IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Główny korytarz   Nie 26 Paź - 14:33



Główny korytarz


To nim wszyscy się kierują, aby dotrzeć do upragnionego pomieszczenia. Na jego ścianach zawieszone są płótna z wizerunkami poszczególnych run z kręgu. Czasem się mienią, szczególnie gdy mija je ktoś "magicznie aktywny", czyli np. jasnowidz czy ktoś tego pokroju. Obok płócien są te zawieszone zaczarowane pochodnie, które płoną jednostajnym, wysokim, czerwonym językiem ognia.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro 17 Gru - 20:44

Szedł, cały spięty i obolały. Już dawno nie pamiętał jak wykładowca od zajęć praktycznych dał im taki wycisk. Zastanawiał się czy ciągle ma te same ramiona co rano, bo teraz zdawały mu się dwa razy cięższe. Jasne oczy wbił w czubki butów, nie patrząc na to kogo mija. Nie sądził by kogoś interesował, z resztą nie miał ochoty w tym miejscu się na dłużej zatrzymywać. Wiedział, że płótna na ścianach są zdradzieckie i szybko może się okazać, że narobią mu więcej wrogów niż zdążył nałapać przez ostatnie trzy lata. Teoretycznie codziennie tędy przechodził, więc nie powinien się przejmować, że nagle postanowią mu spłatać figla, ale... Przezorny zawsze ubezpieczony. Lepiej dmuchać na zimne niż później zastanawiać się na której uczelni kontynuować edukacje. Lubił Paracas i raczej nie wyobrażał sobie, by nagle miał stąd wyjechać.
Poczuł, że nagle jego ramię raptownie odgina się do tyłu z delikatnym bólem. Krok cofa się, a po paru sekundach już wie, że na kogoś wpadł. Cholera... Tylko tego mu brakowało. Spojrzał na osobę swoją ofiarę. Emerit? Tego brakowało. Spojrzał po swoich rękach, jakby miały władze cofnąć czas, po czym przeniósł wzrok na nią.
- Sorry, nie zauważyłem cię... - Wykrztusił, trochę zażenowany całą sytuacją. W końcu nie tak wyobrażał sobie swoje zadość uczynienie. A może dziewczyna lubiła być pukana? Jeśli tak to jeszcze chwila pracy i można powiedzieć, że trafiła pod dobry adres.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro 17 Gru - 22:35

Czy dzisiaj jest już czwartek, czy może dopiero wtorek? Wpadłszy w wir nauki oraz codziennych zajęć Carrasco zgubiła poczucie czasu. Moment, w którym powinna już spać poznawała jedynie po tym, iż na uczelni ubywało ludzi. Kilkudniowa zamiana w robocopa była już rutyną i dziewczyna przestała zwracać uwagę na senność przychodzącą zawsze o tej samej godzinie, czy też jej wygląd zewnętrzny niekiedy wołający o pomstę do nieba. Starannie uczesane włosy późnymi wieczorami zamieniały się w artystyczny nieład, którego nijak nie dało się opanować. Obecnie włosy przytrzymane na czubku głowy okularami do czytania tworzyły burzę kończącą się dobry krok za dziewczyną. Cóż… Takie życie studenta. Trzymając jakąś zupełnie niepotrzebną książkę w dłoni kierowała swój nieco powolny krok przez korytarz, który witał ją tyle razy w ciągu jednego dnia, że nie było w stanie tego zliczyć.
Emerita była już myślami pod letnim prysznicem, który szybko zmyłby zmęczenie skumulowane z całego dzisiejszego dnia, ale na jej drodze oczywiście musiał stanąć jakiś zamyślony i nieobecny człowiek, który nie wie jaką stroną korytarza powinien iść, aby uniknąć niepotrzebnych kolizji. Wystarczyło przesunąć się o jeden krok człowieku! A może to ona była ową osobą, która zapomniała o innych ludziach na całym świecie i stwarzała potencjalne zagrożenie dla innych? Obecnie przede wszystkim stanowiła zagrożenie dla samej siebie.
Spokojne spojrzenie, które powinno przybrać chociaż trochę na srogości wlepiło się w tego nieszczęśnika, który zdąży usłyszeć niewielki wykład na temat atakowania biednych dziewczyn z Bara, ale zaniechała tego pomysłu widząc nikogo innego jak Amado. No jeszcze jego jej teraz brakowało…
- Nie pierwszy raz. – rzuciła odruchowo przyglądając się chłopakowi. Najwidoczniej jego dzisiejszy dzień na uczelni również nie należał do najlepszych, przynajmniej tak można było wywnioskować z jego wyglądu. – Ciężki dzień? – No co? Przecież nie uda, że go nie zna i nie pójdzie dalej. To przecież takie niegrzeczne. Co prawda według Jorga mogła wydawać się nieuprzejma, ale co wrobisz jak nic z tym nie zrobisz.
Proszę bardzo, sprawdzajcie wszyscy, czy Em lubi być pukana. Dzisiaj może pukać ją nawet troll górski, nie ma problemu, zapraszamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Pią 19 Gru - 17:12

