IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Amfiteatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Amfiteatr   Sob 15 Lis - 13:54



Amfiteatr


Spory amfiteatr znajduje się tuż przed budynkiem szkoły. Kamienne siedziska ułożone są w okrąg, w centrum na dole znajduje się kamienna scena. Dookoła rośnie trawa. Całość obudowana jest w kamienny dach oparty na kolumnach, dlatego przedstawienia mogą odbywać się nawet podczas deszczu. Wejście na scenę jest podziemne, gdzie też znajduje się wnęka z aktualnie potrzebnymi kostiumami, ozdobami i gdzie siedzą aktorzy, którzy w tym momencie nie grają przed widownią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Nie 30 Lis - 23:39

Przyszedł tu. To było głupie, ale to było jedno z niewielu miejsc, w których czuł się dobrze. Mimo tego, że nie musiał się uczyć zbyt wiele w związku z kierunkiem, który studiował, to czuł, że zbliża się sesja. Nie tylko dlatego, że znajomi mieli co raz mniej czasu, ale towarzyszyło mu ponadto wrażenie, że czegoś brakuje... Jakiś strach wkradał się pomiędzy tych, którzy zamierzali tym razem osiągnąć jak najwyższe noty... Chodziło o stypendia. Doskonale wiedział ile to dla niektórych znaczy, choć on osobiście nie potrzebował go aż tak bardzo, to zastanawiał się nad podjęciem pracy dorywczej. To w jakiś sposób mogłoby mu zająć czas, wprowadzić w inne otoczenie i wreszcie usprawiedliwić nieróbstwo, nauczyć czegoś nowego. Tak jakby obcowanie z Ansuzańczykami już nie wystarczyło. Był zły na siebie, że nie potrafił wykrzesać niczego konkretnego.
Leniwie obracał różdżkę w dłoniach oceniając na ile mu się ostatnio przydała, bo zaczął się zachowywać jak mugol. Od książki, na scenę, po naukę scenariusza... Niby mógł pić eliksiry na znakomitą pamięć czy tam wzmocnienie koncentracji, ale to nie było to czego mu trzeba.
Usiadł na jednym z miejsc zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne i wzdychając głośno... W sumie to bawiła go ta cała instytucja i twierdzenie, że jest w niej coś wyjątkowo. Cieszył się, że nie musi ogarniać tego całego bałaganu i zajmować się czymś, co wcale go nie obchodziło... Ta idea kampusów "wspólne dobro"... Nie. To nie było dla niego. A mimo wszystko był częścią tej układanki. Z jednej strony podobało mu się to, jak bardzo to wszystko jest skomplikowane, jak bardzo pachniało magią starożytną, ale za dużo zakazów. Czuł się przytłoczony, a był już na IV roku studiów. To mu podpowiadało by wreszcie się ruszył.
Uśmiechnął się sam do siebie pomijając fakt, że właśnie omijał jeden z nudnych wykładów i gwizdnął. Od tak. Dla samego siebie.
Wszystko co ostatnio robił było pozbawione jakiegokolwiek sensu. Np. wymiana listów z Sissy. Po co mu to było? Wiedział, że ją zrani. Wiedział i operował tymi słowami jak najostrzejszym nożem... Wyobrażał sobie jak płacze i nie czuł nic.
To go niszczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Pon 1 Gru - 0:30

Zajęcia? Ważne wykłady? Ćwiczenia? A po co to komu. Amelia była zaledwie na pierwszym roku studiów a już opuszczała prawdopodobnie ważne zajęcia. Była przekonana, że i tak poradzi sobie z nadrobieniem wszystkiego, a konsekwencje ją ominą. Taka była rezolutna! A może w tym momencie nic nie miała? Ciężko powiedzieć, skoro nadal zdarza jej się mylić cały plan, mimo skrzętnie prowadzonego kalendarza. To się pewnie nazywa podświadomym omijaniem rzeczy niepraktycznych.
Czemu przyszła akurat tutaj? Tak po prostu. Nie spodziewała się nikogo tutaj, więc w jej mniemaniu było to "bezpieczne" miejsce aby przesiedzieć tutaj choćby godzinkę.
Tak więc nie spodziewała się, że kogokolwiek tu zastanie. I w sumie gdy kroczyła wolnym krokiem między siedzeniami pozornie wydawało jej się, że miała w stu procentach rację. Pozornie, bo z błędu wyprowadził ją gwizd, który ledwo usłyszała. Jej wzrok automatycznie powędrował z w stronę z której dochodził dźwięk. Wydawało jej się, że czupryna, którą widzi jest jej znajoma. W innym przypadku pewnie zawróciłaby i wyszła stąd niepostrzeżenie, tak samo jak tu weszła. Wolała się jednak upewnić, więc w tym celu wygwizdała przekornie krótką melodyjkę. Takie ulepszone echo! Jeśli się odwróci i okaże się być tym o kim myślała Amelka - pewnie podejdzie, zaś jeśli to nie będzie ta osoba, to zawsze może udawać, że to nie ona, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Pon 1 Gru - 18:16

