IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Sala balowa   Pią 28 Lis - 14:23



Sala balowa


Jest to największe pomieszczenie w całej uczelni. Wysokie, sprawia wrażenie miejsca, gdzie rozbrzmiewa echo. Cóż, może rzeczywiście, ale ciężko jest przypomnieć momenty w historii placówki, kiedy w środku nikogo nie było. To bardzo popularne miejsce zrzeszające studentów. Jedni przychodzą tutaj zjeść swoje zapasy, inni coś zażarcie studiują, jeszcze inni grają w karty... najzwyczajniej w świecie zawsze się coś tu dzieje.
Najczęściej jednak sala ta wykorzystywana jest do różnorakich uroczystości, apeli czy innych grupowych spotkań. Na co dzień znajdują się tu stoliki oraz ławy, na których można usiąść. W zależności od okazji całość jest odpowiednio przystrajana, sprowadzane są dodatkowe stoliki, sprzęt muzyczny, rozkładana jest scena...
Warto wiedzieć, że ściany i podłogi są z kamienia, zaś właśnie na ścianach znajdują się totemy i magiczne artefakty jeszcze sprzed powstania uczelni... mają one niesamowicie silną moc, która nie może być ignorowana! W zależności od kaprysu organizatorów można za ich pośrednictwem stworzyć pewien obraz zarówno na ziemi jak i sklepieniu sali. Dodatkowo figury te tworzą tajemniczą dziurę na środku podłogi, która jest na tyle duża, aby mógł do niej wpaść człowiek. Mówi się, że powstała ona z powodu inkaskiej magii, która składała krwawe ofiary z ludzi i zwierząt i to właśnie ów dziura jest miejscem zsyłania tych istot. Naturalnie trzeba ją omijać, aby nie wpaść! Zazwyczaj podczas uroczystości okolice wyrwy są chronione zaklęciami, aby nikt przypadkiem nie pogrążył się w wiecznej nicości.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw 4 Gru - 20:52

Przez ostatnie dni uczniowie szkoły z zapartymi tchami wyczekiwali nadejścia imprezy integracyjnej. Już na samą wieść zaczęły się w śród tłumów ciche dyskusje na temat dawny zapomniany przyjaźni, miłości i nienawiści, które z biegiem lat ucichły. Nie można się temu dziwić, uczniowie między kampusami i wydziałami mają niewiele możliwości poznawania siebie nawzajem. W sali balowej prace pełną parą trwały od samego rana. Starości wraz z opiekunami kampusów dwoili się i troili, by studentom nie zabrakło tego co najważniejsze. Co można przez to rozumieć? Dwa podłużne stoły zostały przystrojone w neutralną biel i czerń, by żaden kampus nie czuł się lepszy lub gorszy. Białe obrusy i czarne serwetki oraz różnorodne szklane naczynia zostały ustawione tak, by bez problemu każdy mógł sięgnąć przysmak. Znad samych waz i półmisków pachniało w całej szkole. Można w nich znaleźć najróżniejsze dania lokalne zaczynając od acarajé, kończąc na tanto. Oprócz tego środek sali celowo został udostępniony do tańca. Dawną wnękę ofiarną otoczono barierką w eleganckie wzory, o którą ostrożnie każdy zmęczony tancerz może się oprzeć. Nie wiadomo skąd puszczono muzykę, mówi się, że ku temu celowi zostały wykorzystane relikwie na ścianach. Na końcu sali, przy trzecim stole znajdują się miejsca dla opiekunów kampusów i dyrektora. Ciemne fotele samymi swoimi rozmiarami wzbudzają respekt.
Gdy nadchodzi godzina dziewiętnasta wszyscy zaproszeni wchodzą do sali.Dyrektor wita zebranych swoim tajemniczym spojrzeniem, a jeden ze starostów zaprasza wszystkich na środek sali by uroczyście rozpocząć imprezę hymnem uczelni. Nie mija pięć minut gdy melodia rozbrzmiewa na sali, a wraz z nią glosy studentów. Dopiero wtedy uczniowie mają chwile spokoju na rozejrzenie się po sali.

Macie teraz chwile na rozgoszczenie się w sali, przywitanie. Nie jest to ostatni post Chupacabry, dlatego proszę zwracać uwagę kiedy pojawi się coś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią 5 Gru - 21:47

Nie Zoey. Ona nie cieszyła się na imprezę integracyjną, która swoją drogą miała tak beznadziejną nazwę, że już lepiej brzmiał "przeszczep wątroby" czy inne złożenie biologiczne mogące zainteresować kogoś więcej... Impreza integracyjna odstraszała... Ale to ją w tym intrygowało najbardziej. Cóż takiego wymyślił dyrektor, by nadać temu tak beznadziejną nazwę i zaprosić ich tu? Praktycznie do miejsca, w którym pustka była zbyt wielka?
Zoey oparła się o zimny mur czekając na resztę. Zastanowiła się po co to wszystko uśmiechnęła się do kogoś przelotnie i cieszyła się, że starostą któremu przyszło przy tym pracować nie jest ona, w wyniku czego może sobie postać z boku jak człowiek szczęśliwy, cywilizowany i tak dalej. Czyż nie?
Miłej zabawy - to wyrażenie zbyt złowieszcze, by cokolwiek z tym zdziałać.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 9:56

Che nie był studentem Ansuz, dlatego nie napracował się przy dekoracjach czy też w kuchni, za co sobie po cichu dziękował. Co najwyżej musiał dostarczyć produkty mięsne, ale że robił to praktycznie cały czas, nie było to niczym nadzwyczajnym. Nie mniej jednak wypadałoby tu chociaż przyjść i świecić przykładem. Dlatego ubrał jeden ze swych strojów określanych przezeń "ludowych" i postanowił zajść do sali balowej, aby choćby nadzorować to wszystko, choć nie do końca był pewien, czy w ogóle było co. Bo kiedy wszedł do środka, wszystko wyglądało... po prostu dobrze. Chociaż czerń i biel, serio? Mało to inkaskie, ale nie przyszedł się tu kłócić, w końcu nie wypadało. Wzruszył więc ramionami, po czym zaczął przechadzać się wzdłuż stołów, co rusz zerkając na wchodzących bądź wychodzących studentów. Spojrzał na zegarek i trochę się zdenerwował, że w środku jest tak mało osób, a przecież listy zapisów były takie długie...
W końcu zrezygnowany oparł się o jakąś ścianę licząc na to, że cała impreza najzwyczajniej się zaraz zacznie.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Seve Marcel Santillian
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Chavin, Peru
Czystość krwi : 0%
Partner : miotła
Orientacja : Hetero
Zajęcie : gram w grę
Inne : zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 48
Penary : 108


