IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Stołówka   Sob 1 Lis - 17:46



Stołówka


Przestronne pomieszczenie, w którym stoją trzy stoły równolegle do siebie ustawione. Nie należy się jednak obawiać oto, że to podział dla kampusów. Absolutnie. Wszyscy siadają jak chcą. Nie ma problemu z tym, że Ansuz ma siedzieć z Ansuz, a Uruz z Uruz. Wolny kraj.
Dania trzeba wziąć sobie samemu z odpowiedniego okienka, w którym są wystawiane. Brudne naczynia również należy odnieść.
Niestety nie ma tu magii, która mogłaby Cię obsłużyć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 2 Gru - 19:45

Od dzieciństwa babcia powtarzała Jorge, że powinien jeść kolacje przed dwudziestą, bo to zdrowe, bo taka jest tradycja. Hiszpanie w końcu nie od dziś słyną z przestrzegania pór jedzenia bardziej niż dekalogu. Mają to przekazywane gdzieś z mlekiem matki. Nic więc dziwnego, że blondyn właśnie w stołówce postanowił spędzić czas jaki został mu po zajęciach. Fakt, że siedział z ciemną herbatą i notatnikiem całkowicie nie pasował to charakteru tego miejsca. Przestronne pomieszczenie z długimi stołami aż prosiło o to, by w otoczeniu najbliższych przyjaciół jeść setny posiłek. Amado przez ostatnie trzy lata nauki zdążył wchłonąć atmosferę tego miejsca, jednak wytrwale czekał na przyjście towarzyszki tej "wieczerzy". Teoria brzmiała, że mieli obmówić szczegóły związane z najbliższą imprezą integracyjną. No bo cóż... Skoro już nawet starości powysyłali sobie nawzajem zaproszenia, to nie ma co się obijać. Praktyka jak jednak wiadomo zawsze wyglądała inaczej i dlatego nieco się stresował. Ręce delikatnie mu drżały, a oczy mimowolnie kierował w stronę pobazgranego notesu z eliksirów. Bał się, że rozmowa będzie wyglądać gorzej niż zawsze. Ona będzie mówić, próbując wyciągnąć z niego jakąkolwiek odpowiedź, a on zanim się namyśli już dostanie od niej kuksańca. Mimo paru lat na uczelni nie zdał sobie sprawy, że nie każdy chce go zabić. Myśląc tak o tym jakby to było gdyby potrafił powiedzieć coś więcej niż "nie wiem, pomyśle", siedział jak ta mysz pod miotłą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 2 Gru - 21:58

To był ten czas, kiedy Zośka uważała, że świat jest dobry, i na wszystko znajdzie czas. Naiwna... Zamiast siedzieć w książkach i czytać o Inkach, to szlajała się po uczelni raz po raz wymachując swoim notatnikiem na znak, że zaraz usiądzie do nauki, albo do robienia planu. Dla niej planowana impreza wcale nie oznaczała uśmiechania się po głupiemu i machania głową bez tchu, ona chciała w to włożyć trochę więcej serca. Co prawda na Che nie miała co liczyć, a Sissy nie chciała wciągać w bezsensowne bieganie po uczelni, skoro sama nie wiedziała dokąd zmierza... Natomiast Jorge? Okazał się świetną partią, więc kiedy tylko zmusiła go prawie do tego, aby zjedli razem przy okazji porównując swoje pomysły, a on się zgodził, to od razu Zośka skrzydeł dostała, bo przecież usprawiedliwienie co do nie uczenia się jak marzenie...
Wpadła do stołówki jak po ogień przy okazji zaczepiając koszulą o klamkę, co ją niemiłosiernie zirytowało. Nie reagując jednak stosem włoskich przekleństw wyplątała się z tego z pomocą jakiejś uroczej koleżanki, a zaraz potem zginęła między labiryntem stołów i bez żadnych ceregieli przeskoczyła przez ławkę lądując na miejscu obok J., którego nawet na powitanie musnęła w policzek.
- Ja pieprzę ziom... Nie wytrzymam w tej uczelni ani chwili dłużej. Chciałabym pojechać gdzieś. Np. na plażę. Kąpać się i nie wychodzić z wody... Ale wiesz, takiej letniej, nie gorącej czy zimnej. Może powinniśmy strzelić sobie jakąś eskapadę zamiast siedzieć tu jak banda idiotów? Choć w sumie kusi mnie zostanie tu, wiesz ta impreza, którą dyrektor inicjuje... On nigdy nie rusza dupy. A teraz nagle taka sytuacja... Myślę, że to ma jakiś większy symbol. Serio, to miejsce mnie nadal czasem przeraża. - Z miejsce zaczęła trajkotać rozglądając się wokół i otwierając notatnik na pierwszym lepszym rysunku profesora z historii, któremu dorysowała to i owo.
- Serio uważam, że lepiej mu z brodą! Poza tym jestem głodna. Czemu nie przyniosłeś mi czegoś do jedzenia? - Teraz to już się zamknęła miażdżąc wzrokiem swoją ofiarę.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 2 Gru - 22:41