Nie trudno było tutaj o "ulepszone echo". Augustus na chwilę zamarł w ruchach i nim podniósł okulary do góry, aby się rozejrzeć to najpierw leniwie pomachał głową, która już była delikatnie sparzona pierwszymi promykami słońca w związku z czym kilka sekund upłynęło nim odzyskał odpowiednią ostrość wzroku i był w stanie dojrzeć któż go woła... Przypatrywał się przez moment jednostce stojącej sporo kroków dalej, ale nie umiał dokładnie ocenić kim ona jest. W sumie to już dawno podejrzewał, że powinien odwiedzić szpital i się przebadać, ale jakoś zawsze brakowało mu do tego odwagi, chyba bał się noszenia okularów. Zupełnie jakby te utworzone były z żarzących się kamieni czy czegoś w tym rodzaju. Po prostu obawiał się, że to rzuci się jak wielki smok na jego powszechną sylwetkę w oczach innych i wszystko upadnie... Jak domek z kart. Wolał nie ryzykować nawet tak drobnym szczegółem jak szkła, które mogłyby go wspomóc.
Wreszcie jednak zaczął skakać po kolejnych kamieniach i w kilku susach znalazł się przed dziewczyną, którą już teraz przywitał szerokim i tajemniczym uśmiechem.
- Nono... Gwiżdżesz na mnie? Jeszcze chwila i pomyślę, że próbujesz mnie tresować. A chyba wiesz, że do takich zabiegów jestem zbyt toporny. - Amelia... Amelia miała niesamowitą urodę, która intrygowała Augustusa... To przez to piękno lubił ją prowokować, budzić w niej emocje, wprowadzać w nowe stany, ale tym razem go zaskoczyła swoją obecnością. Nie spodziewał się tu jej.
- Szukałaś mnie? - Próżność. Zawsze zakładał, że ludzie zabiegają o jego towarzystwo... Szukają go. Nie brał pod uwagę, że czasem może być niechcianym elementem czyjegoś dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Pon 1 Gru - 18:43

Cóż, Amelia problemów ze wzrokiem nie miała, więc gdy chłopak się odwrócił od razu poznała w nim Augustusa. Jej błękitne oczy błysnęły wesołą iskierką, wiedziała, że nie będzie musiała tutaj samotnie przebywać, przynajmniej przez jakiś czas. No i jednak takie towarzystwo jest o wiele lepsze, nić byle nieznajoma osoba, która pewnie speszona zniknęłaby za kamiennym filarem. Samotność swoją drogą nie byłaby zła, bo w końcu przyszła tu z myślą, że nikogo w tym miejscu nie zastanie. Mniejsza o to.
Tak więc po krótkiej chwili Augustus był tuż przed nią. Gdy do niej podchodził Amelia nie ruszyła się z miejsca, ot czekała aż sam się pofatyguje. Widziała ten jego uśmiech, lubiła na niego patrzeć. Po chwili odwzajemniła się klasycznym dla niej uśmiechem - uniosła jedynie prawy kącik ust, a głowę przechyliła lekko w lewo. Zawiodłaby się, gdyby okazało się, że chłopak, który jeszcze chwilę temu siedział kawałek od niej, był kimś innym.
- Zbyt toporny? Myślę, że to tylko kwestia ćwiczeń. - odpowiedziała przekornym tonem. Lubiła kokietować, prowokować i zaczepiać. Zwłaszcza Augustusa, którego przyuważyła sobie już na początku roku. Fakt, że Amelia nie była mu obojętna dodatkowo ją nakręcał na tego typu zagrania.
- Wręcz przeciwnie, spodziewałam się, że nikogo tutaj nie zastanę. - powiedziała z udawaną jakby niechęcią, po czym usiadła na jednym z kamiennym siedzisku, z tyłu opierając się dłońmi. Teraz już faktycznie musiała wysoko zadzierać głowę, by spojrzeć mu w oczy, co niesamowicie lubiła podczas rozmów z mężczyznami. Przynajmniej jej twarz w takim ujęciu wyglądała całkiem ładnie.
- Niemniej jednak cieszę się, że Cię tu spotkałam. - dopowiedziała, coby nie pomyślał sobie, że go tu nie chce. Jeszcze by sobie poszedł, a przecież Amelia nie będzie go zatrzymywać! Posłała mu kolejny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Wto 2 Gru - 18:46

