IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zatoka rzeczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Zatoka rzeczna   Wto 18 Lis - 18:20



Zatoka rzeczna



Tak szybko jak wpadają tu wody rzeki, tak szybciej wypływają podziemnym przejściem. Nie zbliżaj się tam, jeszcze porwie Cię nurt i tyle z tego będzie. Mimo wszystko na brzegu jest całkiem spokojnie i ładnie. Studenci zrobili sobie mały żarcik umieszczając tu figurę dinozaura. Oby tylko nie zorientował się żaden bożek i to na Tobie nie postanowił dokonać zemsty.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Czw 4 Gru - 13:14

Che wstał skoro świt i postanowił, że musi trochę tych swoich Uruzańczyków postawić do pionu. Szczególnie, że jednak nie wszyscy są na kierunku z opieki nad magicznymi stworzeniami i nie wszyscy mają satysfakcjonujące oceny z zajęć ruchowych. Najpierw oczywiście wywiesił ogłoszenie na tablicy informacyjnej, a później wcielał plan w życie. Zabrał oczywiście najpotrzebniejsze rzeczy czyli różdżkę, prowiant, jakieś liny w razie czego, nóż krzemienny i oczywiście swój łuk z kołczanem i strzałami. Miał nadzieję, że reszta również przygotuje się odpowiednio do zadania, bo jak nie to cóż... może mieć problem z przeżyciem w dżungli. Większość jednak nie była pierwszorocznymi siksami, więc chyba ogarną temat, a przynajmniej tak byłoby lepiej dla nich, bo on... cóż, nie zawsze może być na czas w każdym z miejsc!
Potem spędził cały dzień na przemierzaniu lasu, aby wszystko dokładnie przygotować na przybycie w  te strony swych "podopiecznych". Wieczorem wrócił zmęczony do domu i spaaaał, aż do następnego dnia, do kolejnego świtu, który rozpocznie trening kampusu Uruz. Stanął sobie przy jednym z drzew przy zatoczce rzecznej i czekał na ludzi, którzy powinni się powoli zbierać. Nie zamierzał czekać na spóźnialskich.

kod do wypełnienia pod postem:
Kod:
<do>Rok i kierunek studiów:</do> wpisz
<do>Link do indeksu:</do> wpisz, jeśli nie masz linku w profilu
<do>Ekwipunek:</do> wpisz wszystko, co zabrałeś ze sobą
<do>Spóźniony:</do> tak/nie
<do>Łuk:</do> własny/pożyczony

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Czw 4 Gru - 20:08

Wstawanie o świcie zdecydowanie nie należało do ulubionych czynności panny Vasquez i gdyby nie jej fantastyczny budzik w kształcie kwintopeda, który dostała na urodziny, zapewne żadna inna siła by jej nie wybudziła z kamiennego snu. Już samo otworzenie oczu było dla niej niezwykle ciężkim wysiłkiem, a o zwleczeniu się z łóżka nie wspominając. Na szczęście była bardzo dzielną dziewuszką i mimo trudów i znojów, jakie stanowiło między innymi łóżko, które za żadne skarby nie chciało jej wypuścić ze swoich objęć, wreszcie udało jej się doczłapać do wyjścia. Była pewna, że gdyby Augustus zobaczył jej włosy w takim stanie dostałby zawału, a ona spóźniłaby się żeby go gdzieś zakopać i ukryć ślady, ale Augustusa nie było, a ona nie będzie musiała wysłuchiwać marudzenia Che, że znowu się spóźniła. Tyle wygrać! W ślimaczym tempie przebrnęła przez las, bo skoro już wyglądała nie za ciekawie, to szaleńczy bieg na pewno wcale by jej w tym nie pomógł.
- Z chujem się na mózgi pozamieniałeś, zrywając mnie z łóżka o świcie!- rzuciła na powitanie, energicznie klapiąc dłońmi o ramiona chłopaka, który już tam czekał. Zaspanie jakie malowało się na jej twarzy momentalnie wyparowało, a zastąpił je grymas satysfakcji. CeCe była z siebie cholernie zadowolona, bo własnie okazało się, że był to jeden z nielicznych razów, kiedy nikt nie musiał czekać na nią ponad czterdziestu minut aż wreszcie odnajdzie się w czasoprzestrzeni. Ba, była nawet pierwszą osobą! Wnioskuję o przyznanie jej jakiegoś orderu czy coś, serio, jestem z niej dumna.