Świetną partią? Raczej świetnym słuchaczem. W sumie większość czasu milczał, poddając pod zwątpienie każde usłyszane postronnie słowo. Często notował gdzieś co ciekawsze wypowiedzi. Zastanawiał się czy wydanie książki pt."Sto wiadomości, które można usłyszeć w męskim kiblu" przyniosłoby mu sławę. Szybko jednak wycofywał się z tej myśli, wyobrażając sobie miny jego garstki znajomych. Ewentualnie czyny, na pewno nie zostałby potraktowany jak mężczyzna. Przyszliby do niego z siatami, dzidami czy z czego oni tam słyną i złożyli w ofierze jakiemuś bogu, który tylko czeka na takie niewinne dusze jak on. Nie to, by nie lubił tutejszej kultury. Po prostu wolał swoja. Kojarzyła mu się z ludźmi w tradycyjnych strojach, a nie liściem zamiast bielizny. Wiedział, że to stereotyp, ale zawsze na tyle mu poprawiał humor, że aż czasem było mu dobrze się z tego zwyczajnie pośmiać. Ewentualnie narysować w takim stroju kogoś niezwykle pięknego, niestety o tym jak na razie mógł tylko pomarzyć. Wiedział jakby się to skończyło. Bólem dupy i zgrzytaniem zębami.
Widząc szarpiącą się z klamką dziewczynę, złapał się za głowię. Wiedział, że zła kobieta to niebezpieczna istota. Zastanawiał się przez ten ułamek sekundy, w którym do niego podeszła jak bardzo rozerwie go na strzępy. Ona jednak, najwyraźniej postanowiła tym razem go oszczędzić i tylko delikatnie musnąć w policzek. Potem czekał, gdy ona opowiadała o wszystkim i niczym na jakąś uwagę z jej strony. To, że nie przywitał się z nią należycie, że nie zdjął kapelusza którego nie ma, że rozsiadł się co najmniej jakby by był u siebie. Traf padł na jedzenie. Na szczęście odpowiedź przyszła szybciej niż klątwa wypowiedziana przez nią we wszystkich językach świata. Nie wiadomo w końcu czego na tym Inkoznastwie jej uczą, nie?
- Nie wiedziałem co lubisz, wolałem na ciebie poczekać. - Powiedział tak samo niepewnie jak zawsze, spuszczając wzrok w dół niczym skarcone dziecko. Nie powiem, mistrzem podrywu to on nie zostanie. Uśmiechnął się jednak, wstając subtelnie od stołu.- W takim razie coś specjalnego?- Zapytał, by gdy otrzyma odpowiedź od razu odejść od stołu i wziąć to co sobie księżniczka zażyczy. Taki to z niego rycerz na białym koniu ratujący swoją wybrankę od głodu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 5 Gru - 21:43