Co z tymi kobietami jest nie w porządku? Wszystkie tak samo ułożone, zapracowane, przejęte rzeczywistością. Nieobecne, jakby to życie właśnie sprawiało, że zapominają o rzeczywistości. Czy to nie głupie? Nie to by Jorge był bardziej przytomny, przechodząc z sali do sali, z wykładu na wykład czy z egzaminu do sypialni. No tego nie ukrywał, to była jego błoga codzienność przytłoczona jedynie widmami przeszłości, które dotykały go niemal namacalnymi dłońmi, delikatnie muskając zakamarki jego życia by przypomnieć mu jaki jest. O tym na szczęście szybko dało się zapomnieć wypełniając płuca kolejnym oddechem zbawiennego dymu. Kończąc dzień już wiedział, że jest na dobrej drodze by stać się w pełni sobą, takim jakiego własnie się nienawidzi.
- Możliwe. - Przyznał jej racje, nie za bardzo chcąc wdawać się w rozmowę jakim to jest ignorantem i czego nie wie. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie jest najlepszym obserwatorem, ale nie przeszkadzało mu to. Jeśli tylko przez to ma być odrobinę szczęśliwszy, to może kontynuować brnięcie w życie w tej swojej nieświadomości.
Nieuprzejme? Litości, nikt tu nie każe nikomu być uprzejmym. Zbiór konwenansów jaki miotał zachowaniami wszystkich ludzi zawsze zadziwiał Amado. Jakby po prostu nie można było choć raz dać sobie na wstrzymanie. Nikomu by to nie zaszkodziło.- Niewątpliwie, ale nie tylko dla mnie. - Odpowiedział dziewczynie. Podejrzewał, że w tym całym egzaminowym szaleństwie jest jedną z nielicznych normalnych osób. Taka Meredith pewnie już do reszty straciła głowę, Emerit była na dobrej drodze do jej stanu. Pewnie tylko Zoey gdzieś tam beztrosko się cieszy.
- Może odejdziemy stąd kawałek? Jakoś nie specjalnie przepadam za tym miejscem. - Stwierdził, nie musząc tłumaczyć dziewczynie co ma na myśli. Na dobrą sprawę jej inność ratowało to, że on również był inny. Bo co by było, gdyby zamiast niego stał tutaj Che z wysoko zadartą głową? Lepiej nie wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sob 20 Gru - 15:20

Nie ma w życiu długich chwil kiedy człowiek niczym się nie przejmuje, a jeśli już w wpadnie w wir codzienności, to nie ma innego wyjścia jak tylko przejmować się codziennością. To nie jest nic dziwnego. Poza tym ciężka praca jaką dziewczyna wkładała w naukę nie była wielkim pokładem ambicji, ani chęcią wyróżnienia na koniec roku, nie. Może to dziwne, ale Emerita należała do tej części osób, które lubią się uczyć, a to, iż zapominała przy tym zjeść obiad, albo znaleźć skarpetki do pary, no cóż… każdy funkcjonuje po swojemu. Pomimo nawału pracy jaki sama sobie ustaliła zawsze znalazła czas na ćwiczenia i codzienne bieganie. To chyba trzymało ją w tak dobrym stanie. Świadomie narzuciła sobie taki a nie inny tryb życia. Odpowiedź dlaczego jest bardzo prosta. Jeśli nie masz za dużo czasu na myślenie o problemach, to nie myślisz o nich w nadmiarze. Chociaż przy nadchodzącej dużymi krokami pełni księżyca było to nieuniknione. Owa codzienność niestety była przyćmiewana przez szarą i brzydką syrenią rzeczywistość.
- Ktoś jeszcze tu wygląda na równie wykończonego jak ty? – rozejrzała się dookoła z uniesionymi brwiami. W tym momencie uświadomiła sobie, że musi być już późna godzina, ponieważ korytarz przemierzało dosłownie kilka osób oprócz tej dwójki. – Ojej… - skwitowała jakże mądrym i wyszukanym stwierdzeniem. Chyba za bardzo zasiedziała się nad książkami, ale to nie przeszkodzi jej w wieczornym bieganiu. Co to to nie. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić w jej przypadku to rzucenie się na łóżko zaraz po powrocie do pokoju.
- Rozumiem. – odparła skinąwszy lekko głową. Chyba zaczyna uczyć się od Amado takich krótkich odpowiedzi, które swoją drogą czasami mogą wprowadzić rozmówcę w zakłopotanie. Tak czy inaczej Carrasco doskonale rozumiała chłopaka, ponieważ nie zdarzało jej się przechodzić tędy w momentach, w których świeciło tutaj pustkami. Tak jak on bała się, iż ktoś zobaczy mieniące się płótna zawieszone przy suficie, które w obecnej chwili zaczynały powoli wariować bardziej niż zwykle. Może to na skutek obecności ich obojga? Nie było to wymarzone miejsce na konwersację dla takich osób jak oni. – To gdzie chcesz odejść? – mruknęła wbijając wzrok w owe płótna nie mogące się uspokoić. Całe szczęście, że nie rzucało to na nią nawet cienia podejrzeń…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie 21 Gru - 15:20