Podobno poznawać ludzi można na tysiąc dziesięć sposobów. Augustus jednak przypodobał sobie jeden konkretny, a mianowicie obserwację. To gesty były bardziej zdradzieckie niż spojrzenia nieśmiałe schowane pomiędzy mrugnięciami oczu. Skoro tak, to i teraz, pewnie już bezwiednie, tasował dziewczynę o niezwykłej urodzie wzrokiem i wskazał jej ręką, że się po prostu przejdą. Nie oglądał się do tyłu czy oby zanim szła. On po prostu uznał, że tak jest. Przecież nie będą stali w miejscu, gdy obok nich jest mnóstwo przestrzeni, którą mogliby zwiedzić czy przejść. Tym bardziej że Ansuzańczyk nie znosił bezruchu. Natychmiast nasunął też przeciwsłoneczne okulary z powrotem na nos.
- To co chcesz na mnie ćwiczyć? - Zapytał szczerze zainteresowany, bo jej poglądy zapewne przekorne z jego, po prostu uderzyły w ego, które teraz obudziło się do oglądania świata dokładniej niż zwykle. O cóż mogło chodzić Amelii, czy naprawdę odnalazła sposób na wodzenie go za nos? W sumie byłoby to ciekawe doświadczenie, o ile doświadczeń by pozostało. Augustus nie przepadał za żadną grą, w której był tylko uczestnikiem, a nie mistrzem.
- Och... - Dodał gdzieś pomiędzy jej drugą wypowiedzią, a trzecią, bo w końcu... Chyba trochę go zdziwiło to, że nie szukała. Przecież ludziom zwykle zależało na jego towarzystwie! Ale że zaraz się poprawiła to uśmiechnął się ponownie i zagaił:
- Chcesz mi polecić jakieś zaklęcie na zmniejszenie temperatury i podrzucić świstoklik do jakiegoś miejsca, gdzie nie będą mnie ganiać i przypominać o sesji? - Ta zdecydowanie się zbliżała zbyt wielkimi krokami.
Jak uciec, skoro nigdzie nie ma drogi ewakuacyjnej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Wto 2 Gru - 21:49

Amelia powolnym ruchem powstała, wydając z siebie głębokie, teatralne westchnięcie. Ruszyła powolnie za Augustusem przez jakiś czas musząc szybciej przebierać nogami by się z nim zrównać.
Na pytanie chłopaka lekko zaśmiała się pod nosem. No bo przyznajcie, kto w tym momencie nie miałby zbereźnych myśli? Taka Amelia, która lubiła mężczyznom podsuwać dwuznaczne myśli i sygnały z przyzwyczajenia już sama sobie je podsuwała bardziej, niż było to konieczne!
- Kiedyś się przekonasz! - odpowiedziała wymijająco, chcąc poruszyć jego ciekawość. Wodzenie za nos? Całkiem prawdopodobne. Jednak była to gra, która nikomu nie robiła krzywdy, nikogo nie raniła i tym podobne, a tylko przyprawiała codzienne przerwy od zajęć do zajęć. A w tym wypadku dla niej było to korzystne, w końcu  Ansuzańczyk wpadł jej w oko jakiś czas temu, mimo, że nie raz doprowadzał ją do - jak dla niej - skrajnych emocji.
- Świstoklika może Ci nie podrzucę, ale w końcu jest tu wiele ciekawych miejsc poza zasięgiem wielu ludzi. -  opowiedziała figlarnym, sugerującym tonem, po czym lekko dźgnęła go łokciem w bok. Ciekawe miejsca - pewnego razu gdy to on o jakimś wspomniał całkiem nieźle się obraziła, wymachując mu różdżką przed twarzą, powstrzymując się od złamania mu nosa. Nie wspomniał, że w tym ciekawym miejscu jest pełno myszonogów, których to dziewczyna boi się tak samo jak innych magicznych stworzeń. Będzie fajnie mówili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Czw 4 Gru - 18:12