Zoey wcale nie była niebezpieczna. Należała po prostu do tego typu ludzi, którzy siali destrukcję przy odpowiednim stężeniu ludzkiej głupoty... Nic więcej, nic ponadto. To tylko tyle, by zwojować świat, lunąć kwasem na otoczenie i przyglądać się opłakanym skutkom własnych czynów. Ale przecież... Przecież nadal nie była taka groźna. Weźmy np. że Jorge wcale nie jest kimś, kto ją doprowadzi do krańców wytrzymałości, a ona poświęci mu nie jeden swój uśmiech i wszystko się dalej potoczy... Bezpiecznie. Nie krzywdząc żadnego z nich. W końcu czymże byłaby rozmowa, gdyby zagrażała życiu i tętniła czymś, co kojarzymy z ogólną destrukcją?
Coccia zdążyła omieść salę wzrokiem, przypatrzeć się ludziom, których nie kojarzyła lub po prostu zapomniała ich imion, a potem to ze zdziwieniem spojrzała na Jorge'a, który wydawał się być pozbawiony jakiegokolwiek życia, bo jakoś nie wykazał się większą kreatywnością jedynie napomykając, że powinna jeść, że czekał na nią. To miłe, ale...
- Serio? Czekałeś na mnie? A na co dzisiaj możemy liczyć w naszej uczelnianej restauracji? Gdzie kelner i szampan? Chociaż nie. Napiłabym się wina. Winogrona też bym zjadła. Da się załatwić? - Jasne, że nie. Przecież była starostą i znała zasady, więc roześmiała się dźwięcznie zastanawiając się nad tym co rzeczywiście mogłaby pochłonąć.
- Może jakaś sałatka... Jakiś sok... I nie wiem. Wszystko? - Zawsze było jej trudno sprecyzować to co chciałaby otrzymać na talerzu, ale była wyśmienitym krytykiem jeśli chodziło o smak potrawy. Tolerancja na przyprawy? Na tyle wysoka, że zakochała się w rzeczach pikantnych.
- Co u Ciebie słychać? Ansuzańczycy nie napieprzają w Ciebie kamieniami za to, że jesteś patentowanym leniem i pierdołą? Bo wiesz, ja to pierwsza czyniłabym te zaszczyty, ale akurat u mnie jest dość spokojnie. Uwielbienie... Pewnie dlatego, że mój starostowy partner jest niewidomy i boją się kto będzie następny jeśli się mnie pozbędą. - Zażartowała, bo przecież ku Smitten'owi nie miała nic przeciwko. A jednak gdzieś tam po takim czasie ta tragedia stawała się dla niej zjawiskiem nierozerwalnie związany z Wolf'em.
Co facet to jakiś ubytek. A Ty Jorge? Czego Ci brak?