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 11:37

"No to jestem!" krzyknąłby Seve, gdyby był już w sali balowej. Albo teoretycznie powinien, bo przecież każdy na pewno czeka już tylko na niego! Ale ostatecznie zapewne by uznał, że każdy zwróci na niego uwagę, gdy tylko przekroczy progi korytarza skrzydła południowego. Nie mniej jednak postanowił zadbać o swój wygląd, aby nikt nie był przypadkiem rozczarowany. Rozczarowanie jest najgorsze. Szczególnie jego fanów, dlatego też spędził długie godziny w łazience, a potem przymierzał tyle ciuchów, że głowa mała! Ostatecznie wybrał coś eleganckiego, ale nie ostentacyjnego. Cóż, nie miał pojęcia, cóż to dokładnie za impreza i w ogóle z jakiej to okazji, dlatego postawił krzyżyk przy swojej garderobie tak trochę w ciemno. Ale tak naprawdę to najbardziej powinna liczyć się impreza, czyż nie? Oby tylko przyszedł ktoś sensowny, bo naprawdę nie miał ochoty spędzić czasu w nudnym i niegodnym jego osoby towarzystwie.
Wygląd pomieszczenia był całkiem znośny, choć zdążył obrzucić go nieprzychylnym spojrzeniem, po czym zaczął się rozglądać za jedzeniem i piciem. Ze smutkiem stwierdziwszy, że nie ma tu nic wysokoprocentowego, zabrał się za jedzenie jakiejś przypadkowej przekąski, nie zwracając uwagi na niezbyt imponujące w liczebność towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 12:44

Dzień dobry, witam, co u ciebie? Emerita zadowolona jak zawsze wkroczyła do sali balowej, w której już czekał na nią piękny książę na koniu. Zaraz poprosi ją do tańca, skradnie pocałunek podczas jakże romantycznego spaceru, a później odprowadzi do pokoju. No wszystko teoretycznie mogłoby się wydarzyć, gdyby nie fakt, iż Carrasco powitała prawie pustą salę. Co to za świat? Jak można opuszczać imprezę? Fakt, zwykle takie przedsięwzięcia mające miejsce w szkole ograniczały się do przemowy dyrektora, muzyki i... na tym koniec. Tak, czy inaczej możliwość spędzenia czasu w większej grupie zawsze jest pozytywnym aspektem, dlatego właśnie nie mogło zabraknąć tutaj tejże osóbki.
Nie przygotowywała się wcześniej przez cały dzień, ponieważ tradycyjnie nie znalazła na to odpowiedniej ilości czasu, ale nie miejmy jej za nieogarniętego i nieumytego człowieka. Co to to nie! Nie wiedziała na jaki strój postawić, co przysporzyło jej lekką zagwozdkę. W efekcie finalnym wybrała marynarkę, pod którą kryła się ciemnozielona bluzeczka pokazująca to na czym panowie zazwyczaj zawieszają swój wzrok. 'No to przyszłam! Bawmy się, albo idźmy się nawalić.' - tak właśnie brzmiał dzisiejszy motyw przewodni Emerity i obydwa pomysły bardzo jej odpowiadały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 14:13

Leniwy był. Wstać mu się z łóżka nie chciało, właściwie zalegał po nocy, którą spędził drepcząc po Chavin, a później magicznym sposobem znalazł się w Limie. Odreagowywał przepracowany ciężko tydzień śmiejąc się w głos i ucząc się nowego scenariusza. Kogo miał teraz grać? Kogoś zupełnie innego od siebie? Może tym razem będzie to gangster czarodziej, który wspina się ciężko po szczeblach swojej kariery? Nie dokładnie wiedział, co się będzie działo, ale korzystając z chwili przerwy doprowadził się do względnego porządku,a nawet zainwestował w prysznic. Zaraz potem po prostu począł biec na kochaną uczelnię, która właśnie dziś postanowiła się zabawić... Interesowało go to. Może nawet bardziej niż cokolwiek innego... Przecież dyrektor rzadko kiedy wychodził ze swojej nory ukrycia i prezentował się pośród adeptów magii od tak... Bardzo Augustusa interesowało pod jaką postacią dziś go zobaczą.
Właśnie dlatego tak ochoczo przestąpił progi Paracas po czym zaczął biec mijając kogoś mistrzowsko i wytrącając dokumenty od jednej profesorki, na całe szczęście udało mu się zniknąć za rogiem i zaraz znalazł się w sali, gdzie zwolnił kroku.
- Witam państwa! Przepraszam, że zmusiłem was do tak długiego oczekiwania, już możecie zacząć oddawać mi cześć. - Rzucił głośno lekko się kłaniając. Zaraz podszedł do Seve i Che, co by przywitać ich uściskiem dłoni. A potem mrugnął do dziewczynek, które już były w sali.
A gdzie reszta? Nie wiedzieli,że to może być uderzenie mocne jak grom z jasnego nieba?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 22
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 14:50

