IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bar "Kieł Widłowęża"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Bar "Kieł Widłowęża"   Sro 1 Paź - 12:05


Bar "Kiel Widloweza"


Bardzo klimatyczny bar ukryty w zaroślach drzew, jednak na tyle kolorowy, że widać go z drogi. Oprócz trunków można tu kupić również lokalne dania. Siedzi się na starych, nieco zdezelowanych, acz mimo to wygodnych kanapach. Poszczególne miejsca oddzielone są od siebie kotarami złożonymi ze sznurków i korali. Jest tu też ogromne okno z widokiem na góry nieopodal. Obsługą zaś są zawsze osoby z rdzennymi korzeniami, co dodatkowo nadaje temu miejscu swojskiego charakteru.

Cennik:

lokalne danie - każde po 8p

Butelki alkoholi:

Aguardiente - 7p
Cachaça - 9p
Chicha - 14p
Mezcal - 8p
Tequila - 8p
Miodownik - 8p
Octli - 8p
Ognista Whisky - 8p
Oszałamiający Napój, każdy rodzaj - 8p
Piwo - 5p
Piwo kremowe - 5p
Rum porzeczkowy - 8p
Sherry - 9p
Skorpionówka - 10p
Stara Ognista Whisky Ogdena - 8p
Wino Macuila - 10p
Wino z czarnego bzu - 9p
Whisky Blishena - 8p
Wódka - 7p

Drinki:

Coco Loco - 4p
Cuba Libré - 4p
Cytrusik - 4p
Jajo Popiełka - 4p
Margarita - 4p
Pisco Sour - 4p
Rozczochrany Kuguchar - 5p
Sherry Drink - 5p
Wiggenówka - 4p
Zielnik Camaxa - 5p

Napoje:

Eksplodująca Lemoniada - 3p
Huitzowy Żar - 3p
Sok z dyni - 3p
Wężownik - 4p
Wiążący język miąższ cytrynowy - 3p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Bar "Kieł Widłowęża"   Nie 7 Gru - 18:52

Przedzierając się przez chaszcze najprościej było trafić właśnie w to miejsce. Kolorowe, klimatyczne, zdawało się nie być gościnnym dla ludzi którzy najchętniej wysadziliby coś z hukiem i dymem. Nie to, by Jorge nagle zaczął pałać do świata ukrytymi emocjami, po prostu dostał zwyczajowego kuksańca od życia którego trzeba było jako odreagować. Z chęciom zjarałby się jak ostatnia świnia. Zapomniał, zaplątał się w samym sobie. Tym czasem zieleń liści, wilgoć w powietrzu, upalne słońce zwiastujące nadchodzące lato przypominało mu jak daleko jest od miejsca gdzie może sobie na takie wybryki pozwolić. To nie jest Beauxbatons, gdzie dorośli pałają jakąś wmówioną przez społeczeństwo tolerancją, a jasnowidzów ludzie noszą na rękach by przepowiedzieli im który dupek zostanie ich mężem, żoną czy cholera wie kim jeszcze. Kieł Widłowęża, ulubione miejsce tubylców swoim zapachem i wzorami kultury dawało sygnał - nie jesteś u siebie, strzeż się odmieńcu. Jorge sam nie za bardzo przepadał za swoim JA, więc bardzo głęboko wziął sobie do serca przestrogi tych barwnych wzorów. Wszedł lekko upalony, już bardziej zadowolony z niedostania się do tej rudery. Spojrzał na swojego kompana, który również nie miał dupościsku z powodu ochroniarza. No cóż... Tak to już jest, goryla z dżungli nie wygonisz. Jorge usiadł, patrząc jak rdzenne mieszkanki w strojach niespecjalnie zakrywających wszystkie części ciała przechadzają się między stolikami. W głębi cieszył się, że trafili właśnie tutaj. Jeśli nie będzie się czego napić, będzie miał przynajmniej na czym zawiesić oko.
Tak trwał w rozmyślaniach. Z gonitwy myśli wybiło go dopiero zamówienie. Racja, trzeba jakieś zrobić. Sięgnął w kartę, by zobaczyć w niej parę dobrych alkoholi. - Przydałby się trunek, który po wypiciu przez nas zabiłby tamtego... - Tu nie dokończył, jak zawsze skąpiąc w słowach. Nie był specjalnie rozmowny, w końcu z Che nie musiał. Mogli się być po ryjach, mogli pali, jednak przy obu tych czynnościach głos nie był potrzebny. Nawet niemowę by to urzekło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Che Roslavets
Admin
avatar
Uruz
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Buenos Aires
Czystość krwi : 100%
Partner : dzida
Orientacja : Hetero
Zajęcie : zajmuję się hipogryfami
Inne : starosta Uruz, zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 367
Penary : 155