Rok i kierunek studiów: III, smokologia
Link do indeksu: w profilu
Ekwipunek: różdżka, zwierciadło wymiarowe i modele smoków, bo może jej się będzie nudziło i będzie chciała kogoś nimi podenerwować no i kanapek dużo zabrała
Spóźniony: nie!
Łuk: pożyczony EWENTUALNIE KRADZIONY, bo niedobra Zoey zrobiła mnie najbiedniejszą na forum!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gema Mollendo
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Huancavelica
Czystość krwi : 75%
Orientacja : Hetero
Zajęcie : lepię plastelinowe pokraczne zwierzątka
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 31
Penary : 71


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Czw 4 Gru - 20:36

Gema od zawsze wiedziała, że Che nie należy do osób normalnych - ale to, że kazał im wstać o świcie, zrobiło z niego prawdziwego psychopatę, przynajmniej w oczach Mollendo. Zwlokła się z łóżka, rzucając na prawo i lewo niewybrednymi uwagami, marudząc coś pod nosem, bo przecież nie posunęłaby się do otwartego narzekania, onie. No ale błagam! Gema czuła się niemalże zmolestowana, spanie jak najdłużej tylko się da uważała za swoisty intymny rytuał, jakąkolwiek próbę ingerencji w niego uważała za zniewagę najwyższej wagi.
Czy mogła zatem iść do dyrektora na skargę i stwierdzić, że Roslavets posunął się w stosunku do niej do niewybrednego i niegodnego traktowania, zatem należy usunąć go z tej placówki w trybie natychmiastowym?
Na wpół przytomna wymacała jakąś bluzę w szufladzie i narzuciła ją na piżamę w ziejące ogniem smoki. Nie żeby miała cokolwiek przeciwko zajęciom ruchowym, w życiu - ale o takiej porze było to zdecydowanie nieludzkie. Chwyciła jeszcze w łapki pożyczony dzień wcześniej łuk i różdżkę, po czym upchała w kieszeniach dwie babeczki i ruszyła do zatoki.
Z oddali zamajaczyły dwie sylwetki - rzuciła się biegiem, zapominając o wczesnej porze, a kiedy była już blisko i mogła stwierdzić, że to ich super starosta (ehe) i CeCe, porzuciła gdzieś łuk i rzuciła się przyjaciółce na plecy, pewnie o mały włos nie wywracając jej. Poranne emocje zaraz jednak minęły i Gema odlepiła się od dziewczyny, po czym wręczyła jej jedną z babeczek wciśniętych do kieszeni bluzy.
- Wspólne poranki, wspólne śniadania - zaświergotała wesoło, a kiedy przeniosła wzrok na Che, mina jej zrzedła. Przypomniała sobie jak bardzo jest śpiąca i skrzywdzona.
- No ciebie to pokurwiło.

Rok i kierunek studiów: I, opieka nad magicznymi stworzeniami
Link do indeksu: profil
Ekwipunek: jedna babeczka i różdżka
Spóźniony: nie
Łuk: pożyczony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sissy Quivátes
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Jaywick/Omate
Czystość krwi : 60%
Orientacja : Hetero
Inne : Starosta Uruz
Liczba postów : 117
Penary : 144


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Sob 6 Gru - 13:02

Uh, Sissy też nienawidziła wstawać wcześnie. Przewracała się kilkakrotnie w łóżku, walcząc ze samą sobą, ale w końcu wstała i ubrała się. Cholera, w sumie mogła zostać pod tą kołderką, kogo miała się bać, Che? Ale z drugiej strony mógłby sobie pomyśleć, że doszła do wniosku, że nie da rady czy coś więc.... YY NIE. IDZIE I KONIEC. Nie da mu tej satysfakcji.
Poza tym dzień wcześniej umówiła się z Seve, że zaprowadzi ją nad zatokę. O dziwo zjawił się punktualnie (O ŚWICIE? OGŁUPIAŁAŚ?!) i chociaż Sissy nie mogła tego widzieć, biedak był w piżamie! Odprowadził ją, powiedział kto już jest, pożegnali się i Sis została sama.

Rok i kierunek studiów: III, sztuka magiczna
Link do indeksu: profil
Ekwipunek: jakieś kanapki w plecaku, różdżka
Spóźniony: nie
Łuk: nie ma
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Sob 6 Gru - 15:03