"Impreza integracyjna" - nazwa może nie była zbyt interesująca czy zachęcająca, ale Amelka postanowiła ostatecznie się pojawić. Wypadałoby, jako że w końcu jest pierwszoroczniakiem, a zna niewiele osób spoza swojego kampusu. To może być świetna okazja by kogoś poznać nowego! I znaleźć sobie kogoś, kto mógłby być fajnym popychadłem na najbliższy rok szkolny, ale to już tak mniej oficjalnie.
Nie miała większego problemu z przyjściem tutaj, lubiła się bawić. Największy problem miała z doborem stroju - jak się ubrać na taką "uroczystość"? Po długich przeglądach niemal całej swojej garderoby zdecydowała się na białą sukienkę sięgającą jakoś do kolan. Była na tyle uniwersalna, że pasowała na szkolne eventy, ale jednocześnie nie wyglądała w niej jak owinięta zasłonką, byle by nie zwrócić na siebie uwagi mężczyzn. Wręcz przeciwnie - sukienka dokładnie podkreślała jej sylwetkę i kobiece walory! Ale nie ma co się rozdrabniać teraz nad jej strojem.
Weszła do sali dumnym krokiem, omiatając pomieszczenie wzrokiem. Była nieco spóźniona, ominął ją cały wstęp, ale w końcu gwiazdy przychodzą na samym końcu! Miała tylko nadzieję, że nikomu nie przyjdzie jej tego wypominać. Wśród obecnych próbowała przyuważyć kogoś znajomego, co by tak samotnie nie stać. Powolnym krokiem zwiedziała pomieszczenie, czasem odwzajemniając spojrzenia pojedynczym osobom. Niech to się szybko rozkręci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 15:51

Odkąd wstała, a było to stosunkowo niedawno, miała milion rzeczy na głowie do zrobienia i nie miały one nic wspólnego z balem. Gdyby jakiś psycholog chciał się przyjrzeć bliżej temu zjawisku, zapewne stwierdziłby, że CeCe robi wszystko byleby tam nie pójść, ale co oni tam wiedzą.
Z wielkim  żalem zgodziła się przyjść tam całkowicie trzeźwa i wesprzeć swoją przyjaciółkę w jej super odpowiedzialnych zadaniach starosty, w duchu jednak mając nadzieję na to, że ktoś zaliczy wyjątkowo dobrą wpadkę, którą ona będzie mogła uwiecznić i wysłać w obieg. Taka niedobra była, ale co poradzić.
Nie zastanawiała się zbyt długo nad tym co na siebie założy, więc w sukni balowej jej raczej państwo nie zobaczycie. Na nogi narzuciła swoje nieśmiertelne trampki i wybiegła z pokoju chwilę po tym jak otrzymała od Zoey list z zapytaniem gdzie ona jest. Cóż, kompletnie wyleciało jej z głowy, że te wszystkie szkolne imprezy zaczynają się tak wcześnie! Z impetem wlazła do sali po czym rzuciła spojrzenie w jedną i w drugą stronę w poszukiwaniu znajomych twarzy. Najpierw jedna skusiła się na przekąskę, więc kilku susach znalazła się zaraz przy stole z jedzeniem, nabierając na talerz kilka jej ulubionych smakołyków.
- Fuj, Ty tutaj? - skomentowała z niesmakiem, kiedy zorientowała się, że obok niej znajduje się postać Seve'a, którego nie darzyła szczególną sympatią.
- Siema parówy - to z kolei było skierowane do Che i Augustusa, któremu jeszcze chwilę temu odpisywała na wiadomość, dotyczącą utraty jej cnoty. Zaraz potem przeniosła wzrok na naburmuszoną Coccię i wciskając talerz w ręce Santilliana (o boże, jak ona uwielbiała go maltretować!) podbiegła do przyjaciółki, zarzucając jej ręce na szyję i oplatając nogami.
- JUŻ JESTEM ZDZIROOOO! - zaćwierkała radośnie tak na wypadek gdyby dziewczyna nie zdążyła jej zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 17:22

W sali zapada ciemność z której wynurza się runa wody. Mistyczna, budzi zainteresowanie nawet u CeCe Vasquez, która najbardziej zaaferowała się ludźmi na sali. Uczniowie tak samo zdziwieni co podekscytowani obserwują zmieniające się otoczenie wokół nich. Niebieskie światło przemykające się między totemami na ścianach dokonuje spustoszenia, które dla przeciętnego oka jest niesamowitą grą świateł w czarnej pustce. Już nie widać inny, a nawet samego siebie trudno odnaleźć. Zmysły wariują, z zaszokowaniem odrywanie, że zmysły rozpłynęły się razem z obrazem na około. Tylko czas pomaga wam się odnaleźć. Kamienna podłoga w mgnieniu oka zmienia się w drewniane deski, a z sufitu spada najprawdziwsza woda. Wszystko kołysze się gwałtownie, a w oddali słychać tylko potężny głos dyrektora "Zwrot przez sztag!". Che Roslavets i Amelia Reséndez najszybciej rozumiejąc powagę sytuacji, szybko odwracają się przodem do bajdewindu, by ustawić żagle do pracy. Grube, mokre liny żaglowca trudno poddawały się sinym ramionom. Trzęsły się niczym świeżo wyjęta galareta z lodówki, na ich tle dało zobaczyć się pierwszy piorun nadchodzącej burzy. To dopiero początek. Skołowany porywistym wiatrem Seve Santillian najwyraźniej pośliznął się próbując dojść do pomocy Amelii i Che, przez co z impetem wpadł na Emerite Carrasco. Oboje huknęli o podkład z tak niewiarygodną siłą, że tylko Augustus Warren trzymający się na razie na uboczu usłyszał grzmot wcześniejszego błysku. Mimowolny strach wzbudzony w nim żywiołem spowodował, że runął w objęcia Cece niczym dziecko. Tylko Zoey Coccia nie dała się zwariować, czekając na reakcje innych imprezowiczów i ewentualną pomoc. W końcu jest starostą, musi panować nad tym tajemniczym bałaganem. Atmosferę strachu dało się wyczuć niemal w każdej kropli wody, a balowicze już niemal zapomnieli o prawdziwym powodzie swojego przybycia w te progi.

Che i Amelia rzucają jedną kostką na to, jak poszło im wybieranie szotów. Oczywiście każdy wykonuje swój rzut w odpowiednim temacie.
liczba parzysta - Twoja strona została już wybrana do końca, trzymaj mocno inaczej wyśliźnie ci się z rąk
liczba nieparzysta - Och nie, lina wyśliznęła się z rąk! Spróbuj jeszcze raz za godzinę rzucić na wybranie szota. Może kolejnym razem.

