawał się jednak już tego nie słyszeć, bowiem to był stały element tego krajobrazu. Tak dobrze mu znany. Jednak nie zamierzał się zastanawiać nad elementami pogody, skoro miał przed sobą piękną pannę w bieli, którą rodzinka próbuje mu opchnąć. Bo z dobrej, czystokrwistej rodziny. Jasne - ładna, fajna, ale żeby zaraz się hajtać? Byli na to jeszcze za młodzi, lecz rodzice obu stron nie rozumieją, że teraz nastały inne czasy i nie trzeba brać ślubu po uzyskaniu pełnoletności. Na szczęście ich nacisk był umiarkowany!
- Każdy się cieszy, że mnie widzi - odparł spokojnie, choć oczywiście była to wierutna bzdura, ale przecież nie zamierzał się rozckliwiać. Lubili go ci, co byli coś warci, reszta była jednym, wielkim gównem, a gównem nie należy się przejmować. Co najwyżej usuwać. - Myślałem, że blefujesz - uciął krótko, rozglądając się po wnętrzu. Było czysto, jak zawsze. Choć coraz częściej rozważał kupno skrzata. Odkąd się wyprowadził, brakowało mu służby, aby dbała o dom! - Oczywiście. Uwielbiam, kiedy kobiety mi się oświadczają, mrr. - Pozwolił sobie na mały żarcik. - Chcesz coś? Mam wspaniały Oszałamiający Napój. Idealny na szalony wieczór. Który możemy zwieńczyć rozbieraną Loterią Bogów, względnie na prawdę i wyzwanie, ale nie ukrywam, że pierwsza opcja jest lepsza - rozgadał się, siadając obok dziewczyny i połowicznie obejmując ją ramieniem. Skręcony był oczywiście twarzą do niej i wpatrywał się w oczy Resendez oczekując odpowiedzi. Taki to z niego amant, hehehs.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: dom Che   Sob 6 Gru - 23:09

- Ja i blef? I do tego w stosunku do Ciebie? Pfff! - rzuciła żartobliwie w odpowiedzi. No w gruncie rzeczy często zdarzało się jej tylko podpuszczać innych, uznając to za formę zwyczajnej rozrywki. Przynajmniej dla niej, bo niektórzy uczestnicy często zdawali się być rozczarowani! Dodatkowych emocji przysparzał fakt, że nie wiadomo kiedy faktycznie blefuje a kiedy mówi prawdę - taki z niej dowcipniś a co! Grunt to zaskoczenie.
Słuchała dokładnie każdego słowa Che wpatrując się w niego uważnie. Nie zareagowała nawet na jego ramię, które najwyraźniej poczuło się bardzo pewnie. W końcu nie mogła się dziwić jego zachowaniem. Zaskoczona to by mogła być dopiero gdyby chłopak usiadł na innym krześle (czy czymkolwiek co byłoby z dala od niej) i zaproponował jej filiżankę herbaty. Amelka znała do na tyle dobrze, że mogła przewidzieć jego niektóre zachowania. Wymiana listów też dużo pokazywała! Słuchała i sprawiała wrażenie zaciekawionej, jakby zaraz miałaby się zgodzić na wszystko co ten szalony romantyk wymyśli. Nie chciała gasić jego zapału, nie ważne jak reagowała - musi przyznać, że lubi takie zachowania. Należy wspomnieć i zgodzić się, że gdy patrzał się jej prosto w oczy, przez chwile sama miała ochotę na wszystko co by jej zaproponował, nie ważne jak wielki absurd miałby to być! Ciężko powiedzieć jak bardzo było to po niej widać, bo starała się być jak zwykle tą która emocji dostarcza - a nie im ulega. Po chwili, gdy Che skończył mówić, czekając na jej odpowiedź, przybliżyła się do niego, by móc zbliżyć usta do jego ucha. Zapewne, jeśli nie miał problemów z powonieniem, mógł wyczuć zapach jej słodkawych perfum.
- Śnisz. - odpowiedziała mu krótko lecz powoli, szepcąc do ucha i zostawiając ciepły oddech na szyi. A miało być tak pięknie! Po tym szybko znów się wyprostowała i obdarzyła go szczerym uśmiechem, śmiejąc się lekko pod nosem.
- Ledwo przyszłam a Ty mi tu już o końcu! Hm... - wydała z siebie pomruk zastanowienia - ale faktycznie chętnie czegoś bym się napiła. - dodała szybko. W głębi duszy miała nadzieję, że chłopak nie zaszaleje i nie zaproponuje jej czegoś co szybko zwali ją z nóg. Inaczej jak miałaby mu się opierać he?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: dom Che   Nie 7 Gru - 17:12