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob 6 Gru - 16:58

Bycie sobą wcale nie warunkuje bycie kimś dobrym. Przynajmniej znośnym. Natura człowieka wcale nie opiewa w rzeczy dobre. Trzeba potrafić spojrzeć prawdzie w oczy - ludzie to chuje. Już od dziecka, gdy nie są trzymani w normach wychowania szukają guza i zwady. Chłopcy ciągną dziewczynki za warkoczyki, krzyczą na rodziców, obrzucają klockami każdego kto spojrzy się na nich w nie taki sposób jak powinien. W dodatku biegają, wrzeszczą i chcą wszystkiego spróbować. To co dobre najczęściej jest łatwo dostępne, więc ciągnie ich ku złemu. Rzucaniu w okna pomidorami, podpalaniu robactwa czy innym głupotom, które nie zawsze są tak nieszkodliwe. Jorge wcale nie zakłada, że ludzie nagle wcale nie będą chcieli sprawdzać kolejnych swoich urojeń na takim nim. Wcale tez chęć walki z głupotą nie dodaje mu odwagi. Są rzeczy z którymi się nie wygra, wartości o które walczyć nie warto, osoby którym niektórych rzeczy nie przetłumaczysz. Prościej więc cofnąć się w cień, szarość rzeczywistości, gdzie każdy czyn ma inny odcień barwy popiołu, a ocena nie jest tak jednoznaczna i bezlitosna niż w jego głowie. W miejscu gdzie problemy nie są klasyfikowane w dobry i zły sposób, a osoby z rangi niebieskiej, zielonej czy żółtej.
Jorge nieco się zmieszał, gdy usłyszał pierwszą odpowiedź dziewczyny. Spodziewał się, że jak każdy będzie szukała punktu zaczepienia by zrobić z niego debila. Jakoś nie specjalnie zamierzał się tym przejmować. Uśmiechnął się nieznacznie, jakby to miało jakoś sprawić, że dziewczyna wejdzie na inny tor myślenia. Podziałało? To chyba tylko przypadek, że powiedziała parę słów których nie trzeba było już interpretować w negatywny sposób. Poszedł więc po to, co w bufecie wyglądało na sałatkę, sok i jakieś owoce na podwieczorek, po czym postawił talerz i szklankę przed nią.- Smacznego. - Powiedział najzwyczajniej w świecie, nie komentując jej wcześniejszych rozważań.
Obrzucanie kamieniami? Tak jasne, każdy. Zbiera za to hajs i przeznacza za narkotyki. Cenę nalicza od miejsca w które celujesz. Nie trudno zgadnąć które jest najwyżej punktowane.- Wyobraź sobie, że bardziej chcą przyjść na imprezę niż bawić się kamieniowanie dla ubogich. - Powiedział, już nieco pewniej. Wiedział, że w sprawach starostów musi mieć choć krztynę głosu. Po co w końcu komuś starosta niemowa? Z drugiej strony sam się zastanawiał jak to się stało, że znalazł się na tym miejscu. Innej odpowiedzi nie widział niż to, że nie mieli innego frajera by wypchnąć w organizacyjne gówno.- Smitten? Ach tak, rzeczywiście. - Zakończył niezgrabnie temat. Człowiek na dobrą sprawę był mu tak obojętny jak większość tej uczelni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob 6 Gru - 18:35

Agresja wśród ludzi to niestety zjawisko tak powszechne, jak codziennie budzenie się czy oddychanie. Sama Zoey nie raz była wielce rozczarowana, że urodziła się dziewczynką, a nie chłopcem, którym będąc mogłaby wszędzie zaprowadzać porządek wyrobionymi piąstkami. Ale urodziła się Zośką z cyckami i z darem do obgadywania każdego elementu we wszechświecie, a i tak wylądowała na studiach historycznych. Lecz plan był prosty, zmierzała zbadać Paracas i zbić fortunę. To dlatego ta uczelnia, to dlatego te studia i to dlatego te praktyki... Miała swój własny kalendarz spełnianych celów i choć większość z nich brała w różowe kółka, które oznaczały niespełnienie, bo akurat tego koloru nie znosiła... To... To nie brała tego życia na serio. Było zbyt krótkie, aby się do niego przywiązywać. Nie dziwiła się, że została starostą, dobrą studentką, ogarniętą dziewczyną czy kimś, kto był w stanie powiedzieć Ci prosto z mostu, żebyś spieprzał. Miała w sobie tą lekkość do porządkowania sobie życia i nie żałowała nigdy tego komuś. Była dobrą ciocią radą, szkoda że czasem te mądre słowa ciężko jej było odnieść do siebie... Nie byłaby w stanie ośmieszać Jorge'a. Lubiła go. Jego osobliwe podejście do uczelni, ta obojętność wylewająca się z chłodnych oczu... Czasem nie wierzyła, że jest aż tak zamknięty w sobie, tak zepsuty... Ale nie mogła nic z tym zrobić. W gruncie rzeczy to my odpowiadamy za to jacy jesteśmy, bo zgadzamy się na swoje zachowania. Pozwalamy językowi, aby chłapał obelgi... Pozwalamy myślom, by przytulały niewłaściwą osobę... Pozwalamy. Jesteśmy degeneratami dzisiejszego świata.
I szkoda, że to wszystko zostaje tak zaprzepaszczone. Dziś Zoey nie miała jednak humoru do tego, by ten świat ogarniać myślami, lecz po prostu dryfowała zajmując się wszystkim, a nie tym co trzeba. Chciała spotkać się z Jerańczykami i poświętować przed sesją. Wypadałoby... W końcu była na tyle urokliwą personą, że na pewno by się zgodzili na małe coś integracyjne...
Integracyjne... Ludzie ostatnio za bardzo lubili to słowo.
- Och, serio? Wymyśliłam, żeby po tej dyrektorskiej ofensywnie zrobić coś fajnego. Coś od nas... Może taniec płomieni? Znaczy chodzi mi o te wielkie ognisko, w które można zakląć te magiczne cienie zwierząt, które mogłyby tańczyć, a ludzie zgadywaliby je... A no jakby zgadli, to mogliby dostawać butelkę jakiegoś napoju z dodatkiem eliksiru, który musieliby wypić? - Zaproponowała oczekując jakiejkolwiek poza: "jak chcesz".