Seve i Emerita rzucą w temacie z kostkami na obrażenia jakie być może ponieśli podczas upadku.
1,4 - Szczęściarzu nic ci się nie stało! Parę zadrapań to dla ciebie nic wielkiego
2,5 - Czyżby zaczęła ci lecieć krew z nosa. Oh nie, poproś kogoś szybko o chusteczkę zanim kolejnym razem zakołuje i stracisz przytomność
3,6 - Ta plama krwi na kołnierzyku to chyba z tego twojego rozciętego policzka. Zatamuj krew jak najszybciej, nie chcesz chyba mieć całego stroju w opłakanym stanie?

Do zobaczenia za parę postów Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 18:26

Oczywiście, że zachowała zimną krew! I to wcale nie dlatego, że była starostą. A przynajmniej tak się jej wydawało. Ona po prostu czuła podświadomie, że coś się wydarzy i gdy zamiast zobaczyć dyrektora usłyszeli jego głos, plus stali się świadkami wielkiej zmiany, to drgnął jej wzrok. Nie zdążyła odwitać CeCe, ale złapała ją za dłoń ściskając ją nienaturalnie mocno. Szukała wsparcia i powtarzała sobie w głowie: "to wszystko nie jest prawdziwe". W związku z tym nabrała większej lekkości przy oddychaniu aż wreszcie rozejrzała się, aby ogarnąć zamieszanie i zatrzymała kilka osób, które chyba uwierzyły, że to wszystko dzieje się naprawdę.
- Dobra ździro, trzymaj się. A ja zobaczę co dalej się dzieje. - I może dobrze, że zostawiła Uruzańczyczkę samą, bo ta zaraz zyskała towarzysza w postaci aktorzyny, a Zoey nie miała czasu do niej wracać, bo musiała zobaczyć co się dzieje... I w efekcie jej wzrok dotknął Che, który piął się z jakąś dziewczyną ku przodowi, a reszta? Reszta zaliczała upadki na pokładzie... Bo byli na pokładzie, prawda? Przez chwilę Coccia zaczęła się zastanawiać czy to nie jest siedziba kampusu Jeran i czy to nie stanowi jakiejś retrospekcji?
Szybko zatem poczęła badać teren by spróbować dowiedzieć się czegokolwiek.


Jesli ktoś potrzebowałby pomocy, to Zoey może pomóc!

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 19:38

Chcąc zagłuszyć brak jakiegokolwiek dialogu Emerita rozejrzała się po zgromadzonych. Osoby, które znała i jako tako lubiła, czy tolerowała zostały obdarzone jej uśmiechem. Ruszyła tyłek w stronę przekąsek. Zrobiłaby to od razu po wejściu, ale czasami trzeba zachować się jak normalny człowiek, który codziennie widzi jedzenie. Em sprawdzi tylko, czy podane smakołyki nie są zepsute, albo co gorsza zatrute... Poruszając się w stronę najbliższego stołu posłała szeroki uśmiech do Santillian'a stojącego nieopodal. Dosłownie kilka chwil później ten zrobił sobie z niej poduszkę, żeby wygodnie mu się upadało na podłogę. Nie dosyć, że zgniótł ją swoim cielskiem, to jeszcze wylądowała twarzą na deskach. Deski?
- Co do... - z ust dziewczyny wydobyło się ciche stęknięcie, ponieważ w dalszym ciągu była przygnieciona przez Seva, a na jej rękach pojawiło się kilka małych zadrapań spowodowanych upadkiem, przed którym jako tako próbowała się obronić. Niestety nie udało się, ale na nic poważnego się nie stało. Emerita chcąc zrozumieć co się dzieje, zadarła głowę najwyżej jak mogła. Gdyby tylko teraz stała z boku i widziała taką scenę, to zwijałaby się ze śmiechu widząc kogoś kto wygląda jak niezadowolona foka. Zapewne to jest jedna z atrakcji zaplanowanych na dzisiejszy wieczór, ale czy do cholery musieli rzucać w nią człowiekiem? Zobaczyła Che i Amelię, którzy próbowali poradzić sobie z... żaglami? W panującym chaosie trudno było się odnaleźć.
- Zejdźże ze mnie tłuściochu... - mruknęła z lekkim niezadowoleniem. Gdyby to nie była impreza, to w sumie mogliby tak jeszcze poleżeć, ale Carrasco była zbyt zaintrygowana tym co zaczyna dziać się w tym miejscu.


kostki: 1


Ostatnio zmieniony przez Emerita A. Carrasco dnia Sob 6 Gru - 19:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 22
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 19:50

kostki: 6

O co chodzi, co się dzieje, szkoła powariowała! I masa podobnych myśli w tym momencie przelatywała przez głowę Amelii. Nie ma co bajerować - przestraszyła się, co momentami można by zauważyć gdyby nie panujący wkoło chaos. Szybko zrozumiała powagę sytuacji i ruszyła ku przodowi.
Próbując zrozumieć o co tutaj chodzi instynktownie ruszyła w stronę żagli, by ustawić je do pracy. Chudymi rękoma złapała z grubą linę i usilnie próbowała ją wybrać. Fakt, że woda była niemal wszędzie, a Amelia była nieźle przemoczona, do tego bujanie pokładem nie ułatwiał jej zadania. Dopiero po chwili zmagań dojrzała niedaleko siebie Che, ale nie czas na pogawędki! W międzyczasie zdołała gdzieś dojrzeć Em, Seve... Przyuważyła nawet nieznośną CeCe i Augustusa tuż obok niej. Po jakimś czasie udało jej się wybrać linę, ale ledwo potrafiła ją utrzymać. Ślizgała się jej w roztrzęsionych dłoniach. No żeby panienka Reséndez musiała podejmować się takich zadań, kto to widział!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob 6 Gru - 20:07