To było długie oczekiwanie, ale wreszcie ktoś się zjawił. CeCe rzeczywiście wyglądała na zaspaną, ale tak prawdę powiedziawszy, Che miał to głęboko w dupie. Tak samo jej tekst o zamianie mózgów, który skwitował lekceważącym wzruszeniem ramion. Tak samo jak miał gdzieś krzywe spojrzenia Gemy i jej obraźliwe teksty. W końcu miał również gdzieś Sissy, która wyglądała, jakby nie ogarniała życia. Nie miał siły się z nimi wszystkimi użerać. Szczególnie, że problem był następujący - kurewsko mała frekwencja. Gdzie była Neva? Alejandro? Ezequiel? Roslavets rozmasował palcami swoje skronie, aby panować nad gniewem i nie roztrzaskać mord przybyłych niewiast. Musiał zebrać myśli. Co z nimi począć? Ta grupa była zdecydowanie za mała na zwiady, które chciał poczynić. Ale nie mógł teraz odwołać treningu, który przygotowywał tyle czasu. Westchnął więc, próbując zebrać myśli.
- No siema, fajnie, że ktoś w ogóle raczył ruszyć dupsko. Pozdrawiam nieserdecznie - zaczął w końcu, lustrując przybyłych. - Nawet ślepak dał radę przyjść, a reszta oby miała dogodne usprawiedliwienie - dorzucił naprędce, obracając w palcach różdżkę. - Nie zamierzam się bawić z wami w kłótnie słowne, bo nie mamy na to czasu. Mollendo, jako pierwszoroczniak nie możesz się włóczyć sama po dżungli, dlatego pójdziesz z Vasquez. Zresztą, i tak nie ma nikogo innego - mruknął, chwilowo zawieszając wzrok na tafli wody. - Quivates, miło, że wpadłaś. Twoim zadaniem będzie siedzenie tutaj, odganianie się przed ewentualną konsumpcją przez drapieżniki różdżką i zaklęciami ochronnymi i będziesz stanowiła punkt medyczny. Dzięki tobie może pozostała dwójka uroczych dam przeżyje. O ile trafisz w nie urokiem - stwierdził sceptycznie, ponownie wzruszając ramionami. - To tak, ja idę na północ, wy idziecie na zachód - odezwał się do dwóch pozostałych dziewcząt, wskazując im kierunek różdżką. - Powinnyście tam znaleźć kołczan ze strzałami. Będzie wisiał na jednym z drzew. Strzały są nasączone eliksirem paraliżującym, powodującym niemal natychmiastowy zgon - wyjaśnił, a cień uśmiechu przeszedł po jego twarzy. Czyżby nie do końca? - Potem udacie się na polowanie. Mollendo jest tu nowa, więc oświecę ją trochę: w dżungli należy zachowywać się kurewsko cicho i dobrze się maskować. Jak zacznie ci lecieć krew z czegokolwiek, to najlepiej od razu ją zatamować, a jeśli upadła na ziemię, to albo to miejsce wyczyścić, albo od razu stamtąd spierdalać. Na urocze zwierzątka lasów tropikalnych bardzo działa zapach świeżej krwi - mówił, jakby od niechcenia. - Jeśli macie różdżki, to dobrze. Kierujcie się na południe, jeśli chcecie wrócić do zatoki, czyli do Quivates. Jak nie macie, to musicie radzić sobie inaczej. Jeśli wzięłyście prowiant to świetnie, bo najpewniej spędzimy w gąszczu cały dzień. Jeśli nie macie, to obyście były zajebiste z transmutacji, względnie wiedziały, cóż za żyjątka czy rośliny można jeść, a czego lepiej nie tykać. Co ileś metrów zawiesiłem baniaki z wodą, lecz należy ją oczyścić zaklęciem, w pierwotnej formie nie nadaje się do picia. Chyba, że macie życzenie wyglądować w skrzydle szpitalnym. Będziecie potrzebować energii i elektrolitów, bowiem niewskazane jest długie stanie w miejscu w dżungli - wyjaśniał. - Mam nadzieję, że coś upolujemy. Byłoby miło. I może wrócimy względnie cali. Też byłoby zajebiście miło. Jeśli zastanawiacie się, czemu nie trzaskamy w zwierzęta zaklęciami, to was oświecę: w dżungli wszystko świetnie słychać, każdy wasz słoniowaty krok, każde pierdnięcie czy ziewnięcie. Wyciąganie różdżki nawet, jeśli jest ciche, to zanim skończycie wymawiać swoje jakże wspaniałe zaklęcie, zwierzyna da dyla i tyle ją widzieliście. Łuk umiejętnie używany wraz ze strzałami daje dużo lepsze efekty. No, chyba, że jesteście po kursie zaklęć niewerbalnych i najlepiej jeszcze bezróżdżkowych - to wygrywacie życie. Jednak z tego co mi wiadomo, to nie jesteście, więc fajnie, że wzięłyście łuki - mówił wciąż! - Dobra, to chyba tyle, co miałem do powiedzenia. Powodzenia - zakończył nagle, po czym rzucił się wgłąb dżungli.

Sissy jak było mówione - zostaje.
CeCe i Gema idą na zachód. Przemierzacie kolejne metry, zagłębiając się wśród haszczy. Im dalej idziecie, tym jest ciemniej, bowiem szerokie korony drzew hamują dostęp światła. Powietrze jest niesamowicie ciężkie i wilgotne, w dodatku jest dosyć duszno. Na szczęście nie spadła ulewa, wtedy szło by się gorzej. Dookoła jest niesamowicie cicho, słychać jedynie wasze kroki i oddechy, czasem słyszycie ćwierkanie jakichś ptaków. Pośród tej nieprzyjemnej głuszy natykacie się na dwa drzewa, na których widnieje zawieszony kołczan wraz ze strzałami.
Rzucacie trzema kostkami:
- dwie pierwsze kostki: pokazują, ile zdobyłyście strzał (suma oczek obu kostek).
- trzecia kostka: opisuje wasze działanie:
nieparzysta - wdrapujesz się na drzewo, które jest dosyć śliskie. Sięgasz po kołczan, ledwie do niego dostając. W rezultacie osuwa ci się jedna z nóg i z hukiem upadasz na ziemię. Okazuje się, że masz rozciętą skórę od nadgarstka do łokcia, a z rany sączy się krew. Dobrze byłoby coś z tym zrobić.
parzysta - wdrapujesz się na drzewo, które jest dosyć śliskie. Na szczęście dosięgasz kołczanu i bezpiecznie lądujesz na ziemi. Jedynym problemem zdaje się być dziura w skórzanym kołczanie, przez którą mogą wypadać strzały. Spróbuj rzucić weń zaklęciem, albo poratuj się w inny sposób.