No przecież, że znał ją nie od dziś. I był przeświadczony o tym, że blefuje, skoro tak bardzo lubi i tak często tego doświadczał. Ale to był kolejny dowód na to, że kobiety są nieprzewidywalne. Wmówią ci coś przez kilka lat, będą pielęgnować w tobie poczucie pewności, a potem... potem jednym zdarzeniem są w stanie to zniweczyć w pył. "Kto mi dał ciepłą wódkę?!" "Ależ pan zawsze lubił ciepłą wódkę!" "Już NIE LUBIĘ". Tak bardzo znajome! Dlatego słysząc słowa Amelki jedynie wywrócił oczami, by nie zajmować się tym dłużej. Im dłużej by nad tym myślał, tym mniej rozumiał, dlatego wolał nie wnikać. Wolał żyć w przekonaniu, że właśnie ją czaruje jakże niesamowitymi propozycjami, grą na spojrzenia, swą wyluzowaną postawą... oczywiście, że to jej emocje grały tu pierwsze skrzypce. I pewnie gdyby oznajmiła, że pragnie zatańczyć w środku dżungli, Roslavets by ją tam zabrał, choć bardzo by mu się ten pomysł nie spodobał. Niby taki skurwiel, a jednak miewał do ludzi słabość, co było jedną z jego nawiększych... słabości. Przez którą obiecywał sobie, że nigdy więcej, ale rzeczywistość lubiła płatać psikusy.
Zafascynował się zbliżającą twarzą dziewczyny, wzrastającym natężeniem jej zapachu, lecz kiedy się odezwała, jak zwykle wszystko trafił szlag. Nie chodziło o to, aby dziewczyna była łatwa, ale nasz starosta nie lubił też zbyt opornych dziewcząt. Kojarzyło mu się to z nudą, którą było dane dziewczę przesiąknięte do szpiku kości, przynajmniej w jego mniemaniu. Nie lubił nudnych ludzi. Którzy nie potrafią popuścić wodzy fantazji i zaszaleć. Oczywiście nie skreślał niczego i nikogo od razu, tym bardziej Amelki, aczkolwiek z ociąganiem się wstał i skierował do okna, z którego widać było kuchnię. Kuchnia, która dzielnie odbijała krople wody dzięki zaklęciu ochronnemu. Zamyślił się na chwilę, bo przecież... co on w ogóle tam miał w tych szafkach?
- Nie mam nic babskiego. Jeśli nie rajcuje cię Oszałamiający Napój, to mogę jeszcze jedynie zaproponować piwo, wódkę lub tequilę - odparł w końcu, przerzucając ociężały wzrok z kuchni na Resendez, w oczekiwaniu na decyzję. Przekładał różdżkę w dłoni i zastanawiał się, jak działają gentlemeni, ale nie miał kurwa najmniejszego pojęcia. - To co chcesz robić? Zatańczyć dla mnie na deszczu? - wyrzucił z siebie kolejną porpozycję, ale tak szczerze mówiąc, to poprzednie był dużo lepsze!

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: dom Che   Wto 9 Gru - 0:26