Ludzie na szczęście zaczęli się schodzić i choć frekwencja nie była porażająca, to Che wypatrzył parę ciekawych osobników wśród małego tłumku. Przywitał się oczywiście z Augustusem i CeCe, która nazwała go bardzo pieszczotliwie, ale nic więcej zrobić nie zdążył. Nagle zrobiło się ciemno, rozległ się dziwny huk, a niebieskie światło wypełniło pomieszczenie. Skąd tu woda? Statek? Reja? Na Huitza, co tu się wyprawia...
- Co do chuja? - wrzasnął Roslavets, próbując ogarnąć sytuację. Jednak łajba zaczęła się trząść, więc pobiegł szybko na przód, aby ustawić żagle. W ten sposób łatwiej panować nad takim kolosem na wodzie, która zdawała się być dosłownie wszędzie. Wlewała się do ciuchów i otworów oraz oczu. Nie mniej jednak wybrał szybko szot do końca, taki to z niego mięśniak heheheh. Ale zobaczył, że Amelce również świetnie idzie i oczywiście był z niej dumny. Szkoda, że te warunki były takie nieciekawe, z pewnością doceniłby piękny wygląd Resendez i mogliby spędzić ze sobą miłe chwile, ale takiego wała! Che był oczywiście niezadowolony, a to niezadowolenie przemieniał w pracę nad statkiem.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Neva Delapaz
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : Cuzco
Czystość krwi : 100%
Partner : Paczka papierosów
Orientacja : Hetero
Zajęcie : Wkurwianie ludzi
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 34
Penary : 149


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 7 Gru - 11:09

Prawdopodobnie zasnęła, w jednym z kątów sali. Najzwyczajniej w świecie była zmęczona, a impreza była tak nudna, że udało jej się zdrzemnąć na krótką chwilę. To, że nikt nie zauważył skulonej blondynki, śpiącej w rogu sali graniczyło z cudem, a jednak czarne ubrania i odpowiednie oświetlenie zrobiły swoje. Nie ubrała się w nic nadzwyczajnego. Czarna bluza i potargane spodenki w tym samym kolorze wygrały bowiem z niewygodną sukienką. Zapenwne była jedną z nielicznych którzy nie przywiązali najmniejszej uwagi swojemu wyglądowi, ale miała to głęboko gdzieś.

Z błogiego snu, wybudził ją krzyk uczniów. Otworzyła oczy, ale nie spostrzegła nic, głównie przez to, że zgasło wszystkie światła. Fuknęła głośno, będąc w przekonaniu, że jakiś uczeń po prostu coś zmajstrował. Oparła głowę o ścianę i ponownie zamknęła oczy.
-Ciszej debile!- wrzasnęła, gdy dobiegł ją kolejny pisk. Nagle potężny wstrząs, zawładnął całą salą. A raczej statkiem, jak przekonała się po otwarciu oczu. W sekundę przestała być śpiąca i powoli wstała na nogi. Niewzruszona omiotła wzrokiem pokład, by zorientować się w sytuacji. Augustuj niczym ostatni debil, wpadł w ramiona suki CeCe... z kim ona się zadawała? Ktoś wyrżną dość mocno na podłogę. Jedynie Zoey, zdawała się być równie opanowana jak Neva. Zuch dziewczyna! Dostrzegła też Che z Amelią, próbujących poradzić sobie z żaglami i pokręciła z uznaniem głową. Ktokolwiek był sprawcą tego bajzlu, zasługiwał na nagrodę. Niczym istna oaza spokoju, wygrzebała z kieszeni bluzy paczkę papierosów, po czym zapaliła jednego i zaciągnęła się. Była przekonana, że to tylko głupi żart, jakaś wyjątkowo realistyczna iluzja. W końcu kto, pominąłby okazję zmajstrowania czegoś na balu integracyjnym? Sama o tym myślała, ale nie zdążyła porozmawiać o tym z Gemą. Wypuściła dym i uśmiechnęła się, gdy tylko usłyszała grzmot.
-Kto by pomyślał, że ta impreza może być zajebista?- mruknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 7 Gru - 16:28

Augustus nie zdążył się dobrze rozejrzeć, ani zarejestrować momentu, gdy wszystko zaczęło się zmieniać. Nie porozmawiał z żadnym ze swoim kumpli, nie wydawał się być teraz zainteresowany czymkolwiek innym poza sobą, a nagle runął cały świat... Począł się zmieniać i wtem Warren stracił grunt pod nogami ślizgając się na pokładzie(?), aż pobrnął w ramiona dziewczęcia, w którym okazała się CeCe, z którą ostatnio wymieniał niewybredną pocztę.
- Witaj skarbie. To chyba ostatnie minuty naszego życia. Możesz już wyznać mi miłość. - Mrugnął do niej śmiejąc się głośno, bo przecież nie było czym się przejmować ani nad czym panikować. Tak to już czasem bywało, że nawet jeśli chciało się dobrze to wychodziło inaczej... A ten świat, ta iluzja, była zbyt realistyczna. To intrygowało. Właśnie dlatego pociągnął CeCe na bok, gdzieś tam doprowadzając ją do miejsca, w którym mogli złapać się burty. Stąd był również doskonały widok na wszystko co się działo.
Na dowodzącego Che, na Zoey spinającą pośladeczki w apetyczny sposób, na miss mokrego podkoszulka w postaci Amelii i Nevę, która jak zwykle agresją próbowała zwojować świat.
Zacmokał zadowolony czekając na więcej. Ścisnął mocniej blondyneczkę i przyglądał się, przecież nie stało się jeszcze nic złego.
Więcej prosimy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 7 Gru - 18:17

Jorge za to przyszedł jak zawsze spóźniony. Niestety, właśnie na niego wcześniej przyszło rozłożenie ozdób i innych dupereli, co takie chuchro jak on niewiarygodnie zmęczyło. Zwłaszcza, że w samej sali nie było się czym zachwycać. Stonowany wystrój w bielach i czerniach idealnie pasował do majestatycznej osoby dyrektora i tylko do tego. Reszta szkoły decydowanie celebrowała tradycje i aż dziwne, że rada pedagogiczna nie zarządziła zmiany tego wystroju. Najwyraźniej się nie dało. Z resztą tak na dobrą sprawę co go to interesowało? On miał wrażenie, że on tylko sprząta w tym bałaganie uczniów. Próbuje trzymać jakiś ład, co oczywiście idzie mu gorzej niż nauka alfabetu pięciolatkowi. Nawet siebie nie był w stanie umieścić w jakichkolwiek ryzach, a co dopiero innych. Przez to też zaspał na imprezę, tak bardzo wyczekiwaną przez wszystkich. W błękitnej koszuli i kremowych spodniach wszedł do sali by... zacząć się topić? No ok, on lubił wodę, ale już bez przesady. Teraz pewnie chciałby, by to okazało się snem, jakimś niemrawym żartem czy innym cholerstwem. Niestety,  kolejne porcje wody wpadały do jego ust, gdy tylko próbował wzywać pomocy. Prąd wody niósł go w stronę statku z takim impetem, że już z drugą falą uderzył o kadłub. Czy coś mu się stało? Nie miał pojęcia, szok uśmierzał ból. Ciemnogranatowe niebo przecinane białymi wstążkami piorunów nie napawało go nadzieją na wyjście cało z tej sytuacji. Pieniące fale powoli zasłaniały oczy, a ubrania ciągnęły niemiłosiernie na dół. Był dla niego jakiś ratunek? Tylko w rękach innych uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 7 Gru - 19:46