Kiedy już rozwiążecie sprawę strzał, próbujecie upolować zwierzynę. Stąpając po ściółce leśnej jedna z was (zapewne ta, która napisze szybciej) stanęła w pewnym niewłaściwym miejscu, gdzie osunęło się nieco gruntu. Okazało się, że tam swoją siedzibę miały trzminorki, których rój zaczął unosić się w powietrzu, latając tuż przed twarzami i wplątując się we włosy. W związku z tym opuściłyście swoje łuki, aby odgonić natrętne owady.
Kolejny rzut kostką dla każdej!
parzysta - udaje wam się odgonić  trzminorki i wyplątać je z włosów, najpewniej za pomocą zaklęcia; bierzecie swoje łuki i idziecie dalej.
nieparzysta - udaje wam się odgonić  trzminorki i wyplątać je z włosów, najpewniej za pomocą zaklęcia; jedna z was zapomina zabrać ze sobą swój łuk (jeśli jedna wyrzuciła nieparzystą, to ona nie wzięła łuku), idziecie dalej (jeśli obie wyrzuciłyście nieparzytą, to rzucacie kostką, aż jedna z was będzie mieć mniejszą ilość oczek od drugiej i to ta właśnie zapomni wziąć swój łuk).

Che? Che miał podobne przygody, ale to w osobnym poście.

Czas na napisanie posta: do poniedziałku do godziny 9:00. Jeśli jednak nie zdążycie do tego czasu - wystarczy napisać post wg schematu:
{ post zaległy }

{ post obecny }
I nie będzie to traktowane jako spóźnienie - spóźnienie jest tylko przy pierwszym poście.
Posty niech będą krótkie, acz dynamicznie pisane! Nie musicie pisać elaboratów, serio. Stawiajmy na akcję.

Kod do posta:
Kod:
<do>Kostka 1&2 (ilość strzał)</do>: wpisz
<do>Kostka 3</do>: wpisz
<do>Łuk</do>: jest/nie ma

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Sob 6 Gru - 16:13

CeCe uznała, że Che chyba ostatnio ma jakiś gorszy okres w życiu, bo nawet żarty w jego towarzystwie zostawały pozostawione bez echa, zawisając gdzieś w przestrzeni i informując o tym, że pan Roslavets ma chujowy humor. No nic, w takim razie będzie musiała zrezygnować z wyciągania figurek smoków z kieszeni i przedrzeźniania chłopaka, bo chyba wtedy jednak by się już zdecydował na roztrzaskanie jej zacnej, zaspanej mordki. W każdym razie innym razem już nic jej przed tym nie powstrzyma, serio! W sumie to nawet ucieszyła się, że Gema jest pierwszoroczniakiem, bo po pierwsze nie będzie musiała sama zagłębiać się w las, z duszą na ramieniu, wiedząc że jak zginie to przynajmniej nie sama! Ewentualnie będzie miał ją kto zakopać, taką ewentualność również przewidziała. Po drugie, cholernie lubiła tą dziewuszkę i chociaż miała dziwne wrażenie, że jednak nie uda im się zachować względnej ciszy takiej, jaką by wypadało, to i tak jakoś sobie poradzą. Hej, siła wszechświata działa jak magnez, a dwie pozytywne laski nie mogą ściągać na siebie samych nieszczęść, nie?
Skoro Che zniknął już im z pola widzenia, Vasquez złapała Mollendo za dłoń i pociągnęła za sobą w zachodnią stronę, machając na pożegnanie Sissy.
- Nie dajmy się zabić - skomentowała krótko z przeuroczym uśmiechem i dziarsko zamaszerowała pod drzewo, na którym wisiał kołczan, hura! Dziewczyna zawsze miała super oceny z zajęć sportowych, więc wykluczyła niepowodzenie. Jakim więc był dla niej zaskoczeniem fakt, że chwilę potem wylądowała na dupie w błocie z rozciętą ręką aż po sam łokieć. Na wytłumaczenie powiem wam, że drzewo było super hiper śliskie no i no.
- KURWA BOLI - oświadczyła trochę głośniej niż powinna. Na szczęście skoro wzięła kanapki to i one w coś owinięte były, a były to serwetki, którymi zaraz zaklajstrowała ranę i że by jeszcze się trzymały urwała jeden rękaw z jej pobrudzonego t-shirta i pięknie wszystko zawiązała. Taka dzielna jestem!