Augustus był prawie pewny, że kobiety to najbardziej przebiegłe stworzenia, które pragną twojej zguby i jedyne co trzymają w dłoniach to kolejny argument, aby zrzucić Cię ze skały, a twoje zaloty przysporzyć o plakietkę, która mogłaby nosić napis: "syzyfowa praca". Kobiety jak nikt inny potrafiły żonglować słowami, bawić się nimi, dawkować ich znaczenia, pozwalały odczytać tylko część i zawsze domagały się tego o czym nie było mowy. A przy tym pozostawały niesamowite, może delikatne, wcale nie takie złowieszcze jak ktoś na początku by podejrzewał. Śmiać mu się chciało, gdy któryś kumpel dostawał w pysk od swojej kobiety... Zabawa słowem jak widać była tylko kusząca dla niego. Nauczył się czytać z ruchu warg, nie tylko potrzebę poczucia czyjejś bliskości, ale słowa... Słowa i jeszcze raz słowa. Ile razy wpadniesz w pustkę zanim pociągniesz za sobą coś czego pragniesz?
Amelia próbowała, próbowała obudzić w nim cząstkę odpowiedzialną za flirt, za coś, co powinno już dawno być obecne, ale Warren był aktorzyną, która biegała z życiowej sceny na scenę. Zmieniała się tylko scenografia otaczająca go, a właściwie ich oboje. Schodząc w dół po delikatnych schodach wsunął ręce w kieszenie patrząc na nią przez ciemne szkła okularów i uśmiechnął się szerzej orientując się szybko w zasadach gry "dwuznaczność".
- Te kiedyś to trochę jak ta nieograniczona przestrzeń, w której zginęło wielu ludzi wiesz? To trochę tak jakbyś skazywała mnie na przedwczesną śmierć. Jesteś zabójcą? - Nie wiadomo jak szybko odnalazł się w kolejnej myśli, ale ścisnął ją mocno czekając na odpowiedź.
- Ciekawe miejsca poza zasięgiem ludzi... - Zastanowił się głośno. - Dżunglijskie ruiny, których każdy się boi? - Spytał w oczekiwaniu na kolejny odzew dla swoich słów.
Słowa, to tylko słowa.
Taka gra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Czw 4 Gru - 22:31

Amelia nie była zabójcą, brońcie bogowie! Cóż, miała wiele cech, które mogłyby na to wskazywać. Między innymi tą przebiegłość. Jak bardzo jest to jej cechą, a jaką część tego stanowi przyjemność bycia mirabile? To było najmniej ważne. Działało - i to się liczyło. Wystarczy spojrzeć na pierwszą lepszą kobietę - każda miała w sobie coś takiego, co mogło posłużyć jej za broń.
Widziała, że Augustus reaguje na jej zagrania, tylko nie była pewna ile było w tym jego świadomych ruchów. Wiedziała, że on nie należy do jednych z tych młodych dzieciaków, którzy bez zastanowienia wezmą to, co się im podsunie pod nos. On przed wzięciem przyglądał się temu dokładnie i szukał drugiego dna, co było jak najbardziej słuszne. W tym momencie Amelia przynajmniej tak go odbierała, co oczywiście się jej podobało. To już nie była byle gadka na tani podryw. I oto w tym wszystkim chodziło.
- Póki jest to moje kiedys to nie masz się o co martwić. Zadbam o Ciebie. - odpowiedziała, starając się nie burzyć jego ciekawości, choć nie spodziewała się, że w ogóle uzyska wcześniejszą odpowiedź. To dobrze - znaczy, że słucha.
- Dżunglijskie ruiny, których każdy się boi? - powtórzyła - Chcesz powiedzieć, że nawet Ty nie wejdziesz tam swobodnie? Myślałam, że tylko bezbronne damy unikają tego miejsca ze strachu. - zapytała z ironicznym uśmieszkiem, wyszczerzając do niego zęby, celowo nakładając wyraźny nacisk na słowo nawet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Pią 5 Gru - 22:04