Zoey gdy tak stała na środku pokładu czując na swoich plecach krzyk innych studentów przewróciła się obdzierając sobie kolano. Mimo wszystko była nadal silna, fala wody oblała ją czyniąc ją mokrym elementem całego rejsu, z którego zaczynała rozumieć co raz mniej. Pragnęła jakiejś zmiany, ale jakimś magicznym sposobem nie mogła wyczuć różdżki, którą włożoną miała za pasek swoich spodni. Później czuła się tak, jakby ktoś celowo ją przytrzymywał nie pozwalając jej wydobyć jednego sposobu na pomoc...
I właśnie wtedy zrozumiała. Jedynym sposobem, aby się stąd wydostać była współpraca. Obejrzała się szybko próbując odzyskać ostrość wzroku, a gdy względnie osiągnęła zamierzony efekt, to rzuciła się do czegoś, czego mogła się przytrzymać i wyprostować się nieco. Wtedy też dojrzała, że ktoś ma o wiele gorsze kłopoty niż obdarte kolana i pobiegła w stronę osobnika, którego określiła jako Jorge'a... Coś było nie tak. Wszystkich atakowano, nie liczyła się już żadna ranga... Ani kapitana, ani starosty. Wciąż tylko współpraca.
Złapała go za ramiona próbując go odciągnąć na bok. Ale że teraz był sinym workiem, to nawet to że był chuchrem niczego nie zmieniało i nie ułatwiało. W końcu jednak udało się jej go jakoś przesunąć w miejsce mniej oblegane i ułożywszy jego ciało prosto na pokładzie próbowała delikatnie uderzać go dłonią w policzki.
- Jorge? Słyszysz mnie? - Wrzeszczała. Ciężko było się przedrzeć przez ten chaos, mimo wszystko jednak próbowała... Cokolwiek zrobić.
- Proszę, proszę. Powiedz, że tak! - I teraz zaczęła się zastanawiać czy potrafi udzielać tej mniej magicznej wersji pierwszej pomocy bez różdżki.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie 7 Gru - 20:21

Tonął, każda kolejna fala pogłębiała jego poraszkę. Szukał wsparcia, energicznie wymachując rękoma. Niestety, odpłynął zanim zdołał się zorientować, że nie został sam w tym padole rozpaczy. Nieprzytomny, blady z sinymi ustami wyglądał strasznie. Nie zapominajmy jednak, że to co dostało się do jego wnętrza nie było wodą, a magią. Energia roznosiła go od środka, przez co ciągle był jeszcze ciepły. Nie umarł, stracił przytomność, a oddech stał się płytki i w takich warunkach po prostu niesłyszalny. Uderzenia kropli o powierzchnie pokładu skutecznie zagłuszały każdy szelest. Krzyk, przerażający i tak obcy Jorge, rozbrzmiewał w impetem w jego nieprzytomnej głowie. Powieki dalej ciężko leżały na gałkach ocznych, nie dając oznak przebudzenia. Czyżby miał spędzić tak całą podróż, będąc ofiarą własnego spóźnialstwa?
Minęło parę minut, gdy dziewczyna zastanawiała się nad sposobami uzdrowienia starosty. On wydał z siebie tylko ledwo słyszalny pomruk. Był wycieńczony, niego mizerne ciało nie tyle nie było przygotowane na wodę, co na energię, która pustoszyła je coraz bardziej. Nie mogąc czynić wiele, próbował wydawać z siebie jakieś dźwięki, które nieco uspokoiłyby dziewczynę. Oczy delikatnie mrugały, co bardziej bało się zobaczyć niż jego ten jego szum wśród dźwięku kropli dudniących o pokład czegoś, co teraz było statkiem.
- Tak, żyje. - drgnął ustami, jakby to miało byś tym, co przyjdzie mu dziś po raz ostatni powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 0:27

CeCe ostatnio miewała chwile, w których traciła kontakty z rzeczywistością, wiecie stres, przemęczenie, śmiała poczta wymieniana z ziomkiem, którego znała niemalże od zawsze. Takie rzeczy potrafią człowieka wykończyć serio, dlatego kiedy w jednym momencie wszystko się zmieniło, dookoła pociemniało, a statkiem zaczęło huśtać na prawo i lewo, zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem nie śni dalej, czy może to jakieś super efekty specjalne, o których nikt nie raczył ich poinformować? Cieszyła się, że specjalnie nie zastanawiała się nad strojem, bo jeżeli miałaby się przemęczyć w jakiejś super kiecce i teraz miałoby ją zalać chyba trochę by się podenerwowała. Tak czy inaczej nie wpadła w panikę tak jak większość osób. W sumie to wielce prawdopodobne jest, ze dlatego iż nawet nie zdążyła ogarnąć co się dzieje, jednak kiedy w pewnym momencie Augustus runął jak długi i wpadł jej w ramiona, doznała chwili olśnienia.
- Co jest kurwa ?!- zareagowała błyskotliwie, rozglądając się czy aby zaraz nie będzie łapać kolejnego, podejrzanie rozanielonego amanta.
- I tak jesteś skazany na mnie przez wieczność, więc nie ma potrzeby. Szkoda tylko, że już nie zdążę zrobić z Ciebie mężczyzny- mruknęła z przekąsem, zastanawiając się czy może lepiej dać mu upaść, bo takie chyba było jego przeznaczenie.
W końcu jednak dała mu się porwać w jakieś w miarę stabilne miejsce, przy którym obydwoje przycupnęli.
- Jeżeli to jest koniec świata to ktoś na górze musi mieć strasznie słabe poczucie humoru skoro Ty masz być moim rycerzem - stwierdziła, łapiąc przyjaciela mocno za ramię, bo znowu zabujało, ah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Seve Marcel Santillian
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : IV
Wiek : 25
Skąd : Chavin, Peru
Czystość krwi : 0%
Partner : miotła
Orientacja : Hetero
Zajęcie : gram w grę
Inne : zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 48
Penary : 108