Kostka 1&2 (ilość strzał): 2+2=4 (zaszalała!)
Kostka 3: 1
Łuk: jest

//dalsza część w drugim poście, da?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gema Mollendo
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Huancavelica
Czystość krwi : 75%
Orientacja : Hetero
Zajęcie : lepię plastelinowe pokraczne zwierzątka
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 31
Penary : 71


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Nie 7 Gru - 14:09

Ojoj, Che nie kwapił się do tego, żeby im odszczeknąć. Czyżby biedaczek miał kryzys? Gema już sobie postanowiła, że będzie musiała zadbać o jego samopoczucie. Chodzenie za nim cały dzień i przedrzeźnianie powinno pomóc!
Już, już szykowała się do objaśnienia ich zadania raz jeszcze, tym samym tonem co Che (to by go ożywiło), ale ten już czmychnął w las a Gema została porwana przez CeCe.
- Plan życia! - wykrzyknęła, ale zaraz potem zatkała sobie usta dłonią, bo nie chciała zostać zjedzona przez głodną pumę. I przez żadne inne głodne zwierzę też nie, zresztą. Szły, szły, Gema cały czas ziewała, co parę kroków rzucała też względnie ładne przekleństwo pod adresem ciemności, drzew, dżungli i Che. W końcu natknęły się na kołczan ze strzałami, więc Mollendo zaczęła klaskać i kibicować przyjaciółce, ale zaraz się opamiętała i teatralnym ruchem zamknęła sobie usta.
- ALE NIE MA KRWI, NIE MYŚLCIE SOBIE GŁODNE ZWIERZĘTA!!!! - wykrzyknęła, tak na wszelki wypadek, gdyby jakaś krwiożercza bestia właśnie stwierdziła, że CeCe niesamowicie odegrałaby rolę śniadania. Teraz to już na pewno wszystkie ewentualne bestie zawróciły, kręcąc głową na swój nierozsądek. Dobrze, że ta dziewuszka im powiedziała, bo musiałyby biec tyle na marne i rozczarowanie!
Gema na szczęście nie miała problemu z dosięgnięciem kołczanu - nie był to wszak pierwszy raz, kiedy musiała wdrapywać się na tak śliskie drzewo. Szkoda tylko, że w drodze powrotnej niechcący zrobiła w kołczanie dziurę, przez którą wypadło parę strzał. Znalazłszy się z powrotem na ziemi, podniosła krnąbrne strzały i umieściła je w kołczanie, po czym po chwili namysłu wyjęła różdżkę i rzuciła zaklęcie.
- Reparo! - ale była z niej super sprytna czarodziejka, oja. - Ale jesteśmy super. - stwierdziła, przyglądając się cwaniackiemu opatrunkowi CeCe.
- W drogę! - zakomenderowała, po czym znów uświadomiła sobie, że powiedziała to za głośno. Ups.

Kostka 1&2 (ilość strzał): 11
Kostka 3: 6
Łuk: jest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Neva Delapaz
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : II
Wiek : 22
Skąd : Cuzco
Czystość krwi : 100%
Partner : Paczka papierosów
Orientacja : Hetero
Zajęcie : Wkurwianie ludzi
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 34
Penary : 149


