IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 22
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 23:42

Amelia nigdy nie była osobą szczególnie silną. Nawet ciężko powiedzieć, że jej siła fizyczna była przeciętna. Jej chude łapy były po prostu słabe, więc taki wysiłek jaki teraz jej przysporzono sprawił, że ledwo ruszała sinymi już dłońmi. Usłyszała głos kapitana, nerwowo zaczęła rozglądać się dookoła w poszukiwaniu jego sylwetki. Zadanie to było całkiem ciężkie, bo jej długie, mokre włosy non stop napataczały się jej na twarz i wchodziły jak nie do oczu to do ust. Zresztą, co ona miała teraz suche...
Po chwili poszła w ślady innych i chwyciła wiadro, które pojawiło się pod jej nogami, ledwo mogąc je utrzymać robiła co mogła. Gdzieś niedaleko siebie widziała Che i Augustusa, ale nawet nie przejęła się ich małym konfliktem, bo przez zagapienie się na nich kompletnie straciła równowagę przy najbliższym wstrząsie. Znalazł się i Jorge, który nieźle wyłapał wiadrem od Amelii. Nie zdążyła nawet wykrztusić słowa "przepraszam" czy coś, bo w jednej sekundzie potykając się o chłopaka, znalazła się na twardym pokładzie całą swoją masą. Nie zdążyła asekurować się dłońmi przez co niefortunnie poleciała na deski lądując na twarzy. Auć! Może obejdzie się bez krwi! Była lekko oszołomiona upadkiem, ale mimo to zdołała usłyszeć wołanie przyjaciółki. Emerita wyglądała na nieźle przestraszoną.
- Carrasco! Opanuj się do cholery! - wykrzyczała w jej kierunku, masując obolałą twarz i próbując podnieść się z rozbujanego pokładu, nadal będąc w małym szoku.
- To niemożliwe! - dodała po chwili nieco ciszej, ale wciąż słyszalnie. Usłyszała słowa Che, że to tylko iluzja, ale póki co nie potrafiła sobie tego do końca uświadomić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Seve Marcel Santillian
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Chavin, Peru
Czystość krwi : 0%
Partner : miotła
Orientacja : Hetero
Zajęcie : gram w grę
Inne : zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 48
Penary : 108


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sro 10 Gru - 11:31

Seve powoli miał wrażenie, że zaraz zacznie wymiotować od tego bujania łajbą. Już nie wspominając o tym, iż zapewne miał wstrząśnienie jego wspaniałego mózgu, a teraz na domiar złego leci mu krew z jego pięknego nosa. Oby nie był złamany, bo gotów był oskarżyć całą szkołę o zrobienie mu znaczącej krzywdy! Na szczęście Emerita była na tyle dobra, że go uleczyła! No, powiedzmy. Po prostu zmoczyła go jeszcze bardziej, a on zamiast być jej wdzięczny, posłał jej niemiłe spojrzenie. Niedobry Santillian, w ogóle nie doceniał tych dodatkowych litrów wody, nie rozumiem! W każdym razie nie miał czasu dłużej się dąsać, bowiem usłyszał huk kapitana i lecące wiadra. No to co miał robić? Chwycił jedno, aby zacząć wylewać wodę za burtę. Dwoił się i troił, aby ten statek wreszcie się jakoś ogarnął. Czuł, jak jest cały mokry, a wiatr dodatkowo nie ułatwiał sprawy. W pewnym momencie nie wiedział nawet, czy aby na pewno wylewa wodę na zewnątrz, a nie z powrotem na pokład... lecz jego praca przynosiła znaczące efekty, dlatego chyba mógł być z siebie dumnym. Oprócz tego, że jedno wiadro poleciało na Amelkę, ale chyba nie będzie miała mu tego za złe?
- Co? Pogrzało was? Przecież nie toniecie - krzyknął dwóm dziewczynom, które chyba zaczęły wpadać w panikę czy coś tam. Ale nie zatrzymał się na dłużej nad ich przypadkiem, tylko dalej wiosłował wiadrem, hehe, praca życia. W ogóle czemu nie robili tego za niego inni?! Skandal...

kostki: 2,5,4; potem 5 wymienione na 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 14 Gru - 20:53