Tak każdy mówi, że ulotne, że codzienność, że ambicja, że to, że tamto... Z czego na dobrą sprawę nic nie wynika. Każdy gęga o sobie, mówi jak to jest. Tłumaczy się choć nie ma przed kim, to jego życie, niech robi z nim co zechce. My jednak tacy jesteśmy. Lubimy być akceptowani, normalni i widzieć w oczach innych zrozumienie. Ułatwiamy to sobie czytając gazety, słuchając radia czy bezmyślnie wpatrując się w innych na szkolnej stołówce. Kopiujemy, uczymy się opinii, chłoniemy świat, który tak naprawdę okłamuje nas z każde strony. Kształtuje naszą powierzchowność, byśmy byli odporni na wszelkie zawirowania wśród tych dwunogów z wodą zamiast mózgu. A co w tym najgorsze? Zapytani o to czy tacy jesteśmy odpowiadamy "nie nigdy, mam własne zdanie." Hipokryzja. Ciągła melodia życia, której Amado słucha i bez ceregieli, wstydu i trosk tańczy do niej. Owija się wokół niej, jakby to była najlepsza zabawa. Jego zabawa. A jest?
Choć dziewczynie wymsknęło się to i owo, pokazując jak bardzo pasuje do nieprzytomnego stanu Jorge, on jednak postanowił tego nie komentować. Nie potrzebował powodu, by ta lwica rzuciła się na niego ze szponami, rozerwała na strzępy, zjada, a pozostałości dała dzieciom jako przysmak dnia. Nie trudno było mu sobie wyobrazić jakiegoś "Amado w sosie własnym" czy "ćwiartek z Jorge tłuczonych o ścianę". Kobiety są do wszystkiego zdolne, ta myśl nie często go opuszczała.
Chwycił dziewczynę za nadgarstek, po czym pociągnął delikatnie na skraj korytarzu. To z jaką łatwością mu to przyszło nieco go przestraszyło, przez co od razu gdy znaleźli się na miejscu puścił ją, a ręce szybko schował do kieszeni. Wzrok, ciągle spuszczony w dół, jakby pokazywał jego zakłopotanie. W istocie jednak był przesiąknięty tą sama mieszanką smutku, strachu i bólu co zawsze. Dla niego po prostu codziennością było czucie się niezręcznie wśród innych.
-Tu lepiej? Jeszcze trochę błyszczą, ale nie już tak intensywnie. - Stwierdził, po czym złapał się na tym, że przecież to ona pytała go o miejsce. Ach, ta jego bierna postawa. Czasem wolał być prowadzony jak dziecko delikatnie za rękę. Wtedy wszystko wyglądałoby prościej. - Chyba nie wiem gdzie chciałbym iść. Myślę o kolacji, dobra by była. - Mówił niezgrabnie, to przenosząc wzrok na nią, to na buty. Sama jego wypowiedź wydawała mu się dziwna. Szczera, ale w zaistniałej sytuacji dość niezręczna. Jak zawsze, eh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Emerita A. Carrasco
Gracz
avatar
Jeran
Rok studiów : II
Wiek : 23
Skąd : San Fernando
Czystość krwi : 75%
Partner : że kto?
Orientacja : Bi
Inne : półsyrena, zawodnik Złotych Lage
Liczba postów : 73
Penary : 227