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Pon 8 Gru - 8:17

{ post zaległy }
Co prawda wstanie wcześnie, nie sprawiło jej większej trudności, jednak sama wizja spędzenia poranku na ćwiczeniach i to jeszcze z Che, była niepocieszająca. Nie miała ochoty latać po dżungli. Miała ochotę zapalić i wkurwiać innych. Zwlokła się z łóżka, założyła ubrania, które z czystym sumieniem mogła pobrudzić i wygodne buty. Rzadko kiedy brała jedzenie na treningi, więc jedynym jedynym jej ekwipunkiem była różdżka. Oczywiście wyszła z pokoju, jakieś pół godziny po umówionych czasie. Nie miała ochoty borykać się z przemową i wkurwionym wzrokiem Che.
Rok i kierunek studiów: II, Obrona przed Czarną Magią
Ekwipunek: różdżka i woda
Spóźniony: tak
Łuk: pożyczony
{obecny}
Dotarła na wyznaczone miejsce zbiórki, obdarzyła Sissy obojętnym spojrzeniem i wbiegła do dżungli.
Gdy była na pierwszym treningu, arogancja sporo ją kosztowała, więc teraz starała się zachowywać odpowiednio. Skradała się więc, w skupieniu obserwując otoczenie. Miała jedną jedyną przewagę nad pozostałymi - była istną oazą spokoju. Rzadko kiedy dawała się ponieść, a to w tego typu ćwiczeniach, było przydatną cechą. Niestety samo skradanie, nie było jej mocną stroną. Starała się odpowiednio stawiać stopy, ale za każdym razem coś zaszeleściło, albo chrupnęło.
Po pewnym czasie wędrówki, natknęła się na drzewo z zawieszonym na nim kołczanem. Znajdował się dość wysoko, więc zaczęła wspinać się po drzewie. Niestety dzisiejszy dzień, ewidentnie jej nie sprzyjał. Poślizgnęła się i z impetem spadła na ziemię. Zaklęła cicho, zdając sobie sprawę, że narobiła nie lada hałasu. Błyskawicznie podniosła się z ziemi, jednak przy okazji odkryła, wielką ranę ciągnącą się przez jej rękę. Zaklnęła cicho, i chwyciła różdżkę.
-Ferula.- wyszeptała i wykonała odpowiedni ruch różdżką. Rana na ręce zaczęła się bandażować. Teraz należało się zwijać. Schowała różdżkę, chwyciła kołczanan oraz łuk i co sił w nogach popędziła przed siebie. Kiedy już płuca zaczęły ją palić i nie mogła nabrać oddechu, zwolniła i znów zaczęła uważać na kroki. Nagle w krzakach coś się poruszyło. Wyciągnęła luk i naciągnęła cięciwę umieszczając w niej strzałę. Nie była szczególnie wprawną łuczniczką, więc nie była zadowolona z przymusu dzierżenia tej broni. Wycelowała jednak w poruszający się cień, modląc się w duchu by trafić. Gdy jednak bestia wychyliła łeb zza krzaków okazała się mało wymagającym przeciwnikiem. Neva uśmiechnęła się planując, że i tak upoluje zwierzę. Zrobiła krok w tył... i stado małych, włochatych zwierzątek zaczęło ją napastować. Starając się nie piszczeć, rzuciła luk na ziemię i rozpoczęła próbę odganiania trzminorek. Ponownie była zmuszona użyć różdżki.
- Ebulbio!- bańki zaatakowały stado szkodników. Natychmiast odbiegła i wyplątała je z włosów. Obróciło się jeszcze zapobiegawczo przez ramię, sprawdzając, czy przypadkiem nie narobiła zbyt wiele hałasu i teraz prawdziwa, nie ma ochoty poczęstować się jej kończynami. Niczego jednak nie dostrzegła, więc przyklękła zbierając siły. Po dłuższej chwili wstała i kontynuowała marsz przed siebie, nie zwracając uwagi na to, że łuk wciąż leżał na ziemi.
Kostka 1&2 (ilość strzał): 4 i 1, czyli 5
Kostka 3 5
Łuk: nie ma
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Pon 8 Gru - 9:35

Ogólnie trzminorki miały być w jednym poście, ale nie ma tragedii, po prostu w kolejnym je opiszcie + wszystko z tego posta Ale że o co chodzi?

TEJ SEKCJI NIE TRZEBA CZYTAĆ:
Che miał dziś zdecydowanie kiepski dzień. Dlatego bez zbędnych ceregieli uciekł wgłąb lasu, aby nie słuchać kolejnych, niezadowolonych, rozwydrzonych mord. Może to i lepiej, że nie widział Nevy - z pewnością powiedziałby o parę słów za dużo, ona zrobiłaby to samo i kolejna kłótnia gotowa! A na to jednak nie było czasu. Ten w dżungli spierdalał jak opętany, więc po prostu trzeba było działać, póki było względnie jasno. Gdy zacznie zapadać zmork, ożywi się też większość stworzeń, a widoczność będzie drastycznie spadać... doskonale o tym wiedział, dlatego wszystko robił "na szybko", choć jednocześnie starał się robić to dokładnie. Nie zawsze się udawało, wiadomo. On też nie był alfą i omegą. Odnalazł więc swoje drzewo, na które się wdrapał, aby wziąć kołczan ze strzałami. Jedenaście? A nie wziął sobie cwaniacko dwunastu? No, dobra, nie będzie przecież marudził o jedną strzałę! Jednakże to go zdekoncentrowało na tyle, że jego noga się poślizgnęła, a on spadł na ściółkę z niefajną raną. Przeklnął w myślach, by zaraz zabrać się za najcichsze wypowiadanie zaklęcia i tym samym opatrunek. Rozejrzał się jeszcze dookoła przy wstawaniu i zabrawszy swój łuk pomknął dalej, oczekując, że może zaraz coś upoluje.
Tymczasem jednak stąpnął w nieciekawe, zamaskowane miejsce, które okazało się wylęgarnią trzminorków. Rzecz jasna nie wkręcały mu się we włosy, ale zdecydowanie utrudniały poruszanie się. Dlatego odstawił na moment toboły i pozbył się ich kolejnym urokiem. Zabrał wszystko, co należało do niego i podążył w dalszą drogę.
Kostka 1&2 (ilość strzał): 11
Kostka 3: 4
Łuk: jest