Bo strach drodzy państwo dotyczy każdego. Strach to najciekawsza z ról, która upaja do dna, każe przyjrzeć się własnemu szaleństwu i w nim zniknąć. Po prostu, na pstryknięcie palców pewnego ciągu zdarzeń, który odłącza nam zmysły, sprawia że nas nie ma... To nie jest nic złego bać się. Złym jest panicznie ulegać sugestiom emocji, wyolbrzymiać ich postaci, aż w końcu pozwolić lękowi przejąć władzę nad każdym naszym ruchem... Bać się to jest dobrze. Nie bać się to jest źle... Głupota kipi, wygląda przez okna, idą święta... Głupota na ulicach, na milionach choinek w innych krajach, a tu tylko ta swoista gorąc... Augustus wzruszył ramionami szybkim ruchem ściągając okulary z twarzy, co by omieść ją spojrzeniem.
- Znasz człowieka w Paracas i Chavin, który wejdzie tam dobrowolnie wiedząc co tam jest? I nie mowa tu o brzegach tylko o głębokiej dżungli czy tych ruinach... Jak kogoś znasz to pokaż mi go palcem, przedstaw. Chcę poznać kogoś, komu spieszy się umrzeć. Ja uważam, że jestem zbyt młody... - i piękny dodał zapewne w myślach. - Żeby się tam pchać, szczególnie samemu. Wy dziewczyny to nawet nie przejdziecie bez pisku przez wodę, a jakieś wspinaczki czy walki z wężami to nie wasza bajka. Nie dziwie się, ale też nie ogarniam co za debil wziąłby sobie dżunglę za motyw do zaimponowania dziewczynie. Jara Cię bohaterska śmierć i podrywanie trupa? - Pół żartem pół serio, bo nigdy go nie ciągnęło do "spoconych drzew" i lian, lecz mimo wszystko intrygowała go siatka tajemnic. Był rozgorączkowany jeśli chodziło o tutejsze nowinki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Sob 6 Gru - 15:15

Amelia czując na sobie spojrzenie Augustusa również się na niego spojrzała unosząc przy tym dumnie brodę. Słuchała go uważnie, ze szczerym zaciekawieniem, które zresztą towarzyszyło jej od momentu gdy tylko spotkała tutaj chłopaka. Teraz jedynie wstąpiło na nowy poziom.
Mina jej zrzedła dopiero gdy ten dodał, jak dla niej kąśliwą, uwagę na temat dziewczyn. Zwłaszcza, że w swojej wypowiedzi użył słowa "wy", co wskazywało jeszcze dobitniej, że chodziło mu również o nią. Przynajmniej tak to odebrała. Nie przerwała mu tylko i wyłącznie dlatego, że nawet mimo zdenerwowania wiedziała czym są dobre maniery.
- Nie czuj się tak pewnie. Jeszcze byś się zdziwił do czego zdolne są dziewczyny, zwłaszcza JA. - odpowiedziała nakładając duży nacisk na słowo "ja", w końcu swoją dumę ma, uciekając przy tym wzrokiem gdzieś na bok. Oj nie lubiła, gdy ktoś starał się jej wypomnieć nieumiejętność zrobienia czegoś. Nieważne jaka była prawda - i tak bardzo ją to oburzało. W jej przypadku, gdy to zazwyczaj jest maksymalnie zrównoważona i spokojna, emocje takie jak złość czy oburzenie mogły czasami wypadać komicznie, z czego zdawała sobie sprawę. W związku z tym po chwili odstawiania jakichś fochów opanowała się, próbując wrócić do poprzedniej postawy.
- Bohaterska śmierć może nie, ale podrywanie trupa było by niemałym wyzwaniem. - dodała po jakimś czasie, starając się nie używać tonu, jakiego użyła w poprzedniej wypowiedzi. No przecież Amelka nie strzela fochem o taką pierdołę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Augustus Warren
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : IV
Wiek : 24
Skąd : Brazylia, Cotia
Czystość krwi : 87%
Partner : ogólnie to rezolutny ze mnie chłopiec, i różnie bywa.
Zajęcie : ratowanie księżniczek, czesanie kucyków
Inne : zawodnik Białych Wilków
Liczba postów : 90
Penary : 135