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 8:25

Seve oczywiście przywitał się z tymi, którzy go witali, a że nie pamiętam, kto to był, to musicie mi wybaczyć! W każdym razie to się zaraz okaże bardzo nieistotne zważywszy na to, co miało się za chwilę wydarzyć. Zdążył jednak posłać CeCe bardzo wymowne spojrzenie dezaprobaty, lecz kiedy otwierał usta, aby coś powiedzieć, został mu do rąk wepchnięty talerz. Santillian wzruszył ramionami i wyrzucił go gdzieś za siebie - cóż, oby nikogo nie trafił! Zresztą, zaraz po tym rozpętała się dziwna magia, której on nie do końca rozumiał. Hej, był w końcu mugolakiem! I nieważne, że miał za sobą dziesięć lat czarodziejskiej edukacji. Widocznie może ogólnie był mało rozumny, hehs. W końcu wybrał profil sportowy, nie oczekujmy zbyt wielkich fajerwerków!
Tymczasem jednak nie mógł dostrzec już nikogo, bo ciemność i prześwity niebieskawego światła nie były dobrym materiałem pozwalającym widzieć wszystko i wszystkich. W dodatku zerwał się wiatr, dookoła wezbrała woda, a oni... czy oni znajdowali się na jakimś cholernym statku?! JAK TO SIĘ STAŁO?
Seve niczego nie rozumiał i chyba wolał się nad tym chwilowo nie zastanawiać. Chciał po prostu pomóc tym, co wybierali szoty, ale nie zdołał tam dojść, bowiem wpadł na biedną Emeritę, przygwożdżając ją do ziemi. Biedna dziewczyna!
- Sorry no - mruknął niezadowolony, po czym zebrał się, aby wstać. Chwiał się nieco, ale próbował utrzymywać równowagę, co było trudne, zważywszy na odniesione rany wojenne! - Leci mi krew z nosa! Z mojego pięknego nosa! - marudził, widząc na swej dłoni ślady osocza. Tak jakby nagle zapomniał, od czego ma różdżkę. No cóż, bywa.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 16:13

Kołysanie, szum wody, co to do cholery jest? Jakby po prostu nie mogli postawić im wielkiego, dmuchanego kurczaka, na którym mogliby sobie poskakać niczym małe dzieciaczki, ale nie... Trzeba przyznać, iż pomysłowość organizatorów przeszła oczekiwania Emerity. Powoli zaczynała widzieć coraz więcej, próbując cały czas zepchnąć z siebie Santilliana, który chyba nie narzekał na poświęcenie Carrasco. Ogromna krzątanina powoli zaczynała się uspokajać, aczkolwiek sporo osób nie mogło jeszcze podnieść się na nogi i udać, że nic się nie stało. Kiedy poczuła ulgę i możliwość nabrania dużej ilości powietrza do płuc ucieszyła się, iż nie musi już leżeć na podłodze jak ten ostatni debil. Podniosła się szybko i rozejrzała po sali, która obecnie zamieniła się w pokład statku. Mogli chociaż zacumować gdzieś ten statek noo. Patrzyła rozbieganym wzrokiem na uczestników imprezy integracyjnej, a tymczasem jej włosy zostały rozrzucone na wszystkie możliwe strony przez silny podmuch wiatru. No ładnie! A ona przecież stroiła się całe dwadzieścia minut! Em dobrze przeczuła, iż nie warto specjalnie szykować się na dzisiejszy wieczór.
- O nie! Krew! Sanitariuszka Carrasco pełna gotowości. – tak Emerita przywitała klocka, który na nią wpadł. Zaśmiała się słysząc jego rozpacz spowodowaną niewielką ilością krwi. – Aquamenti. – zadziałała szybko kierując różdżkę w stronę twarzy Santilliana, a kiedy miał już czystą twarz zlapała go za koszulkę i wytarła tenże piękny nos. – Przynajmniej teraz mamy pewność, że jesteś umyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 20:20

"Wszyscy na rufę!" - Rozgrzmiał się głos czarnego kapitana stojącego za sterami okrętu. Dopiero teraz jesteście w stanie dostrzec tę dobrze znaną, ale nieidentyfikowalną sylwetkę. Niektórzy bardziej się tym przejęli, inni wodą która mimowolnie zaczęła dostawać się na pokład. Cece i Seve zostali zawołani przez Neve Delapaz o pomoc w tamowaniu potoku wody. Szalona, tak bardzo się przejęła, że papierosa upuściła. A może to żywioł wytrącił jej go z rąk przypominając, że w szkole się nie pali? Niestety było już za późno na opanowanie wody. Najwyraźniej siła fizyczna to za mało, by pokonać morze. "No dalej szczury lądowe do wader!" - Krzyczał kapitan tak przeraźliwie, że impulsywnie każdy złapał za pusty kubeł, który ukazał się pod jego stopami. Mimo przesiąknięcia do suchej nitki każdy pracował mniej lub bardziej pomagając drugiej osobie. Augustus ze zmęczenia aż szturchnął łokciem Che, któremu najwyraźniej nie bardzo się to spodobało. Wiązanka usłyszana przez resztę załogi na miarę Józefa Piłsudskiego współgrała z głośnym szelestem wody. Emerita wraz z stojącą nad Jorge Zoey przez swoją nieporadność zostali oblani największą falą jaka gwałtownie znalazła się przy burcie. Uczucie tonięcia zaczęło wzbierać w nich do tego stopnia, że już nie wiedzieli do kogo się zwrócić o pomoc. Może do wszystkich? Wybór wam pozostawiam. Jorge obryzgany wodą gwałtownie spadającą z dziewczyny nieco się przebudził. Podniósł się do siadu, by dostać wiadrem, które wyśliznęło się Amelii. Ach te przechyły! Poleciała w jego stronę, znajdując się w tak samo beznadziejnym położeniu jak on. Gdyby od deszczu nie była już dostatecznie przemoczona, na pewno kontakt w mokrym pokładem raptownie by to zmienił.