TĄ SEKCJĘ NALEŻY PRZECZYTAĆ!:
CeCe i Gema po przygodzie z trzminorkami napytały sobie biedy przez te krzyki. Cóż, Che często gada coś od rzeczy, ale jednak na dżungli się zna, więc szkoda, że dziewczyny nie wzięły do serca jego wskazówek! Najpierw mogły usłyszeć dziwny szelest tuż obok siebie, a potem... COŚ rzuciło się na Gemę, powalając ją na plecy. To było nic innego, jak najprawdziwszy eteotetl, któremu albo przeszkadzały krzyki Mollendo, albo uznał, że skoro jest głodny i ofiary same mu mówią, gdzie ma przyjść, to szkoda nie skorzystać!
Gema ostatkiem sił odgradzała zwierzę od swojej twarzy, a CeCe? Cóż, nawet, jeśli ma łuk ze strzałami to z tak bliskiej odległości na nic by się to zdało. Musi użyć różdżki!
Punkty CeCe: bazowe: 1
+ 1 za III rok studiów
+ 0 za oceny z zaklęć i transmutacji
podsumowując: twój mnożnik to 2.
Rzucasz więc kostką i jej wynik mnożysz razy 2.
10-12 punktów - zaklęcie udaje się bez problemu, Gema ma jedynie siniaki i zadrapania na ramionach po łapach eteotetla;
6-8 punktów - zaklęcie nie działa, co więcej - zwierzę dotkliwie zadrapało lewy policzek Gemy; spróbuj jeszcze raz rzucić TO SAMO zaklęcie: parzysta - próba udana, nieparzysta - próba ponownie nieudana, czekaj na dalsze wskazówki;
2-4 punkty - zaklęcie nie zadziałało, co więcej, zwierzę zrobiło szramę na twarzy Gemy kłami, a to oznacza, że póki co Gema jest sparaliżowana; spróbuj jeszcze raz rzucić TO SAMO zaklęcie: parzysta - próba udana, czekaj na dalsze wskazówki, nieparzysta - próba ponownie nieudana, czekaj na dalsze wskazówki;

Kod do posta CeCe i Gemy
Kod:
<do>Kostka trzminorek:</do> wpisz
<do>Łuk:</do> jest/nie ma
<do>Wylosowane kostki CeCe:</do> wpisz

Neva zaś niech wpisze oceny do indeksu! Tymczasem jednak szła przez dżunglę, by w pewnym momencie zorientować się, że nie zabrała ze sobą łuku. Trochę słabo, dlatego postanowiła się po niego wrócić. Rozglądała się uważnie w poszukiwaniu zguby, tracąc kolejne minuty, bo jednak wypatrzenie łuku w tym gąszczu roślinności było dosyć kłopotliwe. Jednakże wreszcie się udało! Jedynym, drobnym problemem było to, że cały był obleczony chropiankami, które szukały w nim odrobiny magii. Jeśli Neva się nie brzydzi, może je strzepać, jeśli zaś się brzydzi, może skorzystać z zaklęcia. Cokolwiek, na co się zdecydowała, zakończyło się powodzeniem i mogła znów ruszyć przed siebie. Zalecanym jest jednak, aby napiła się wody - czy to swojej, czy wiszącej na drzewie w postaci baniaku, ale nieoczyszczonej.
Gdy już się ze wszystkim uporała, usłyszała obok siebie nieprzyjemny szelest. Schowała się, zapewne w sposób, jaki była uczona na Metodach Maskujących i z wyciągniętą strzałą czekała do ataku. W końcu postanowiła strzelić.
Punkty Nevy: bazowe: 1
+ 1 punkt za bycie na II roku
+ 0 za kierunek studiów
twój mnożnik to 2.
Rzucasz kostką i jej wynik mnożysz razy 2.
10-12 punktów - bezbłędnie trafiasz strzałą w zwierzę, które biegnie jeszcze jakiś czas w panice, a potem pada na pysk;
6-8 punktów - trafiasz strzałą w zwierzę, jednakże rozjuszone postanawia, że pobiegnie wprost na ciebie! Ponownie rzuć kostką: parzysta - strzelasz ponownie, a zwierzę pada tuż przed tobą, nieparzysta - pudłujesz, a zwierzę jest niemal tuż przed tobą!
2-4 punkty - chybiasz, jednak zwierzę orientuje się, skąd nastąpił atak i biegnie wprost na ciebie. Ponownie rzuć kostką: parzysta - ponownie strzelasz i trafiasz, ale zwierzę wciąż na ciebie biegnie, nieparzysta - pudłujesz, a zwierzę jest niemal tuż przed tobą!