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie 7 Gru - 18:38

Zdecydowanie była szczęśliwą posiadaczka planu podążania donikąd. Utwierdzała się w swoim złudzeniu za każdym razem gdy osiągała cel z listy, a w tym czasie Jorge na swój specyficzny sposób korzystał z życia. Zatracał się w sobie, by kolejnego dnia znów sobie przypomnieć jak bardzo błądzi wśród marzeń innych osób. Własnych mu brakowało, nie należał do wizjonerów. Osiągał cele proste, codzienne, całkowicie potrzebne mu do stwierdzenia, że zachował jeszcze resztki człowieczeństwa. On potwór z białymi oczyma gdy tylko jego codzienny rytuał zostanie zaburzony. Ukryta bestia w cele niepozornego ciemnego blondyna. Tylko jego niebieskie oczy, ich głębia zdradzała, jak bardzo skrywa w nich samego siebie. Nikt jednak nie zaglądał się, skupiają uwagę na jego niewinnej naturze. Szukając kolejnego sposobu wyśmiania go, zrobienia z niego błazna. Stańczyka smucącego się przyszłością która nadchodzi nieubłaganie.
Chciała się spotkać z kimś, kogo on pewnie nie znał. Czemu więc siedziała w jego towarzystwie w tej paskudnej sali? Mówiąc mu o czymś, w organizacji czego całkowicie nie czuł się dobrze. Dlaczego to właśnie Smitten tu nie siedział, przynosząc jej słonia w karafce, by była szczęśliwa. Pewnie dlatego, że Jorge nie miał w zwyczaju odpowiadać "jak chcesz". Już wolał nie odpowiedzieć, niż powiedzieć coś czym można się najwyżej podetrzeć. Mimo swojego całkowitego nieobycia społecznego, potrafił czasem stwierdzić coś konkretnego. Może dlatego został starostom? Powiedział coś w nieodpowiednim momencie przy nieodpowiedniej osobie, która uznała go za mądrego? Możliwe.
- Dobra zabawa dla uruzczyków, dla których rozróżnianie zwierzyny jest jak chleb powszedni. Nie wystarczyłyby zwykłe tańce? Eliksiry mogliby wtedy dostawać w jakiś dyscyplinach wygibasów. - Powiedział patrząc na nią swoim zimnym spojrzeniem, cicho ale pewnie. Chciał, by brzmiało to jako konkretne określenie swojego beznadziejnego stanowiska. Zastanawiał się jak bardzo zostanie wyśmiany, jednak mówił słowo za słowem. Ostrożnie, by nie zjeść jakieś myśli. To mu się chyba najczęściej zdarzało.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 

Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Stołówka
» Stołówka
» Sala Rzeźbionego Stołu
» Stołówka
» Stołówka więzienna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Skrzydlo Polnocne
 :: 
Piętro I
-