Widziała fascynację chłopaka, a zaraz potem to jego zrezygnowanie na twarzy, gdy tylko się odezwała, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Ba, o to jej chodziło. Zdecydowanie wolała, gdy okazywało się jej zainteresowanie cały czas, a nie tylko przez daną chwilę! Wiele tego typu zagrań miało posłużyć jako taki przerywnik w tym wszystkim, ćwiczenie cierpliwości, tak można to nazwać!
Podążała wzrokiem za Che, zastanawiając się na co właściwie miała ochotę. "Nic babskiego" pff... przeleciało przez myśl Amelii, jakby to "babskie" od razu oznaczało coś gorszego. Chociaż jeżeli chodzi o to, to dziewczyna niekoniecznie dozowała procenty, jeśli o alkohol chodziło. Inną sprwą były sytuacje, gdzie to było konieczne by się nie zagalopować - patrz: spotkanie z Che. Usiadła wygodniej na kanapie, opierając łokcie na kolanach, a brodę na dłoniach. Różdżkę położyła gdzieś obok, na kanapie.
- Babskiego, babskiego... - przedrzeźniała go w zamyśleniu - okej, niech będzie Pulque. W końcu nie tułałam się tu taki kawał żeby rozmawiać o magicznej prasie, nie? -   odpowiedziała w końcu wzdychając, ale nie tracąc swojego zadziornego uśmieszku. Niech nikt nie pomyśli, że była znudzona.
- Ja to bym chętnie Ciebie zobaczyła w akcji. Na przykład bez koszulki. Iii tej całej reszty, no ale wiesz, jak wolisz! Panowie przodem, nie? - powiedziała szybko ożywionym głosem, a pod koniec wypowiedzi nawet zaśmiała się pod nosem. Lubiła się tak przepychać z Che, tylko nigdy nie wiedziała na ile może sobie pozwolić, kiedy mu się tego odechce. Miała nadzieję, że mimo wszystko na ładne oczy go weźmie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: dom Che   Sro 10 Gru - 10:56

Co za życie! Wiecznie maltretowany przez kobiety! Biedaczysko... przy odrobinie chęci robiły z nim co chciały. Ale to nic. Póki co żył w przeświadczeniu, że to on jest poskramiaczem złośnic i prędzej czy później tak się właśnie stanie. Tu. W tym przypadku. Póki co jednak trochę powątpiewał w swe śmiałe teorie, które narodziły się w jego umyśle. Wolał więc bacznie się przyglądać dziewczynie, snując plany co do tego, cóż takiego ma jej dać do picia. Czy on w ogóle miał coś bezalkoholowego? Wodę. Woda w dżungli to podstawa. Ale na tym kończyła się jakże długa lista... nie posiadał chyba nawet herbaty czy kawy - nigdy nie miał czasu, aby to pić. Szczególnie w tym klimacie, który był przecież dosyć ciepły, nie potrzebował więc gorących napoi, nawet w zimę. Taki był zahartowany. Co innego, kiedy jechał do ojca do Ukrainy, tam to były mrozy... wtedy najlepsze było grzane piwo, względnie herbata z prądem. Poza tym lubił chłodniejsze klimaty i często żałował, że nie ma w Peru prawdziwych zim. Tylko za tym tęsknił, mieszkając tutaj. Tak to nienawidził Europy, a Ukrainy to już szczególnie. O ojcu nie wspominając. Dla niego to mógł tam zginąć, nie przejąłby się szczególnie. W ogóle żywił ogromną awersję do swych rodziców, ale to nieważne teraz.
Nie zaprzątał sobie tym głowy siedząc w swym domku z Amelią. Uśmiechnął się do niej niejako z ulgą, kiedy w końcu zaproponowała coś szalonego, przynajmniej względnie. Dlatego przestał obracać różdżkę w dłoniach i przywołał do siebie butelkę Oszałamiającego Napoju. Wyglądał bardzo niepozornie, ale miał wielką moc. I przede wszystkim - był schłodzony, to najważniejsze! No, a zaraz potem istotne były szklanki, które również przywołał. To znaczy, on mógł pić i z gwinta, ale podobno kobiety są przewrażliwione na tym punkcie - wolał nie ryzykować. A może nawet sprawiać wrażenie dobrze wychowanego amanta? Nieistotne. Odłożył magiczny patyk, po czym nalał im po szklance napoju. Che bardzo go lubił, bowiem lubił mieć dobry humor w krótkim czasie po spożyciu. Wizje? Też bywały niezłe.
- To za co pijemy? - spytał, unosząc szklankę w geście toastu. Na jej następne słowa prychnął bardzo pogardliwie. - Nie będę tańczyć w deszczu, zapomnij. A nago możesz mnie zobaczyć w innej sytuacji - dodał, tutaj puszczając do niej oczko. No cóż, niech tęskni, hehe.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Sponsored content

PisanieTemat: Re: dom Che   

Powrót do góry Go down
 

dom Che

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Tereny otwarte
 :: 
Dżungla
 :: 
Domy
-