Nie no serio gorzej już być nie mogło. Kiedy udało jej się przycupnąć obok Augustusa w nadziei na to, że będzie mogła sobie poobserwować jak reszta dwoi się i troi, została zabrana od swojego uroczego ziomka żeby pomagać tej niedobrej Nevie, której nagle załączyła się opcja działanie, a fajek gdzieś zniknął. Zaraz obok niej znalazł się Seve, którego ostatni raz widziała ze swoim talerzem, więc mogła jedynie przyjąć do wiadomości fakt w jakim zajebistym składzie się znalazła. Żeby o tym dalej nie myśleć chwyciła za jakieś wiadro, które tam leżało (tak w ogóle to wiadra na szkolnej imprezie, halooo?) i zaczęła wybierać nimi wodę. Szło jej naprawdę dobrze, sto razy lepiej niż jakiemuś Santimillianowi, który co najwyżej nadawał się do pchania karuzeli, a CeCe powinna za to dostać order dzielnej piratki, bo przecież na statku byli, no i piratka brzmi sto razy fajniej niż jakiś majtek czy coś tam. W każdym razie jakoś nie mam weny na lanie wody, o wodzie wybieranej wiadrami, trzy kostki dały liczbę parzystą i na dobrą sprawę poprzednie wcale takie super nie były, więc szło jej gorzej niż koledze obok, ale taka mała z niej kanciara, że sie nie przyzna, hii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 14 Gru - 21:42

Zoey straciła panowanie nad sytuacją. Właściwie czuła się co nieco przytłoczona, bo nie wyobrażała sobie tego wszystkiego właśnie w ten sposób. Z chwili na chwilę co raz bardziej upadała pomiędzy różnymi impulsami wywoływanymi przez iluzję, ale traciła kontrolę nad tym co jest nieprawdziwe, a co jednak jest... Musiała uwierzyć w to, że ktoś krzyczał, ktoś próbował ją ratować, ale nic nie było w stanie jej przekonać. Zawsze wydawało się jej, że będzie umiała.
Będzie umiała sobie poradzić z każdą przeciwnością, cóż za błąd... Nadal wariowała w tym wszystkim gubiąc siebie, bo nagle doszło do niej, że nie spróbowała życia na tysiąc pięćset sposobów jak zawsze chciała i teraz to traciła... Te wszystkie niewytworzone jeszcze przepisy znikały.
Zamknęła oczy zachłystając się wodą.
Ups.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 14 Gru - 21:51

Niezła faza. Chlup i jesteś cały mokry. Augustus wychodził z założenia, że tylko dziewczyny powinny być mokre i to z zupełnie innych powodów niż fala wody... Także był nieco zniesmaczony, że jego super wizerunek właśnie teraz został zachwiany, kiedy wokół wszystkie dziewczyny potrzebowały pomocy. W każdym razie wyszedł z założenia, że nie powinien się ruszyć, aby nie oberwać mocniej. Dlatego próbował oprzeć się o Che, lecz wyszło to zupełnie inaczej, bo podobno wyglądało na szturchnięcie co łysol odebrał jako atak. No trudno! Życie jest nieprzewidywalne!
Uśmiechnąwszy się szeroko do zebranych zignorował wrzeszczące dziewczyny, które udawały tonące ryby (logika pozdrawia). W każdym razie chciał im zaproponować, aby się rozebrały czy coś... Ale nim podjął to zadanko, to jednak faktycznie wolał stać i przyglądać się wariatom milcząc przy tym wymownie.
No dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Camael Bañuelos
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Peru
Czystość krwi : 100%
Partner : milion milionuf
Orientacja : Hetero
Zajęcie : pełnoetatowy bogacz
Inne : kapitan Złotych Lage
Liczba postów : 21
Penary : 23