Bez względu na wynik, czekasz na dalsze instrukcje - choćby jakie to zwierzę!
Kod do posta Nevy:
Kod:
<do>Wylosowane kostki:</do> wpisz
<do>Pozostałe strzały:</do> wpisz, odejmując określoną w kostkach ilość strzał

Che ma przygody podobne do Nevy, jego mnożnik:
bazowy: 1
+ 1 za III rok studiów
+ 1 za kierunek studiów
+ 1 za oceny na studiach - mnożnik 4
16-24 punkty - bezbłędnie trafiasz strzałą w zwierzę, które biegnie jeszcze jakiś czas w panice, a potem pada na pysk;
4-12 punktów - trafiasz strzałą w zwierzę, jednakże rozjuszone postanawia, że pobiegnie wprost na ciebie! Ponownie rzuć kostką: parzysta - strzelasz ponownie, a zwierzę pada tuż przed tobą, nieparzysta - pudłujesz, a zwierzę jest niemal tuż przed tobą!

Następny post pojawi się w środę około godziny 15 (lub wcześniej, jeśli wcześniej napiszecie posty).

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

CeCe Vasquez
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 23
Skąd : Santa Marta, Kolumbia
Czystość krwi : 50%
Partner : KTÓRY?
Orientacja : Hetero
Inne : półsyrena, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 63
Penary : 88
arrr!

PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   Pon 8 Gru - 20:16

{post zaległy}

Może rzeczywiście trochę za głośno stwierdziła, że są super, ale tak ładnie sobie z tym wszystkim poradziły, że przecież wymagało to jakiejś pochwały! CeCe z uznaniem pokiwała głową kiedy jej sprytna przyjaciółka sprawnie poradziła sobie z ich kołczanem, a potem czując się lżejsza o rozwiązane problemy (albo o tą krew, która się z niej spuściła hehe) podreptała parę kroków na przód, cudownie następując nogą nie tam gdzie trzeba.
- Nie no kurwa, świetnie, jak spotkam Che to urwę mu za to jaja - wybąkała gdzieś między odgarnianiem od siebie trzminorków, które właśnie wyleciały ze swojej siedziby i przypuściły na nie atak frontalny, a wyplątywaniem ich z włosów, co było już rzeczą nieco bardziej skomplikowaną. Przez chwilę nie mogła sobie przypomnieć żadnego, dobrego zaklęcia, które oprócz ptaszków nie ugodziłoby również jej, na szczęście pracowity blond łepek znalazł cudowne zaklęcie, które tylko delikatnie przyprawiło Gemę o zawroty głowy, a je uwolniło od tych okropnych, małych stworzonek.
- Tamakidoola- krzyknęła radośnie w razie jakby jeszcze jakieś leśne stwory nie zdążyły się zorientować, że dwie, urocze dziewuszki uzbrojone w parę strzał łażą sobie po niebezpiecznym lesie, mając się za kozaki.

{obecny}
Szczęście nie mogło przecież trwać zbyt długo, bo kiedy tylko trzminorki upadły, udając trupy, zaraz gdzieś dało się słyszeć szelest, a z krzaków wyłoniło się jakieś wielkie coś, które rzuciło się na biedną Gemę, jakby ta już dość nie wycierpiała i powaliło ją na plecy. O boże, boże, bożenko i co tutaj zrobić żeby ten niedobry eteotetl nie urwał Mollendo głowy albo co gorsza żeby to CeCe tego przypadkiem nie zrobiła. Spojrzała na swój łuk i już miała się zamierzyć (łukiem, nie strzałami) kiedy uznała, że to trochę bez sensu, bo albo połamie łuk, albo zdzieli przyjaciółkę po głowie. Odłożyła go więc ze smutkiem na bok, gorączkowo myśląc nad zaklęciem, którego mogłaby użyć.
- Petrificus totalus!- ryknęła, celując w eteotetla, jednak cały ten stres zadziałał bardzo negatywnie, gdyż nie trafiła, a zwierzę dziabnęło pierwszoroczniaczkę, która została momentalnie sparaliżowana.
- No żesz kurwa, Gema, przepraszam!- zamachała histerycznie łapkami i skupiając całe swoje siły, wymierzyła różdżką jeszcze raz, powtarzając zaklęcie, które tym razem ugodziło bestię i ta runęła razem z Mollendo na ziemię. W innej sytuacji Vasquez nawet by się pokusiła o zrobienie zdjęcia i wrzucenie na magfoto, tak słodko razem wyglądali, jednak nie miała ze sobą aparatu, a i chwila temu nie sprzyjała. PRZECIEŻ MUSIAŁA JĄ RATOWAĆ!

Kostka trzminorek: 1x2=2
Łuk: jest
Wylosowane kostki CeCe: no generalnie to zjebałam i wylosowałam dwie kostki 1 i 2, ale dopytałam się i wzięłam pod uwagę pierwszą a potem do drugiego losowania drugą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Zatoka rzeczna   

Powrót do góry Go down
 

Zatoka rzeczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Tereny otwarte
 :: 
Dżungla
 :: 
Obrzeża
-