PisanieTemat: Re: Bar "Kieł Widłowęża"   Sro 10 Gru - 9:56

Przedzieranie się przez chaszcze było niemalże codziennością w Chavin, a już dla kogoś takiego jak Che, który mieszkał w dżungli (w końcu tak bardzo dzikus), to już w ogóle. Nie zdziwiła go więc taka nagła "zmiana klimatu", tylko sobie po prostu szedł, popalając skręta od Amado. To sprawiało, że powoli świadomość o niedostaniu się do super tajnej siedziby Fight Clubu oddalała się z każdym krokiem w przeciwną stronę. Wspomnienie rozmywało się na wietrze niczym dym wydobywający się z samoróbki, a to z kolei sprawiało, iż Roslavets był coraz bardziej kontent. Może jeszcze nie śmiał się jak głupi, nie czochrał włosów towarzyszowi podróży czy też nie skakał jak małpa, ale niestety był na dobrej drodze ku temu. Póki co po prostu poszerzał się uśmiech na jego twarzy, by w końcu dojść do "Kła Widłowęża". A to z kolei sprawiło, że gdyby ktoś go zapytał, gdzie przed chwilą był, ze zdumieniem odkryłby, że już niepamięta. Widocznie jego zaćmiony w tym momencie umysł stwierdził, że nie ma co chować urazy i przykrych doświaczeń w główce, dlatego je najzwyczajniej w świecie W Y D A L I Ł, jakkolwiek obrzydliwie może to nie brzmieć. W końcu nasz starosta użyłby jeszcze bardziej obleśnych słów, znacie go!
Tymczasem jednak weszli do lokalu, gdzie od razu uderzył ich zapach roślinności pomieszany z alkoholem. Bardzo mu taki układ odpowiadał, szczególnie, że rzeczywiście kelnerki nie dość, że były bardzo ładne, to jeszcze dosyć skąpo ubrane. Che niczym prawdziwy gentleman zagwizdał na jedną z nich, po czym przysiadł się do stolika, który w międzyczasie został wybrany przez Jorge. No cóż, wyjście z Uruzańczykiem, obojętnie jakim, zawsze się wiąże z pewną dozą niebezpieczeństwa! Jednak i on wziął kartę do ręki, by przejechać rozbieganym wzrokiem po literkach, które miały być rzekomym menu.
- Wezmę Chichę - zadecydował w końcu, robiąc gest ponaglający kelnereczkę, aby sobie to zanotowała w swym małym notesiku. Cóż, Roslavets lubił tradycję, a to, że ktoś mu tam de facto napluł do tego alkoholu... nie robiło to na nim wrażenia. Obrzydliwa może byłaby sperma, względnie uryna czy kał, ale ślina nie wydawała mu się ani trochę obleśna. Szczególnie, kiedy robi dobry alkohol, ha!

_________________


Che Roslavets
••• ••• ••• ••• ••• •••
• barany osły tchórze zające •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://paracass.forumpolish.com

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Bar "Kieł Widłowęża"   Pon 15 Gru - 17:13

Che chyba postanowił nie komentować słów chłopaka. Dziwne, w końcu Amado sądził, że tylko z niego taka niemowa. Jakieś upośledzone dziecko które nie potrafi zdania złożyć czy co innego. W końcu najważniejsze, to jest mieć odpowiednie zdanie o sobie. Jego pozwalało mu na dystans oraz popalanie bez wyrzutów sumienia. Tak zniszczonego genami człowieka już nic bardziej nie zniszczy. Umrze? Jeszcze lepiej, jeden problem dla świata mniej z głowy. Mógł się tylko zaklinać, by nagle nie zaczął malować jakieś sceny przyszłości na stole, krześle czy pośladkach kelnerki. Niby to ostatnie nie byłoby wcale nieprzyjemne, ale towarzysza mogłoby wprowadzić w jeszcze większe zastanowienie. No prócz tego, że pewnie po paru minutach byłby martwy. Jak tu się zadawać z wrogiem? Na szczęście nie wiedział tego, bo ich poglądy zostały na drugim planie. Liczyła się dobra zabawa.
- Ja za to skorpionówkę. - stwierdził, zamykając kartę. Chyba dość trudnych wyborów jak na jeden dzień. Położył ją gdzieś na krańcu stolika, po czym zabrał końcówkę skręta od Che. By normalnie rozmawiać powinien trochę odpłynąć. - Jak sądzisz, dostając premię za to, że tak nieziemsko wyglądają? - zapytał towarzysza, przyglądając się którejś z kelnerek. Oczywiście, że to była ich praca i pewnie za świecenie ciałem nic nie miały, ale Jorge wolał się upewnić. Mimo tych kilku lat w Chavin, ciągle wiedział o nim tyle co nic. Skutki spędzania wieczorów wśród przypadkowych ludzi lub samemu. Od tych pierwszych niczego nie da się dowiedzieć. Co najwyżej usłyszeć jak bardzo są zapracowani, ile potrzebują pieniędzy na wynajem mieszkania czy ile dziewczyn lub chłopaków ostatnio dało im kosza. Paskudna sprawa, nigdy za tym nie przepadał, a jednak słuchał jak zaklęty. Miał wtedy z czym konfrontować opowieści Warrena, czasem właśnie z takich beznadziejnych środowisk zaczerpnięte. Choć nie spodziewał się, ze chłopak spędzał z nimi więcej czasu niż z kimkolwiek innym, to jednak przykre było, że w ogóle ich słuchał. Taka gaduła, Jorge nie wyobrażał sobie tego. A może opowieści szły pocztą pantoflową?
Czekali na kelnerkę, która przyszła z alkoholem przyszła z alkoholem szybciej niż mogliby się tego spodziewać. Jorge odbierając swój trunek, tylko zrobił godną pożałowania minę, która miała przedstawiać uśmiech. Ciekawe czy ze spraną gębą wyglądałby równie beznadziejnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Bar "Kieł Widłowęża"   

Powrót do góry Go down
 

Bar "Kieł Widłowęża"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» "Wilczy Kieł"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Chavin
-