IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Podziemne baseny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Chupacabra
Specjalna
avatar
Odala
Skąd : z dżungli
Czystość krwi : 100%
Partner : a to już zależy!
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : sterowanie życiem
Liczba postów : 662
Penary : 1758

PisanieTemat: Podziemne baseny   Nie 26 Paź - 14:10



Podziemne baseny


Oto kilka pomieszczeń, które zostały połączone w wielką halę. Panuje tu dziwne, błękitne światło, które jakby uwalniane jest ze zbiorników wodnych, którymi są baseny o różnej głębokości. Niektóre z nich lśnią wręcz zachęcając do tego, by się w nich zrelaksować, inne są ciemne barwą i bywają też złowieszcze... Szczególnie jeśli nie potrafisz pływać.
To główne centrum dowodzenia wszystkich tych, którzy specjalizują się w pływaniu oraz uczeniu się nurkowania skupiającego się na uwalnianiu pewnych elementów spod tafli wody.
Jeśli tylko jednak nie należysz do grupy kształcących się w tym kierunku spróbuj załatwić sobie przepustkę.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   Pon 15 Gru - 21:41

Bez względu na wszystko to był dobry dzień. Wszak kolokwium z inkoznawstwa zapowiadało się o wiele straszniej, a udało się jej skończyć pisanie odpowiedzi jeszcze przed czasem. Uszła z życiem jeśli chodziło o zajęcia ruchowe, i nawet ani razu nie wsiadła na miotłę. Po drodze symulowała ból nogi specjalnie smarując kostkę jakąś maścią, która nadała jej zaczerwienione zabarwienie. Ostatnie wydarzenia na pewno odbiły się na jej zdrowiu, więc może dobrze, że tak teraz próbowała lawirować ze zwolnieniami w rączce.
W każdym razie gdy tylko jednak dotarła do murów uczelni, to zbiegła do podziemi w nadziei, że będzie mogła tu się ochłodzić. Korzystając z faktu, że w tych godzinach nie było tu zajęć rozłożyła swoje torby gdzieś z boku ściągając z siebie koszulę i pozostając teraz w luźnej bokserce i spodenkach. Od razu przysiadła na brzegu mocząc nogi w zimnej cieczy, której cząsteczki z radością przytuliły ją do siebie. Miała ochotę zatonąć w tym wszystkim pozbywając się wszelkich zmartwień. Szczególnie jeśli była mowa o jej rodzeństwie, planach na przyszłość i mało zachęcającym rynku pracy. Już nie była pewna czy chce tu zostać. Ale nie chciała też wyjeżdżać.
Niszczył ją rozterki. Niszczyło ją ciągłe udawanie, że jest dobrze gdy wcale tak nie było, bo bolał ją brzuch, psychika, wszystko... Teraz w jakiś tam sposób uwolniła się od tego zapominając na chwilę o tym co złe, bo czuła się zrelaksowana. Ale na ile minut to uczucie ją zagarnęło do siebie na wakacje? Dwie, trzy? Może znalezienie ustawionego faceta nie byłoby złą opcją, gdyby tylko nauczyła się żyć z idiotami, akceptować to i w dodatku jeszcze wodzić ich za nos... Była na to zbyt leniwa. Choć w prawdziwą miłość to nie wierzyła.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Ezequiel Bañuelos
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : IV
Skąd : Peru
Czystość krwi : 100%
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : status czekoladowego księcia
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 19
Penary : 119


PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   Pon 15 Gru - 23:52

Wbrew pozorom, uwielbiał to uczucie. Gdy serce łomotało mu donośnie w piersi, udowadniając, że jest tam. Istnieje. I jeśli tylko będzie chciał się w nie wsłuchać, w końcu cokolwiek poczuje.
Schodząc do podziemnych basenów, był świeżo po treningu.  Krew dalej burzyła mu się pod skórą, a na ustach miał słony posmak własnego potu. Ezequiel nie znał litości, nawet dla samego siebie. Za każdym razem doprowadzał swoje ciało do granic wytrzymałości. Wytrwale po niej balansował, aż ta przesuwała się dalej. I tak ciągle, raz za razem, nieprzerwanie brnął do przodu. Pokonywał sam siebie, napawając się tym, że nigdy nie dopadał go paradoks omnipotencji.
Z początku był przekonany, że ma to szczęście i nikt nie będzie mu przeszkadzał w relaksującej kąpieli. Jednym ruchem ściągnął z siebie koszulkę i gdy zaczął zsuwać z siebie spodnie, ciszę podziemi zaburzył niepokojący szmer. Dopiero wtedy ją dostrzegł, co szczerze: wcale go nie ucieszyło. Coccia była jedną z figur na jego szachownicy, której ani nie mógł z pełnym przekonaniem uznać za białą, ani za czarną. Nie mógł jej swobodnie używać jak swojej własności, nie należała również do wrogiej strony. Ot, była jedynie irytującą wiedźmą… Której czasem warto było to przypomnieć. Tak. Diabelski uśmiech rozciągnął jego usta. Jeśli już tu był i miał takową okazję, czemu miałby sobie darować?
- Cioccia, cóż za miłe spotkanie - przywitał się, podchodząc bliżej. W bladej poświacie, gdy siedziała tyłem i nie trajkotała swoich pseudo mądrości, wyglądała całkowicie inaczej. Dość niewinnie, może nawet nieco eterycznie? - Zanim mi zaprzeczysz, - co swoją drogą jest całkowicie zbędne, bo ironizowałem - mógłbym Cię o coś poprosić?
Przeczył sam sobie, prosząc o coś co jakby nie patrzeć już zrobił, jednakże chciał zobaczyć jej reakcję. Oczekiwał cienia zawahania. Zabawnego ściągnięcia brwi, które zawsze pojawiało się, gdy igrał z jej brakiem zaufania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   Wto 16 Gru - 0:03

Czarne czy białe, białe czy czarne... To proste kolory i sam schemat ich używania jeśli chodzi o określenia relacji z ludźmi jest kuszący, ale... Widzisz zawsze istnieje jakieś "ale", szczególnie jeśli np. ktoś zasługuje na dwadzieścia pięć procent białego, bo ma anielski dotyk, ale paskudny charakter... Można to mierzyć i rozdzielać, kolory łączyć, kolory rozdzielać. Jednak... Zoey nie potrzebowała tego. Ludzi traktowała inaczej, nie schematycznie. Nie oczekiwała, że będą się zachowywać tak czy inaczej specjalnie dla niej. Denerwowały ją przesadne uprzejmości, kłanianie się na zawołanie, dyganie gdy było trzeba. Lubiła nieprzewidywalność, nutę wulgaryzmu w życiu, ostrości... Wszystkiego, co było szybkie i niezniszczalne. To chyba to była zasadnicza różnica między nią, a kolejnym w jej życiu - Banuelos'em. Wszak on wydawał się być małym chłopcem, który zgubił się w wielkim sklepie z zabawkami, którym była dorosłość. Część półek była na wysokości jego dłoni, więc rozrzucał biedne zabawki po alejkach nie mogąc dotknąć innych... Taka to już pułapka, co?
W jego towarzystwie zawsze czuła się ograniczona co do bycia sobą. Nerwy na wodzy, na ustach delikatny uśmiech i chęć na to, by po prostu utrzeć mu nosa. Z zasady. Znała reguły czystokrwistych. Krew z krwi, czysta linia dziedziczenia, tylko czarodzieje się liczą... Gówno prawda drodzy państwo. Gdyby wartość człowieka określał status krwi... Gdyby to miało jakiekolwiek znaczenie... To może Zoey by się tym przejęła, popełniłaby samobójstwo czy coś, ale nie. Przez lata nic nie wskazało na to, że krew czyni lepszym... Ona raczej użyłaby określeń: ograniczeni, tępi, krótkowzroczni. Niestety, życie pokazuje jasno jaki to był gatunek ludzi, którzy gdyby mogli to porozcinaliby sobie żyły, żeby pokazywać innym że są ważni, że ich krew ich ważna...
Pewnie tonęłaby w tych rozmyślaniach dalej, ale nagle coś ją wybiło z rozmyślań, a raczej ktoś. Uniosła nieznacznie głowę do góry zaspanym wzrokiem odszukując rozmówcę, na chwilę zapominając o uśmiechu i wzruszając ramionami na dźwięk jego słów.
- Ty o coś prosisz? Czy to nie Ty głosisz zasadę, że wszystko i wszyscy należą do Ciebie? No wiesz, takie zabawki nakręcane sznureczkami i tańczące po jednym torze. I Ty o coś prosisz? Znudził Cię Twój orszak wiernych fanów, których nigdy nie miałeś? - I mówiła to wszystko spokojnym wyważonym głosem dotykając teraz zimnej tafli wody opuszkami palców drażniąc napięcie powierzchniowe.
- Ależ oczywiście, że możesz prosić. Proś. Zwykli śmiertelnicy tak robią gdy czegoś potrzebują. - Dopiero teraz na jej twarz wpełznął cwaniacki uśmieszek.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Ezequiel Bañuelos
Gracz
avatar
Uruz
Rok studiów : IV
Skąd : Peru
Czystość krwi : 100%
Orientacja : Aseksualny/a
Zajęcie : status czekoladowego księcia
Inne : zawodnik Czarnych Chimer
Liczba postów : 19
Penary : 119


PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   Wto 16 Gru - 2:20

Stety czy niestety, tak działał ten świat. Był monochromatyczny. Co prawda, rzadko ktoś wkomponowywał się w idealną czerń czy biel, ale czemu to niby miało być istotne? Naprawdę fakt, że jego figury błądziły po szarościach, jakkolwiek zmieniał tę grę? Przecież niezależnie od tego wykorzystywał tych, których chciał, a całą resztę niszczył.
Swoją drogą, co za słodka hipokryzja... On był oczywiście tym złym, ograniczonym i krótkowzrocznym. Podczas gdy ona sama nieświadomie szufladkowała ludzi. Jednych uznawała za przyjaciół, innych za wrogów. Jednych wybielała, w drugich tak jak w nim widziała diabelską czerń. Nazywała to inaczej, patrzyła na to inaczej – jednakże, obowiązywały ich te same zasady. Co jeszcze zabawniejsze, demonizowała go, bo oceniał innych na podstawie tego do czego są zdolni, a do czego nie. Chłodno kalkulował ich możliwości by dobrać im odpowiednią pozycję. A ona? Ona opierała swoje osądy na własnym kodeksie moralności, uznając go za najlepszy i co najmniej zwykle nie omylny. I kto tu miał kompleks boga…?
Wartość człowieka określało wiele czynników, których albo nie potrafiła, albo nie chciała dostrzec. Czystość krwi sprawiała, że był pełnoprawnym czarodziejem. Czy w ogóle kiedykolwiek zastanowiła się nad tym jaka była tego cena? Ile pokoleń jego rodu spełniało swoje obowiązki by teraz on, jako ich potomek mógł być z tego dumny? Ile z jego przodków z tego powodu cierpiało, ilu z nich w pełni poświęciło się szponom tradycji? Nie, raczej nad tym nie myślała. Inaczej nie postawiałaby go w tym samym rzędzie co innych, nie mierzyła tą samą miarą i nie oczekiwała, że będzie patrzył na mugolaków jak na równych sobie.
Uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź. W pełni spełniła jego oczekiwania. Pełna kontrola. Doskonale, spełniała swoją rolę perfekcyjnie jak zawsze.
- Nie przypominam sobie, żebym zobowiązał się do dawania Ci życiowych lekcji, aczkolwiek wiedz, że trzeba umieć pociągać za te sznurki. Niektóre marionetki działają całkiem na opak, choćby taka Ty - odparł sucho, składając w międzyczasie swoją koszulkę, którą dotąd trzymał w dłoni. - Nie potrzebuję od Ciebie niczego i nigdy nie będę.
Dodał jeszcze nieco dobitniej, odkładając koszulkę na bok.
- Poproszę Cię o coś, bo to Ty tego potrzebujesz. Właściwie, mogłabyś to uznać za akt dobrej woli - stwierdził z szczerą zadumą, dziwiąc się, że z pewnej, fałszywej perspektywy może wyglądać jak dżentelmen. Odchrząknął, starając pozbyć się tej abstrakcyjnej myśli. - Powiem też teraz wiele oczywistości, żebyś dobrze mnie zrozumiała. Ugryź się w język i nie przerywaj mi, inaczej pożałujesz.
Zapewnił, a nie ostrzegł - jakby to mogła opatrznie zrozumieć .
- Zamierzam się wykąpać, do tego służy to miejsce. Nie dbam o to czy masz coś przeciw temu, czy wręcz przeciwnie. Proszę Cię żebyś odwróciła wzrok aż wejdę do basenu, dla Twojego własnego dobra. Dziewicą jesteś co najwyżej orleańską, więc to raczej Cię nie zawstydzi, aczkolwiek wolałem to zapowiedzieć. I wiem, pewnie się zastanawiasz skąd u mnie taka nadopiekuńczość wobec Ciebie. Masz się za lepszą niż jesteś, więc pewnie się łudzisz, że życzę Ci jak najgorzej – otóż nie. Może mi się jeszcze do czegoś przydasz - zakończył enigmatycznie, wzruszając ramionami. Zaraz potem wsunął kciuki pod materiał swoich spodni i zerknął na nią z czystym "wyzywam Cię" w oczach. - Oczywiście, to tylko prośba. Zwykła, pseudo grzecznościowa papka. Jeśli chcesz patrzeć, proszę bardzo. Jest mi to całkowicie obojętne.
Choć jego głos przypominał lód, on sam chciał poczuć ogień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Zoey C. Coccia
Admin
avatar
Jeran
Rok studiów : III
Wiek : 24
Skąd : Peru
Czystość krwi : 60%
Partner : -
Orientacja : Hetero
Zajęcie : starostowanie
Liczba postów : 341
Penary : 455


PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   Wto 16 Gru - 17:47

Z dwojga złego, wolała uznawać ludzi za wrogów/przyjaciół na podstawie doświadczeń niż analizując zawartość ich żył, portfela i lekcji tańca towarzyskiego. Zaprawdę irytowało ją to podejście, ale nie odzywała się zanadto. Może też dlatego, że do wielu czarodziejów krwi czystej miała szacunek przez wzgląd na rozpisanie wielu ksiąg, z których ona dzisiaj pobierała nauki. Była pewna, że to wszystko ma jakiś większy sens i to tylko kwestia chęci podjęcia edukacji, plus zaglądania na karty wielu przekazów.
Wzruszyła ramionami, że kiedy zaczął ją atakować potokiem zimnym słów, który ona uznała za mało interesujący. Zastanawiała się czy serio mówi o kąpaniu czy o pływaniu, i czy faktycznie chce to robić nago. Nie miała zamiaru się z nim kłócić, ani schodzić mu z drogi, więc pozwalając na to, aby wszystko z siebie wyrzucił uśmiechnęła się lekko jakby odpowiadając tym samym na wszystko. Milczała jeszcze przez chwilę delektując się zimnem wody, niebieskim światłem które roztaczało się wokół.
- Niezmiernie mnie cieszy, że inwestujesz sporą część swojego czasu w pielęgnowanie nienawiści do mnie, aczkolwiek... Przestań. Nie interesuje mnie to. Mam gdzieś czy przyszedłeś się tu wykąpać, choć jesteśmy na basenie sportowców, czy chcesz popływać i pokazać swoje super mięśnie... Czy może chcesz po prostu się ochłodzić. Zauważ, że jesteśmy w miejscu publicznym. Jeśli chcesz prywatny basen powiedz tatusiowi, to Ci kupi. Albo nie wiem, wsadź sobie w tyłek wannę, będziesz miał przenośny. Ale zostaw mnie w spokoju. Tylko "idź tam", "mów tak" i jeszcze ta zabawa w marionetki. Idź czym prędzej do psychiatry, bo ewidentnie potrzebujesz natychmiastowej pomocy. - Rzuciła luźno mając wielką ochotę skoczyć do wody nawet w ubraniu, żeby pokonać basen wzdłuż ze cztery razy dla rozgrzania się i wyrzucenia irytacji, która poczęła w niej narastać.
- Naprawdę Ez? Przyszedłeś tu tylko po to, żeby powiedzieć mi że idziesz się kąpać i podważyć wartość mojego dziewictwa? Za chwilę będę miała pewność, że Twój brak zainteresowania moją osobą jest nieco wymyślony, bo poświęcasz wiele pasji informowaniu mnie o swoich poczynaniach i spostrzeżeniach. Kąp się, pływaj. Czemu nie. Nic nie zrobisz z tym może nie wszystko z tobą w porządku tam na dole. - Mrugnąwszy do niego poczęła zbierać włosy w gumkę.

_________________

Boom clap,
You make me feel good!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Podziemne baseny   

Powrót do góry Go down
 

Podziemne baseny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: 
Paracas
 :: 
Skrzydlo Polnocne
 :: 
Parter
 :: 
Podziemia
-