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie 21 Gru - 18:27

Każdy w pewnym stopniu jest podobny do innych ludzi i jego zachowanie może być schematyzowane, co tworzy pewne stereotypy. Nie należy jedna brać wszystkiego aż tak dosłownie, ponieważ gdyby nie różnorodność charakterów i zachowań to świat byłby nudny, czyż nie? Emerita uwielbiała rozmawiać z nowopoznanymi właśnie dlatego, że u każdego można dostrzec pewną wyjątkowość. Lepiej jest patrzeć na te dobre strony otaczających nas istot, a nie wytykanie każdego ich błędu. Oczywiście należy robić to z głową, bo przecież nikt nie jest idealny. Pozytywnie nastawiona do świata Carrasco w takim myśleniu najczęściej była odbierana jako głupiutka i wierząca w ludzi. Nic bardziej mylnego, ale może to i lepiej, bo w ten sposób nikt nie podejrzewa dziwnych rzeczy na jej temat.
Kobiety są zdolne do podobnych czynów, jak mężczyźni. Może właśnie owe zmęczenie po całodziennej nauce sprawiało, iż dziewczyna nie miała ochoty na mocne uszczypliwości w stronę Amado. Bez przesady… Emerita nie gryzie, no chyba, że w bardziej ustronnym miejscu. If you know what I mean.
A ten co ją ciąga? Halo, halo. A z resztą… ciągaj pan. – W sumie to już mogłeś mnie przenieść, a nie tak ciągniesz. – rzuciła zanim ten zdążył się zatrzymać, a kiedy już to zrobił obdarowała chłopaka pytającym spojrzeniem. Chyba nie spodziewała się, że Jorge odważy się ją kiedykolwiek dotknąć. Doskonale pamiętała ich ostatnią rozmowę, podczas której jej rozmówca nie potrafił na dłuższy czas utrzymać kontaktu wzrokowego. Uśmiechnęła się pod nosem widząc lekkie zmieszanie Amado i teraz to ona pociągnęła go za rękę, która utkwiła w kieszenie spodni. – Ale nie musisz się mnie bać.
Rzuciła jeszcze wzrokiem na błyszczące płótna. Tak, tutaj byli bezpieczniejsi. – To ma być zaproszenie, czy właśnie mnie zbywasz? – zapytała z uśmiechem poprawiając konstrukcję z włosów przytrzymaną przez okulary. Co jak co, ale stanowczo brakuje ci ogłady Carrasco. Żeby jak ostatni cham czekać aż ktoś cokolwiek ci zaproponuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jorge Amado
Admin
avatar
Ansuz
Rok studiów : III
Wiek : 25
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość krwi : 75%
Inne : Starosta Ansuz, jasnowidzenie
Liczba postów : 140
Penary : 191


PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie 21 Gru - 22:09

Jorge i zapraszanie na kolacje? Ech, daleko mu do tego. Nie to, by nie lubił takich schadzek z kobietami, on po prostu uważał je za bezcelowe. Wiadomo, pozna kogoś, zauroczy się nie daj Boże, a potem będzie cierpieć, bo tamta mu powie, że to, że tamto, że śnieg. Kobieta zawsze znajdzie powód. Wiedział, że nie nadaje się do związku, nie zapewnia bezpieczeństwa sobie, a co dopiero miałby je dawać innej osobie. Widział dla siebie bycie starym kawalerem, co nie specjalnie mu sie podobało, ale jeśli miałby wybierać między tym, a toksycznym związkiem do końca życia... To trudno nie domyśleć się jakiego dokonałby wyboru. Z resztą podobno jasnowidzenie jest dziedziczne, więc nie namnażałby problemów światowi. Bo niby jaka cholera wie czy to cecha dominująca czy recesywna? Tego na smokologii nie uczą.
Spojrzał nad nią spod swoich lekko przydużych brwi, po czym na chwile się zamyślił. Pare sekund minęło, a on złożył najbardziej wyczerpującą wypowiedź jaka przyszła mu do głowy.- Chyba zaproszenie, nie ciągnąłbym cię za sobą bez powodu.
Uśmiechnął się do niej łagodnie, po czym wyszedł z korytarza. Czy pójdzie z nim? Jeśli tak, to czeka ich przyjemny wieczór, bo oboje nie mieli siły na uszczypliwości, jeśli nie to trudno - przynajmniej był milszy nie zawsze.

z/w x2, jak chcesz to zacznij w jakimś lokalu, bo podejrzewam, że nie zabrałby jej na stołówkę Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   

Powrót do góry Go down
 

Główny korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Korytarz
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Skrzydlo Polnocne
 :: 
Parter
 :: 
Podziemia
-