Cece,Seve i Neva rzucają 3 kostkami w przeznaczonym do tego temacie na wyniki ich pracy. Trzy udane rzuty pod kolej pozwalają uznać pracę dane postaci za udaną i skończoną. Jeśli choć jeden rzut się nie uda, spróbuj kolejny raz za 15 minut.
liczba parzysta - Tak, idzie ci coraz lepiej. Jeszcze jedno wiadro i może nie będziecie się dalej topić
liczba nieparzysta - Och nie cała zawartość wiadra wylała się na twojego kolegę po prawej (patrz osoba która napisała posta przed tobą). Przeproś ją i ruszaj dalej do pracy. Nie ma czasu do stracenia

Emerita i Zoey muszą dostać od minimum trzech graczy zapewnienie o tym, że nie toną inaczej wpadną w histerię. By inny gracz widział, że o nim mówisz/pytasz go napisz jasnym kolorem jego nick lub wiadomość na pw. Pamiętaj tu liczą się losy twojej postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 21:53

Ledwo co zdążyła uratować twarz Santilliana, a już dostała po twarzy czymś innym. Woda… Wszędzie była woda.
- No kurwa… - to były jedyne słowa jakie zdążyła wypowiedzieć. Uderzona zimną falą mogła spokojnie startować w konkursie miss mokrego podkoszulka. Słyszała pokrzykiwania typa stojącego na tyle daleko, że nawet nie pomyślała o tym, aby dokładniej przyjrzeć się owej postaci. Chociaż odpowiednią rzeczą byłoby przypierdzielenie panu wiosłem w twarz. Ludzie tutaj nie wiedzą co się dzieje, a ten sobie krzyczy zadowolony. Nie tędy droga kochany panie!
Zamieszanie wśród zgromadzonych zrobiło się jeszcze większe. Wszędzie woda. I jeszcze więcej wody. Z każdej strony ktoś mokry próbował uporać się z mokrym pokładem. Może teraz chociaż uda jej się wreszcie zdziałać więcej niż przed chwilą, kiedy tylko leżała nie mogąc zupełnie nic zobaczyć. A może ominęło ją coś istotnego? No cóż… Teraz i tak nie dowie się tego. Rzuciła się do pomocy, ale w tym momencie przykryła ją ogromna fala, która nie miała końca. Z jej ust wydobył się głośny okrzyk z prośbą o pomoc przeplataną przekleństwami w każdym znanym jej języku. Tego było za wiele. Znalazła się niedaleko Zoey, którą również pokryła owa fala. Krzyknęła coś w jej stronę, ale ta zapewne jej nie usłyszała. Spieniona woda w dalszym ciągu błądziła gdzieś na głową Emerity, a ta nie wiedząc co się dzieje zdała sobie sprawę, iż statek na którym się znajdują zaczyna tonąć.
- Toniemy do cholery, zróbcie coś! – zwróciła się w stronę Amelii, która chyba właśnie okładała Amado wiadrem. Usiadła na deskach, gdzie chwilę wcześniej została powalona i nieświadomie przeturlała się nieco dalej, gdzie stali już ci nieco zmęczeni uczestnicy szkolnej imprezy. A mogła zostać w pokoju i leżeć w ciepłym łóżeczku. To był chyba pierwszy raz, kiedy zaczynała żałować, że wyszła z pokoju. Teraz i tak był koniec. Uczucie wzbierającej się wody wzrastało z każdym płytkim oddechem dziewczyny.
- Nie stójcie jak te pachoły! Toniemy. Ja tonę! – wrzasnęła do Augustusa i Che, którzy to właśnie robili sobie przerwę na śniadanie, a ona zaraz zginie. Emerita od razu rzuciłaby się na ratunek innym. Tak właśnie ludzie odpłacają się dobrocią drugiej osoby.
Gdyby Carrasco wiedziała jakiego debila właśnie z siebie robi…


Ostatnio zmieniony przez Emerita A. Carrasco dnia Wto 9 Gru - 0:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon 8 Gru - 22:40

Che nie wiedział co się dzieje. Po prostu próbował wykonywać swoje obowiązki, dlatego wybierał te cholerne szoty, aby statek nie zatonął. W ogóle co to za pomysł, woda i łajba w sali balowej? Nie ogarniał tej magii, to był już chyba wyższy poziom. To znaczy - zdawał sobie sprawę, że tutejsza magia inkaska jest cholernie intensywna, jednak nie spodziewał się czegoś takiego, nawet jak na to miejsce, totemy i artefakty... może za mało wierzył? Może jednak nie był aż tak przesiąknięty czarodziejską aurą tego miejsca? Cóż...
Nie mógł się nad tym zastanawiać, bowiem robiło się coraz nieprzyjemniej. Ciągnął za linę, aby jakoś sterować tym ustrojstwem, ale to już dawno wymknęło się spod czyjejkolwiek kontroli. Bujało jak diabli i ci, co mieli słabsze żołądki przeżywali zapewne katusze... o ile nie byli zajęci wywracaniem się, bo parę osób walnęło o pokład, co zdążył zauważyć kątem oka. Tym, które zalewało się wodą, tak samo zresztą jak drugie. Jeszcze w międzyczasie napatoczył się Augustus, który dodatkowo go szturchał, co Roslavets zwieńczył wiązanką przekleństw. Wolał jednak upewnić się jedynie, że Amelii nic nie jest, po czym zaczął się rozglądać za resztą towarzystwa. Widząc walczące z żywiołem Emeritę i Zoey, chciał coś zrobić, ale nie mógł puścić lin.
- Nie toniecie! To tylko iluzja! - krzyknął więc do nich, aby może je podnieść na duchu? Chuj wie, w końcu nie był instytucją charytatywną ani dobrą wróżką. Ale nie widział innego wyjścia.

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala balowa   

Powrót do góry Go down
 

Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Skrzydlo Poludniowe
 :: 
Piętro I
-