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Nie 7 Gru - 16:34

Zbystrzały jego oczy w jednym momencie, nabrały pewnego blasku, który zawsze mu towarzyszył kiedy zaczął knuć w swojej głowie plan. Plan na tyle osobliwy, że nigdy nie zakończy się zbyt dobrze dla żadnej ze stron, to jednak zupełnie nie przeszkadzało w realizacji. Przyjrzał się dziewczynie o nietypowej urodzie, która uwolniła z siebie pewną informację... Szczególną, bo opiewała w złość. A te były najciekawsze. Warren się uśmiechnął cwaniacko w głowie plącząc warkocz z tego, co za chwilę jej zaproponuje. Zastanawiał się tylko jak wysoko będzie mógł zawiesić poprzeczkę, i co Amelia będzie gotowa uczynić, aby do niej doskoczyć, przeskoczyć czy cokolwiek, co zakończy ich mały spór na dzisiejszy dzień.
Słuchając jej dalej zauważył tą próbę zmiany tematu. Na nic jednak te próby, on już podjął decyzję... A skoro do tego doszło... To nie pozostało nic innego jak tylko pogodzić się z tym czego mieli być oboje świadkami.
- Wy wy... Nie chcesz być "wy"? To kim chcesz być? Dam Ci szansę, żeby się wyróżnić spośród wszystkich dziewcząt. Od dzisiaj to będzie: 'Amelia i reszta'. Gotowa? - A znając jej butny charakter nawet nie czekał na potwierdzenie wzięcia udziału w zabawie jedynie wzruszył ramionami niby to obojętne, ale gotowały się w nim już emocje gotowe spełnić się w jednej sekundzie.
- Zasady są proste... Zaczaruję węża lub węże, który będzie wspinał się po Twoim ciele i obcałowywał twoje stopy... To tak na początek, to pierwsza część zadania... Idziemy? - Spytał ciszej patrząc jej prosto w oczy, wypatrując zawahania, którym nakarmiłby tą część mózgu odpowiadającą za: "zawsze mam rację".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Amelia Reséndez
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : I
Wiek : 21
Skąd : Wenezuela
Czystość krwi : 100%
Partner : Po co się ograniczać do jednego!
Orientacja : Hetero
Inne : Mirabile, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 75
Penary : 181


PisanieTemat: Re: Amfiteatr   Wto 9 Gru - 0:02

Warren doskonale wiedział, że Amelia boi się różnorakich zwierząt, tych magicznych i nie tylko. Podobały jej się póki nie musiała stawać z nimi twarzą w pysk. Chociaż to dziewczyna nie była wystarczająco ostrożna i wkroczyła na niebezpieczny grunt, który dostrzegł Augustus i w każdej chwili gotowy był zawalić go pod nią jednym ruchem. Nieważne jak bardzo by się upierała - należało przyznać punkt chłopakowi. Słysząc kolejne słowa Augustusa coraz bardziej żałowała swojego przekornego charakteru, który prawdopodobnie dzisiaj doprowadzi ją do małej porażki. Ale zawsze porażki. Starała się nie dać tego po sobie poznać, tych zawahań i nerwowego przełykania śliny, co pewnie robiła całkowicie podświadomie. Wszystko po to by nie dać mu ot tak satysfakcji. Jak już miała dać mu za wygraną to chociaż niech się wykaże!
- Węże, też mi coś... - odpowiedziała z udawanym znudzeniem, jakby to czego on niej wymagał było czymś super prostym. Dla innych może owszem, ale czy dla Amelii? Różnie to może wyjść.
- Ale dobra, niech Ci będzie, Warren. - dodała szybko, by chłopak przypadkiem nie podniósł poprzeczki. Być może to była jedna z tych zbyt impulsywnych decyzji, których nawet nie zdążyła przemyśleć, ale ona nie pozwoli się tak dawać na starcie. Mówiąc to również patrzyła mu się w te jego błyszczące oczy, swoje zaś mrużąc i uśmiechając się zadziornie, co by zachować pozory. Jeśli cokolwiek pójdzie nie po jej myśli to weźmie go na swój urok osobisty czy coś podobnego. To ona tutaj ma mieć rację.

I teraz nie wiem czy się przenosimy czy nie. xD Jak napiszesz w innym temacie to edytuję na ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Amfiteatr   

Powrót do góry Go down
 

Amfiteatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Tereny otwarte
-