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 14 Gru - 23:46

Mimo, że zabawa w życiu Camaela była priorytetem to szkolny bal jakoś wypadł poza obieg podczas ustalania harmonogramu, a jednak. W końcu zdecydował się ruszyć swój zgrabny tyłek z łóżka, w którym zalegał od niepamiętnego czasu i bez zbędnych przygotowań wybrać się na bal. Nie należał do jednych z pierwszych, ani do tych ostatnich. Gdzieś w międzyczasie przemknął się i zajął jakieś przyjemne miejsce, w którym mógł sobie na spokojnie wlać odrobinę specyfiku, który przyniósł ze sobą w sprytnie ukrytej piersiówce. Nie żeby chciał się od razu nawalić czy coś. To mianowicie zostawił na później. Kojarzył, że urocza Coccia coś wspominała na temat after party. Nie mógł jednak się przemóc żeby spędzić ten czas choćby bez grama alkoholu we krwi. No tak się w jego wypadku nie dało, sorry.
Kiedy nastąpił niespodziewany zwrot akcji, w jego oczy wkradła się iskierka zainteresowania, bo może jednak ta impreza nie będzie taka nudna jak przewidywał. Kiedy inni biegali w histerycznym szale, on przyczaił się znowu gdzieś na uboczu, gdzie było w miarę stabilnie i nie groziło wypadnięciem za burtę. W sumie to nawet mógłby i im pomóc latać z tymi wiadrami, ale jakoś mu się nie bardzo chciało.
Ukradkiem oka dojrzał, że jego dobrą koleżanką Zoey również zawładnął panujący tutaj rozgardiasz, a ją samą ogarnął atak paniki przez co była święcie przekonana, że tonie.
Ej, panie i panowie, nic nie działa na kobiety tak jak przystojny dupek, a do tego bohater! Każda z nas chciałaby mieć takiego w kolekcji własnych nawróconych.
Poświęcił się więc ten cały Cam i zostawił w pizdu, swoją ekstra miejscówę na rzecz ruszenia na ratunek ślicznej dziewuszce. Mimo tnącego wiatru i śliskich, pokładowych desek, które narażały go przy każdym kroku na niechybną śmierć, udało mu się dotrzeć do brunetki i złapać w mocny uścisk swoich pięści jej drobne rączki.
- Zoey, wszystko dobrze, już nie toniesz! - krzyknął jej śmiertelnie poważnie w twarz, tak żeby przyjęła do wiadomości, że z nim już jej nic nie grozi. Hura, Coccia ocalona! Nie spieszno mu było do tłumaczenia jej, że to tylko iluzja i tak naprawdę wcale nie tonęła, bo 'już nie toniesz' brzmiało jakoś tak lepiej, bardziej męsko, nie sądzicie? Przyciągnął też tą struchlałą owcę do siebie, bo pewnie od tej wody zimno jej się zrobiło, drżała czy coś to lepiej jej od razu będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 15 Gru - 13:51

Ciężkie krople wody spadały jeszcze długo, zanim usłyszeli kapitana - "Port na wschód od nas!". Spojrzeli za prawą burtę.To oznaczało koniec ich mordęgi. Niektórzy odetchnęli z ulgą, inni szybciej zaczęli machać wiadrami. Czym szybciej u brzegu tym lepiej. Szum wody ciągle przypominał o tym, jak bardzo niebezpieczna może być woda. Na szczęście Emerit i Zoey wróciły do siebie. Brawo cała załoga, w końcu to wy je uratowaliście! Trumf jednak nie trwał w nikim długo. Kolejne przechyły, błyski i grzmoty. Nie minęło dziesięć minut, gdy z przerażeniem wszyscy spojrzeli w górę. Główny żagiel płoną, a ogień rozprzestrzeniał się niewiarygodnie szybko. Tak, jakby nawet centymetr pokładu nie był pokryty wodą. Płomienie smagały każdy element statku, zajmując go swoim gorącem. Wszyscy przyglądali się temu, zastygnięci w swego rodzaju przerażeniu. Camael najwyraźniej najmniej skupiony dostał bomem, przez co zawirowało mu w głowie i z hukiem upadł na ziemie, wprost przy stopach Amelii. Ach, gdyby na co dzień mężczyźni równie szybko znajdowali się u jej stóp!
W płomieniach iluzja ginęła, a sala wracała do swojego wyglądu. Był tylko jednio ale - ogień okazał się nie był złudzeniem. Sala płonęła, a u sufitu unosił się szarawy, brudny dym. To z niego wyłoniła się runa, której nikt się nie spodziewał. Symbol ognia, znak Thurisaz. Można było odnieść wrażenie, że ona śmieje się do nich bezczelnie, jakby w ten sposób pokazywała swoją siłę. A może to poczucie tworzyły przeróżne głosy uczniów uciekających z sali przed ogniem? Nie wiadomo. Wykładowcy zjawili się tak nagle jak ten ogień i zdecydowanie zaczęli ewakuować uczniów. Gdzie? Do siedzib ich kampusów.
Wszyscy wiedzieli, że to nie było w planach. Nikt jednak nie odważył się tego głośno skomentować. Jeszcze ukradkiem zauważyliście, ze dyrektor jakby pod wpływem ognia wyparował. Czy to wszystko ma jakiś sens?

Sala balowa do odwołania jest niedostępna dla uczniów. Nie spodziewajcie się, że to koniec w tym temacie. Wyczekujcie informacji od starostów lub wykładowców. Dzięki za obecność Cool

z/t dla chupacabry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala balowa   

Powrót do góry Go down
 

Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Skrzydlo Poludniowe
 :: 
Piętro I
-